15:14

"Colette" - Valérie Perrin

Tytuł:
Colette
Tytuł oryginału: Tata
Autor: Valérie Perrin
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: maj 2025
Liczba stron: 576
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna
Średnia ocena: 6/10
 
Podobno nie można umrzeć dwa razy. Jednak Colette, ciotka znanej reżyserki filmowej Agnes, udowadnia, że jest to możliwe. Trzy lata po jej pogrzebie główna bohaterka otrzymuje telefon z informacją, że siostra jej ojca została znaleziona martwa po raz drugi. Początkowo Agnes jest przekonana, że doszło do pomyłki, jednak z czasem odkrywa, że nie tylko jej ciotka skrywała tajemnice. Okazuje się, że cała rodzina ma sekrety, o których bohaterka wcześniej nie miała pojęcia.
 
„Colette” należy do tych obszerniejszych powieści i nietrudno zrozumieć dlaczego. Autorka porusza wiele wątków, które wzajemnie się przeplatają. Poznajemy historię matki Agnes, której rodzice trafili do obozu zagłady w Auschwitz, losy znajomego zmagającego się z traumą przemocy seksualnej z dzieciństwa, historię muzycznego talentu ojca głównej bohaterki, a także życie i śmierć samej Colette. Do tego dochodzi jeszcze wiele pobocznych opowieści.
 
Muszę jednak przyznać, że momentami było tego po prostu za dużo. Poszczególne wątki są interesujące, ale niektóre z nich mogłyby zostać ograniczone lub całkowicie pominięte, bez większego wpływu na akcję czy główną historię. Według mnie większa koncentracja na najważniejszych wydarzeniach mogłaby pozytywnie wpłynąć na tempo powieści.
 
W kilku momentach miałam również wrażenie, że akcja została sztucznie spowolniona. Niektóre postacie znają odpowiedzi na pytania, których desperacko poszukuje Agnes, jednak przez długi czas milczą lub zdradzają istotne informacje dopiero wtedy, gdy wymaga tego fabuła. Gdyby część sekretów została ujawniona wcześniej, książka zyskałaby znacznie lepszą dynamikę.
 
Największy problem miałam jednak z bohaterkami. Zazwyczaj podczas lektury potrafię odnaleźć postać, z którą mogę się utożsamić, jednak tym razem żadna z kobiet przedstawionych w powieści nie wzbudziła mojej większej sympatii. Wiele z nich wydawało mi się zbyt biernych, lękliwych lub akceptujących zachowania, które wykraczają poza moje granice tolerancji. Przez to trudno było mi emocjonalnie zaangażować się w ich historie, które momentami były tak mało prawdopodobne, że aż absurdalne.
 
Mimo wszysttko „Colette” to dobra powieść z bardzo interesującą fabułą. Autorka stworzyła intrygującą historię i napisała ją przystępnym, niemal codziennym językiem, dzięki czemu książkę czyta się bardzo lekko. Mimo dostrzegalnych wad i momentami zbyt rozbudowanej fabuły lektura była dla mnie satysfakcjonująca. Chętnie sięgnę po kolejne książki autorki, zwłaszcza że inne jej powieści cieszą się dużym uznaniem czytelników.

19 komentarzy:

  1. Jeszcze się nad nią zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sprawdzę jeszcze inne książki tej autorki, bo bardzo mnie zaciekawiłaś :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że dam szansę tej książce. Poprzednią czytała mama i była zachwycona. I jak chcę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią bym przeczytała 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiele rodzin ma swoje tajemnice. Poznanie ich pomaga zrozumieć nas samych.
    Serdecznie Cię pozdrawiam.🤗

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam inną ksiażkę tej autorki i trochę się nudziłam

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że kiedyś po nią sięgnę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że warto sięgnąć po tę pozycję. Chciałabym się dowiedzieć, czy podobnie do Ciebie ją ocenię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę mnie ta recenzja przekonuje, ale też mam wrażenie, że ta „przeładowana fabuła” to chyba coraz częstszy problem współczesnych powieści — jakby autorzy bali się zostawić cokolwiek niedopowiedziane. Z drugiej strony zastanawiam się, czy to faktycznie wada, czy może jednak taki styl opowiadania „o wszystkim naraz” też ma swój sens i buduje klimat?

    Co do bohaterów… mam mieszane uczucia po Twoim opisie, bo czasem brak sympatii do postaci też potrafi być ciekawym doświadczeniem, ale jeśli faktycznie trudno się emocjonalnie wciągnąć, to książka trochę traci. A te „sztucznie spowolnione sekrety” brzmią jak coś, co mnie zawsze wybija z rytmu czytania

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że piszesz o tym braku chemii z bohaterkami. Dla mnie trudność w zaangażowaniu się w historię postaci to często największy minus podczas lektury. Skoro jednak styl Perrin Ci podpasował, to chyba znak, że warto dać jej szansę:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj 
    Już sam tytuł mnie przyciągnął. Dziękuję za polecajkę
    Pozdrawiam oczekiwaniem na ochłodzenie 

    OdpowiedzUsuń
  12. LUbię takie wielkie tomiszcza :D
    Historie bohaterów wzbudziły moją ciekawość

    OdpowiedzUsuń
  13. Wielowątkowość nie zawsze jest dobra dla książki. Nawet kiedy każdy wątek jest ciekawy, może się zrobić tego za dużo.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oh very interesting book review

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie jestem pewna czy spodobała by mi się.

    OdpowiedzUsuń
  16. Sam pomysł na fabułę jest bardzo intrygujący – trudno przejść obojętnie obok historii, w której ktoś "umiera" po raz drugi. Szkoda tylko, że autorka momentami zbyt mocno rozbudowała wątki, bo to potrafi odebrać dynamikę. Mimo wszystko zaciekawiłaś mnie tą książką i myślę, że kiedyś dam jej szansę, żeby wyrobić sobie własne zdanie.
    Miłego dnia!
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
  17. Raczej nie mam jej w planach.

    OdpowiedzUsuń
  18. Brzmi ciekawie. Ten pomysł z podwójną śmiercią to bardzo fajny koncept. Nie wiem jednak czy to odpowiedni czas dla tej książki. Tytuł sobie zapiszę ale na razie nie mam jej w planach.

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam taką tematykę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :* Na każdy postaram się odpowiedzieć :)

Copyright © 2014 . . . Public - Reading . . . , Blogger