Tytuł: Zabójczy
potencjał
Tytuł oryginału: Killer Potential
Autor: Hannah Deitch
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: czerwiec 2026
Liczba stron: 336
Tematyka: Kryminał, thiller, sensacja
Średnia ocena: 6/10
Kiedy Evie Gordon zjawia się na cotygodniowych
korepetycjach w domu rodziny Victorów, nie spodziewa się, że zamiast na lekcję
trafi prosto na miejsce zbrodni. Jeszcze mniej spodziewa się, że zupełnym
przypadkiem sama zostanie oskarżona o zamordowanie całej rodziny. Zmuszona do
ucieczki, wraz z przypadkowo poznaną kobietą rozpoczyna desperacką walkę o
udowodnienie swojej niewinności.
Już na pierwszy rzut oka widać, że “Zabójczy
potencjał” to debiutancka powieść Hannah Deitch. Choć autorka miała intrygujący
pomysł na fabułę, jej literacki warsztat wciąż wymaga oszlifowania. Sam koncept
był naprawdę intrygujący, ale momentami wykonanie pozostawiało sporo do
życzenia. Pierwsza część książki, opisująca odkrycie tragedii w domu Victorów
oraz późniejszą ucieczkę Evie i Jae, została poprowadzona bardzo szczegółowo.
Czytelnik nie ma poczucia, że coś zostało pominięte, a napięcie jest stopniowo
budowane. Niestety w drugiej połowie tempo drastycznie spada. Pojawia się sporo
niedopowiedzeń, a niektóre wątki potraktowano zbyt pobieżnie. Dodatkowo rzuca
się w oczy brak solidnego researchu dotyczącego amerykańskiego wymiaru
sprawiedliwości i pracy organów ścigania.
Nie da się jednak ukryć, że powieść
amerykańskiej pisarki mocno wciąga i czyta się ją niezwykle szybko. Ciekawość,
jak potoczy się pościg za kobietami, nie pozwala odłożyć książki. Równolegle
między bohaterkami rodzi się porozumienie, które z czasem przeradza się w coś
więcej niż tylko przyjaźń. Owszem, w historii dzieje się momentami aż zbyt
wiele mało prawdopodobnych rzeczy, ale z drugiej strony kto tak naprawdę wie,
jak wygląda rzeczywistość osób zmuszonych do ucieczki przed prawem? Fabuła
pełna jest nieoczekiwanych zwrotów akcji, które skutecznie podkręcają
atmosferę. Wiele osób porównuje ten tytuł do „Zaginionej dziewczyny”, jednak
moim zdaniem podobieństw jest stosunkowo niewiele, dlatego nie sugerowałabym
się opiniami stawiającymi obie książki na równi.
Jeśli chodzi o główne bohaterki, czyli Evie i
Jae, to żadna z nich nie wzbudziła we mnie ani szczególnej sympatii, ani
niechęci. Są to dobrze skonstruowane postacie, jednak wielu ich decyzji
zwyczajnie nie potrafiłam zrozumieć. Mimo że Evie jest świetnie wykształcona i
może pochwalić się imponującym dorobkiem akademickim, niejednokrotnie miałam
wrażenie, że w jej zachowaniu brakuje zwykłego, logicznego myślenia. Z kolei
Jae od samego początku kreowana jest na osobę skrytą i tajemniczą, jednak jej
nieumiejętność wyrażenia siebie i swoich emocji po prostu mnie irytowała.
Jestem natomiast ogromną fanką zakończenia
książki. Autorka w bardzo przekonujący sposób pokazała, co dzieje się w
psychice osoby, która doświadczyła przestępstwa, ucieczki, miłości, a
jednocześnie staje się obiektem medialnego linczu. Równie dobrze zostały
przedstawione reakcje społeczeństwa na całą sytuację oraz wpływ mediów na
sposób postrzegania bohaterów. Hannah Deitch zdecydowała się na otwarte
zakończenie i uważam, że w tym przypadku był to strzał w dziesiątkę. Historia
Evie i Jae kończy się dokładnie w odpowiednim momencie, część wątków zostaje
wyjaśniona, a inne pozostają otwarte, dając czytelnikowi przestrzeń do własnych
interpretacji.
„Zabójczy potencjał” nie jest typowym
kryminałem, ale jestem przekonana, że wielu czytelnikom przypadnie do gustu. To
dynamiczna, pełna napięcia historia, która idealnie sprawdzi się jako wakacyjna
lektura zwłaszcza dla osób lubiących thrillery z elementami psychologicznymi
i motywem ucieczki.
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Marginesy:
Brzmi ciekawie, jesteście ciekawa, czy spodobałaby mi się ta książka 😊
OdpowiedzUsuń