Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Albatros. Pokaż wszystkie posty

15:14

"Colette" - Valérie Perrin

Tytuł:
Colette
Tytuł oryginału: Tata
Autor: Valérie Perrin
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: maj 2025
Liczba stron: 576
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna
Średnia ocena: 6/10
 
Podobno nie można umrzeć dwa razy. Jednak Colette, ciotka znanej reżyserki filmowej Agnes, udowadnia, że jest to możliwe. Trzy lata po jej pogrzebie główna bohaterka otrzymuje telefon z informacją, że siostra jej ojca została znaleziona martwa po raz drugi. Początkowo Agnes jest przekonana, że doszło do pomyłki, jednak z czasem odkrywa, że nie tylko jej ciotka skrywała tajemnice. Okazuje się, że cała rodzina ma sekrety, o których bohaterka wcześniej nie miała pojęcia.
 
„Colette” należy do tych obszerniejszych powieści i nietrudno zrozumieć dlaczego. Autorka porusza wiele wątków, które wzajemnie się przeplatają. Poznajemy historię matki Agnes, której rodzice trafili do obozu zagłady w Auschwitz, losy znajomego zmagającego się z traumą przemocy seksualnej z dzieciństwa, historię muzycznego talentu ojca głównej bohaterki, a także życie i śmierć samej Colette. Do tego dochodzi jeszcze wiele pobocznych opowieści.
 
Muszę jednak przyznać, że momentami było tego po prostu za dużo. Poszczególne wątki są interesujące, ale niektóre z nich mogłyby zostać ograniczone lub całkowicie pominięte, bez większego wpływu na akcję czy główną historię. Według mnie większa koncentracja na najważniejszych wydarzeniach mogłaby pozytywnie wpłynąć na tempo powieści.
 
W kilku momentach miałam również wrażenie, że akcja została sztucznie spowolniona. Niektóre postacie znają odpowiedzi na pytania, których desperacko poszukuje Agnes, jednak przez długi czas milczą lub zdradzają istotne informacje dopiero wtedy, gdy wymaga tego fabuła. Gdyby część sekretów została ujawniona wcześniej, książka zyskałaby znacznie lepszą dynamikę.
 
Największy problem miałam jednak z bohaterkami. Zazwyczaj podczas lektury potrafię odnaleźć postać, z którą mogę się utożsamić, jednak tym razem żadna z kobiet przedstawionych w powieści nie wzbudziła mojej większej sympatii. Wiele z nich wydawało mi się zbyt biernych, lękliwych lub akceptujących zachowania, które wykraczają poza moje granice tolerancji. Przez to trudno było mi emocjonalnie zaangażować się w ich historie, które momentami były tak mało prawdopodobne, że aż absurdalne.
 
Mimo wszysttko „Colette” to dobra powieść z bardzo interesującą fabułą. Autorka stworzyła intrygującą historię i napisała ją przystępnym, niemal codziennym językiem, dzięki czemu książkę czyta się bardzo lekko. Mimo dostrzegalnych wad i momentami zbyt rozbudowanej fabuły lektura była dla mnie satysfakcjonująca. Chętnie sięgnę po kolejne książki autorki, zwłaszcza że inne jej powieści cieszą się dużym uznaniem czytelników.

16:26

"Zanim powiesz żegnaj" - Reese Witherspoon, Harlan Coben

Tytuł:
Zanim powiesz żegnaj
Tytuł oryginału: Gone Before Goodbye
Autor: Reese Witherspoon, Harlan Coben
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: październik 2025
Liczba stron: 400
Tematyka: Thiller, Sensacja
Średnia ocena: 3/10
 
Maggie McCabe to ceniona chirurg plastyczna, która niedawno straciła ukochanego męża, Marca. Po jego śmierci jej świat dosłownie się zawalił — kobieta traci prawo do wykonywania zawodu, a wraz z nim sens dalszego działania w obozach dla uchodźców, gdzie wcześniej, wspólnie z mężem, niosła pomoc medyczną najbardziej potrzebującym. Wszystko zmienia się w momencie, gdy Maggie otrzymuje kuszącą, choć niezbyt legalną propozycję przeprowadzenia operacji dla zamożnego rosyjskiego oligarchy. Wkrótce wychodzi na jaw, że okoliczności śmierci Marca mogły wyglądać zupełnie inaczej, niż początkowo zakładano. Maggie postanawia za wszelką cenę poznać prawdę.
 
