Tytuł: Śmierć i wiosna
Tytuł oryginału: La mort i la primavera
Autor: Mercè Rodoreda
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: marzec 2026
Liczba stron: 240
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna
Średnia ocena: 6/10
Bezimienna
wioska i jej bezimienni mieszkańcy. Jednym z nich jest czternastoletni
chłopiec, który na własne oczy obserwuje samobójczą śmierć ojca oraz brutalny
rytuał, jakiemu poddane zostaje jego ciało, by zatrzymać duszę przed ucieczką.
Od tego momentu jego najbliższą towarzyszką staje się nastoletnia macocha, z
którą wspólnie odkrywa tajemnice wioski i rządzące nią niecodzienne zwyczaje.
Choć „Śmierć i wiosna” jest zwięzłą powieścią o
dawkujących napięcie, krótkich rozdziałach i wartkiej akcji. Mimo to lektura
wcale nie należy do błyskawicznych. Sama musiałam robić sobie przerwy lub
wracać do niektórych fragmentów, aby lepiej zrozumieć to, co autorka próbuje
przekazać czytelnikowi. Czasami udawało mi się uchwycić sens tej historii, a
czasami zupełnie go traciłam. To książka wymagająca, której zdecydowanie nie da
się przeczytać jednym tchem.
Mercè Rodoreda skłania do refleksji nad ludzką
duszą, cielesnością, funkcjonowaniem społeczności oraz samą śmiercią. Czytelnik
musi wyjść poza swoją strefę komfortu, otworzyć umysł i pozwolić się porwać tej
niezwykłej opowieści. Wiele zachowań mieszkańców wioski, podobnie jak decyzji
głównego bohatera, pozostaje otwartych na interpretację. Po lekturze wciąż
miałam mnóstwo pytań: skąd wzięły się wierzenia, którymi kieruje się ta
społeczność? Z czego utrzymywała się wspólnota? Jak wyglądała jej hierarchia?
Największe wrażenie zrobił na mnie jednak
język. Autorka dobiera słowa tak sugestywnie, że niemal natychmiast stajemy się
mieszkańcami tej dusznej, tajemniczej wioski, chłonąc jej niepowtarzalną
atmosferę. Malownicze opisy przyrody przeplatają się tu z wewnętrznymi
rozterkami bohaterów oraz brutalnością zamkniętej społeczności.
„Śmierć i wiosna” to doskonały przykład
realizmu magicznego, umiejętnie łączący elementy fantastyki, mistycyzmu, a
momentami nawet grozy. W trakcie lektury dostrzegłam wyraźne podobieństwa do
kultowych „Stu lat samotności”. Jeśli pamiętacie moją recenzję tamtej książki,
to pewnie wiecie też, jak mozolnie mi szła. Jestem przekonana, że gdyby dzieło
Márqueza zostało napisane w stylu zbliżonym do „Śmierci i wiosny”, jego odbiór
byłby dla mnie znacznie przyjemniejszy.
Mimo wszystko po zakończeniu lektury miałam
poczucie, że nie do końca rozumiem, o czym naprawdę była ta opowieść i czy
właściwie odczytałam jej sens. Dopiero później dowiedziałam się, że Mercè
Rodoreda osobiście doświadczyła okrucieństw hiszpańskiej wojny domowej oraz II
wojny światowej, która nastąpiła niedługo później. „Śmierć i wiosna” można więc
interpretować jako metaforę społeczeństwa żyjącego pod brutalnym reżimem
politycznym — tłumiącym wolność jednostki i niszczącym wszelkie próby
sprzeciwu. Choć nie jest to książka łatwa ani przystępna, zdecydowanie mogę ją
polecić każdemu, kto szuka literatury skłaniającej do myślenia i nie boi się
wymagających, niejednoznacznych historii.
Tytuł oryginału: La mort i la primavera
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Marginesy:



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz :* Na każdy postaram się odpowiedzieć :)