W przypadku powieści „Zanim powiesz żegnaj” każde kolejne zdarzenie wydawało się mniej prawdopodobne od poprzedniego. Momentami miałam wrażenie, że czytam książkę napisaną przez dziecko obdarzone niezwykle bujną wyobraźnią. Większość sytuacji przedstawionych w powieści jest tak mało realistyczna, że zaczęłam się zastanawiać, czy autorka nie jest całkowicie oderwana od rzeczywistości. Wszystko, co w tej historii mogło być „najlepsze”, faktycznie takie było: najlepsze apartamenty, najlepsze samochody, najwybitniejsze projekty naukowe, nad którymi pracowała główna bohaterka. Maggie — rzecz jasna — była nie tylko wybitną chirurg plastyczną, ale też najlepszą specjalistką w niemal każdej dziedzinie, a jej siostra okazała się nieprześcignionym informatycznym geniuszem. Rozumiem, czym jest fikcja literacka, jednak jako czytelniczka chciałabym choć przez chwilę mieć poczucie, że opisywana historia mogłaby wydarzyć się naprawdę.
 
Język książki jest prosty, a momentami wręcz infantylny. Widać, że autorka stara się nieustannie budować napięcie i przeciągać intrygę, jednak moim zdaniem efekt pozostawia wiele do życzenia. Są fragmenty, w których akcja pędzi w zawrotnym tempie, ale pojawiają się też długie momenty stagnacji, wypełnione głównie opisami luksusu i przepychu, jakiego doświadcza bohaterka w trakcie prowadzonej sprawy. Muszę jednak przyznać, że samo rozwiązanie zagadki śmierci Marca oraz zaginięcia Trace’a przypadło mi do gustu. Nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń ani skali powiązań między bohaterami.
 
„Zanim powiesz żegnaj” to literacki debiut znanej aktorki Reese Witherspoon — co, niestety, czuć od pierwszych stron. Choć historia Maggie miała spory potencjał, nie został on w pełni wykorzystany. Dodatkowo trudno jednoznacznie ocenić rzeczywisty kunszt literacki aktorki, biorąc pod uwagę fakt, że książka powstała we współpracy z tak uznanym autorem jak Harlan Coben. Czytelnik nie ma możliwości rozróżnienia, które wątki i elementy fabuły są zasługą którego z nich. Osobiście nie miałam wcześniej styczności z twórczością Cobena, dlatego ciekawi mnie, na ile ta powieść przypomina jego inne książki i jak duże pole do popisu miała sama aktorka. Zdecydowanie pewniej czułabym się, oceniając utwór sygnowany nazwiskiem jednego autora. Muszę szczerze przyznać, że po lekturze tej książki nie czuję się zachęcona ani do sięgnięcia po inne powieści Harlana Cobena, ani po ewentualne kolejne literackie projekty Reese Witherspoon. 

16:28

"Góry śpiewają" - Nguyen Phan Que Mai

Tytuł:
Góry śpiewają
Tytuł oryginału: The Mountains Sing
Autor: Nguyen Phan Que Mai
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: marzec 2025
Liczba stron: 454
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna
Średnia ocena: 8/10
 
Do tej pory o wojnie wietnamskiej wiedziałam niewiele – jedynie tyle, ile zdołałam dowiedzieć się z kilku amerykańskich powieści, które jedynie napomykały o tym konflikcie. Wszystkie te książki przedstawiały jednak wydarzenia z perspektywy amerykańskich żołnierzy wysłanych do Wietnamu przez rząd Stanów Zjednoczonych lub ich rodzin, które z trudem znosiły rozłąkę z bliskimi wyjeżdżającymi w tak odległe i niebezpieczne rejony świata. Trudno było w nich doszukiwać się rzeczywistych korzeni konfliktu, a tym bardziej poznać nastawienie i emocje ludności tubylczej. Nguyen Phan Que Mai w swojej powieści „Góry śpiewają” postanowiła opowiedzieć historię wojny oczami tych, którzy byli w nią naprawdę zaangażowani – Wietnamczyków.

Mimo że bohaterowie książki są postaciami fikcyjnymi, inspiracją dla nich były prawdziwe osoby z rodziny oraz grona znajomych samej autorki. Jest to wyraźnie wyczuwalne w tekście – bohaterowie są nie tylko znakomicie skonstruowani, ale również bardzo wiarygodni. „Góry śpiewają” to powieść prowadzona głównie z perspektywy dwóch kobiet pochodzących z jednego rodu: babki Dieu Lan oraz jej wnuczki Huong, zwanej również Gujawą. Dieu Lan swoją opowieścią sięga aż do początków wojny wietnamskiej, a także do poprzedzającej ją reformy rolnej. To ona przybliża czytelnikowi wydarzenia z lat trzydziestych XX wieku, podczas gdy Huong opisuje czasy bardziej współczesne takie jak schyłek wojny oraz okres krótko po jej zakończeniu.

Na kartach książki poznajemy nie tylko losy rodziny Gujawy, lecz także wiele innych poruszających historii osób z nią związanych. Bardzo spodobało mi się to, że autorka nie dzieliła bohaterów na jednoznacznie dobrych i złych. Stara się ukazać różne oblicza wojny oraz to, jak silnie wpływa ona na ludzkie decyzje i czyny. Jestem przekonana, że również wielu z nas nie wiedziałoby, jak zachowałoby się w sytuacjach granicznych. Taka perspektywa uczy empatii i przypomina, że tylko osoby, które same doświadczyły podobnego cierpienia, mogą próbować oceniać wybory innych.

„Góry śpiewają” czytałam podczas wakacji w Azji, zaledwie kilkaset kilometrów od samego Wietnamu, co sprawiło, że powieść wywarła na mnie jeszcze silniejsze wrażenie, niż gdybym sięgnęła po nią w domu. Co ciekawe, jest to pierwsza książka Nguyen Phan Que Mai napisana w całości w języku angielskim. Wiele osób uważa, że z tego powodu powieść straciła na liryczności, ponieważ angielski nie jest pierwszym językiem autorki. Osobiście nie odniosłam takiego wrażenia – dla mnie emocjonalna siła tej historii pozostała w pełni zachowana.

Czytając tę książkę, można uświadomić sobie, że historia naszego kraju wcale nie jest aż tak wyjątkowa – inne narody również wiele wycierpiały, by dziś móc cieszyć się wolnością i niepodległością. Cieszę się, że powieść Nguyen Phan Que Mai trafiła w moje ręce. Z przyjemnością sięgnę po kolejne utwory spod pióra autorki, a także po inne książki wydane w serii Piąta Strona Świata przez Wydawnictwo Albatros. 

15:55

"Ktoś, kogo znałam" - Paige Toon

Tytuł:
Ktoś, kogo znałam
Tytuł oryginału: Someone I Used To Know
Autor: Paige Toon
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: styczeń 2024
Liczba stron: 384
Tematyka: Literatura obyczajowa, zagraniczna
Średnia ocena: 6/10
 
Leah nie ma żadnego biologicznego rodzeństwa, a mimo to swój dom rodzinny musi dzielić z wieloma innymi nastolatkami, którzy znajdują się pod opieką jej rodziców, prowadzących dom zastępczy dla trudnej młodzieży.  Jednym z takich nastolatków jest George, który do domu Leah trafia pomimo faktu, że zazwyczaj rodzice dziewczyny nie godzą się na akceptowanie osób, w tym samym wieku co ich córka. Chłopak początkowo nie chce do siebie nikogo dopuścić i odtrąca wszelkie próby nawiązania kontaktu. Jego skorupa zaczyna jednak pękać, gdy udaje mu się znaleźć nić porozumienia zarówno z Leah jak i z Theo – bogatym chłopakiem, którego życiowa historia okazuje się równie smutna jak George’a. Jak często w podobnych przypadkach się zdarza, przyjaźń pomiędzy bohaterami szybko zaczyna przeradzać się w coś więcej.

Główna bohaterka zarówno jako nastolatka jak i dorosła kobieta nie może podjąć żadnej stanowczej decyzji i nie końca potrafi okazywać swoje emocje. Takie zachowania w wieku nastoletnich łatwo jest wytłumaczyć, jednak po dorosłej kobiecie spodziewałabym się czegoś więcej.  Sprawiło to, że niestety ale z Leah się nie polubiłyśmy. Ponad to, z jakiegoś powodu autorka od samego początku ukrywa, co konkretnie stało się z Theo. Czytelnik nie wie, czy zginął on w wypadku samochodowym, czy też może znalazł się w więzieniu. Paige Toon wodzi nas za nos i sztucznie kreuje napięcie, które w tym przypadku jest całkowicie niepotrzebne. Gdy już dowiadujemy się, co rzeczywiście stało się z tym bohaterem to dużo zachowań Leah okazuje się po prostu dziwacznych i wyraźnie widać, że stworzone zostały tylko po to, żeby czytelnik jak najdłużej pozostawał w sztucznie budowanej bańce.

Akcja opisywana jest przez Leah w dwóch perspektywach czasowych: kiedyś, gdy Leah miała piętnaście lat i teraz, gdy jako dorosła kobieta wraca po latach do rodzinnego domu wraz ze swoją córką. Ja zdecydowanie wolałam czytać, o wydarzeniach z przeszłości, jednak muszę przyznać, że ostatecznie obie ramy czasowe dobrze ze sobą współistniały, a zakończenie pięknie połączyło całą historię. Mimo że nie polubiłam głównej bohaterki to sama historia była ciekawa, a fabuła poruszała wiele istotnych i zarazem trudnych kwestii taki jak adopcja zastępcza, rozłąka z rodzeństwem czy młodzieńczy bunt. Rodzice Leah byli dla mnie prawdziwym wzorem do naśladowania, podziwiałam ich determinację, poświecenie i niebywały upór.  Żałowałam, że autorka nieco po macoszemu potraktowała bohaterów książki innych niż Leah, Theo czy George. Według mnie powieść nabrałaby nowego wymiaru, gdyby czytelnik mógł zapoznać się bliżej z pełnymi historiami dzieci, które znajdowały się po opieką Carrie i Ivana.  

Fabuła książki rozgrywa się na angielskiej wsi i trzeba przyznać, że Paige Toon w genialny sposób przedstawiła to otoczenie. Nie miałam żadnych problemów, żeby wczuć się w klimat powieści i razem z bohaterami na czas czytania książki zamieszkać na farmie pełnej zwierząt w okolicach North Yorkshire. Mimo że „Ktoś, kogo znałam” nie powaliło mnie na kolana to i tak książkę czytało mi się bardzo przyjemnie i jej lektura zajęła mi zaledwie parę wieczorów. Jestem przekonana, że niejednemu czytelnikowi powieść Paige Toon będzie w stanie umilić obecną jesienna pogodę. 

18:57

"Ender"- Lissa Price

Tytuł: Ender
Tytuł oryginału: Enders
Autor: Lissa Price
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 9 wrzesień 2015
Liczba stron: 400
Tematyka: Literatura młodzieżowa, Science fiction
Ocena: 6/10

Wydawać by się mogło, że koszmar Callie związany z udziałem w projekcie „wypożyczenia ciał” dobiegł końca wraz ze zburzeniem siedziby Prime Destination, jednak jak się okazuje szef firmy Brockman ma co do dziewczyny inne plany. Wciąż nawiedza ją w jej własnych myślach za pomocą wyjątkowego, zmodyfikowanego chipu, jaki nosi w sobie. Chce pozyskać zarówno urządzenie jak i Callie, aby wykorzystać ich do swojego nowego, mrocznego projektu.

Drugi tom serii autorstwa Lissy Price nie był aż tak emocjonujący jak pierwszy. Największych wrażeń dostarczała według mnie nowa postać - Hayden, który jak się okazało skrywa w sobie wiele tajemnic. Inni bohaterowie natomiast, w szczególności ci nowi, zostali potraktowani bardzo pobłażliwie. Nie chodzi tu tylko o opis ich charakteru czy wyglądu, ale i udział w wydarzeniach. Można by rzec, że w „Enderze” akcja toczy się jedynie wokół trzech postaci: Callie, Haydena i jego ojca. Cała reszta stanowi dla nich tylko tło.

Często zdumiewała mnie wręcz głupota głównej bohaterki. Wciąż powielała te same błędy i nie wyciągała żadnych wniosków ze swoich wcześniejszych doświadczeń. Dobrze wiedziała, że Stary Człowiek zastawia na nią liczne pułapki, namierza jej chipa, a ona mimo wszystko nie zachowywała żadnej ostrożności i to właśnie z jej nierozwagi wynikały wszystkie kłopoty, w jakie się pakowała. Z drugiej strony, gdyby nie jej bezmyślność, mało co by się w książce działo.

Charakterystyczną cechą serii jest surowość otoczenia, w którym rozgrywają się wydarzenia. Młodzież wychowuje się bez rodziców, żyje w nędzy, zamieszkuje pustostany i walczy o jedzenie, jedynie nieliczni cieszą się protekcją dziadów, dzięki czemu mogą sobie pozwolić na luksusy. Dysproporcja pomiędzy pierwszą i drugą częścią nastolatków jest przeogromna.

Tak samo jak w przypadku „Startera” - „Ender” może pochwalić się świetną srebrzystą oprawą graficzną, która idealnie pasuje do okładki części poprzedniej. Bądź co bądź „Ender” nie jest najgorszą kontynuacją i gdyby autorka zdecydowała się opisać dalsze przygody Callie w kolejnym tomie to jestem przekonana, że na pewno bym po niego sięgnęła. Liczyłabym wtedy na rozwinięcie wątku romantycznego pomiędzy Callie i Haydenem, ponieważ w tej części bohaterowie nie mieli zbyt wielu sposobności do rozwinięcia rodzącego się uczucia, ponadto schorzenie chłopaka skutecznie to utrudniało.  

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros:

12:35

"Starter" - Lisa Price

Tytuł: Starter
Tytuł oryginału: Starters
Autor: Lissa Price
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: kwiecień 2015
Liczba stron: 400
Tematyka: Literatura młodzieżowa, Science fiction
Ocena: 8/10

Ludzkość cały czas dąży do uzyskania wiecznej młodości. Do tej pory nie udało się odkryć żadnego magicznego eliksiru, który zapewniłby nam wiosnę życia na stałe. Społeczeństwo posiłkuje się zatem licznymi zabiegami upiększającymi oraz chirurgią plastyczną. Być może w przyszłości tego typu działania nie będą nam już potrzebne, powszechne zato stanie się tzw wypożyczanie ciał. Taką wizję roztacza przed nami Lissa Price w swojej debiutanckiej powieści. 

Callie wraz ze swoim bratem i najlepszym przyjacielem po epidemii, która uśmierciła nie tylko jej rodziców, ale i wszystkich cywili w wieku średnim, zmuszona jest żyć na ulicy, znajdując schronienie w opuszczonych budynkach. Bez pieniędzy, godnych warunków i opieki lekarskiej stan najmłodszego i zarazem jedynego żyjącego członka jej rodziny ulega pogorszeniu. Chcąc ratować braciszka, bohaterka godzi się na warunki, jakie stawia przed nią tajna organizacja o nazwie Prime Destinations. W zamian za trzy wypożyczenia swojego ciała na użytek ponad stuletnich obywateli, dziewczyna ma otrzymać sumę daleko przekraczającą jej potrzeby. Natolatka nie zdaje sobie jednak sprawy, że z Prime Destinations jeszcze nikt nie odszedł. 

Nigdy nie powiedziałabym, że “Starter” jest debiutancką powieścią amerykańskiej autorki, bowiem  książce brak jakichkolwiek mankamentów. Każdy szczegół jest dokładnie przemyślany, proces zamiany ciał dokładnie i rzetelnie wyjaśniony, a bohaterowie nadzywczaj realistyczni. Dodatkowo sam pomysł na historię jest bardzo innowacyjny. W żadnej innej powieści nie spotykałam się z takim pomysłem, na jaki wpadła Lissa Price.  Jeśli chodzi o treść to absolutnie nie mam się do czego przyczepić. Wiele osób natomiast zachwyca się okładką powieści. Nie mam pojęcia, skąd się biorą te zachwyty ponieważ mi osobiście okładka w ogóle się nie podoba. Srebna oprawa wygląda nieco tandetnie i sztucznie rzuca się w oczy. Uważam, że zagraniczne wydania są milsze dla oka.

Sięgając po “Starter” miałam duże oczekiwania i wszystkie z nich zostały spełnione. Powiem nawet więcej, zazwyczaj bardzo trudno mnie zaskoczyć, bo jestem w stanie przewidzieć, jak autor potoczy akcje książki. Tym razem jednak pisarka wielokrotnie mnie zdumiła. Nie spodziewałam się aż tylu zwrotów akcji i takiego toku wydarzeń. Za to należą się Lissie Price ogromne gratulacje. Na koniec mogę tylko powiedzieć, że wielką niecierpliwością oczekuję na wydanie kolejnego tomu z serii. 

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros:

09:41

"Czarownica" - James Patterson, Gabrielle Charbonnet

Tytuł: Czarownica
Tytuł oryginału: Witch&Wizard
Autor: James Patterson, Gabrielle Charbonnet
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: luty 2014
Liczba stron: 386
Tematyka: Fantastyka, Powieść młodzieżowa
Ocena: 3/10

Zdolności człowieka często nie są widoczne na pierwszy rzut oka, ktoś musi nam je wskazać bądź sami musimy je odkryć. Rodzeństwo Whit i Wisty o swoich nadzwyczajnych talentach dowiaduje się dopiero, gdy zostają porwani z własnego domu i oskarżeni o czarnoksięstwo. W pierwszej chwili zarzuty wydają się całkowicie bezpodstawne, ponieważ nastolatkowie przez całe swoje dotychczasowe życie nie wykazywali żadnych nadzwyczajnych zdolności, jednak szybko okazuje się, że rzeczywiście rodzeństwo posiada magiczne moce.

„Czarownica” to mieszanka kilku różnych gatunków literackich, które w ostatnim czasie biją rekordy popularności. Znajdziemy tutaj wątki podobne do tych z „Igrzysk śmierci”, gdzie system rządowy przejął całkowitą kontrolę nad obywatelami, motyw z „Monumentu 14”, ponieważ i w tej książce młodzież jest zdana na siebie, jednoczy się i stara się wspólnie przetrwać. Do tego, jak sama nazwa wskazuje, czytelnik może się spodziewać mnóstwa magii. Niestety, chociaż lubię czarodziejską tematykę w powieściach to w tym wypadku bardzo się zawiodłam, bowiem bohaterowie nie mieli żadnej, konkretnej i sprecyzowanej mocy – mogli robić wszystko o czym i się zamarzyło.

Muszę przyznać, że jak na pracę aż dwóch autorów to książka jest bardzo słaba i nijaka. Wydawać by się mogło, że co dwie głowy to nie jedna, w tym przypadku jednak to powiedzenie się nie sprawdza. Jedyne co zasługuje w tej książce na uwagę to ciekawe to oprawa graficzna. Jednak są okładką czytelnik się nie nacieszy.

Wszystkie wyżej wspomniane cechy spowodowały, że lektury „Czarownicy” nie wspominam jako zanadto przyjemnej. Wydaje mi się, że gdyby nie fakt, że książkę czytałam w trakcie długiej, całodziennej podróży to jeszcze długo leżałaby na półce do połowy nie przeczytana. Jeśli więc szukasz pochłaniającej czytelnika powieści to rozejrzyj się za czymś innym.  

        Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros:

17:03

"Jutro" - Guillame Musso

Tytuł: Jutro
Tytuł oryginału: Demain
Autor: Guillaume Musso
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: sierpień 2014
Liczba stron: 400
Tematyka: Literatura współczesna, piękna
Ocena: 8/10

Jak byś się poczuł budząc się jutro, ale … rok wcześniej? Odrobinę niemożliwe, prawda? Nie ma jednak rzeczy niemożliwych, przynajmniej w najnowszej książce Guillaume Musso, w której czytelnik ma okazję zobaczyć, jak dochodzi do zetknięcia się dwóch równoległych światów. Dwójka trzydziestodwulatków, żyjących w różnych latach, nawiązuje wirtualny kontakt, który odmieni rzeczywistość każdego z nich.

Bez wątpienia największym plusem tej powieści jest jej nieprzewidywalność. Osobiście jestem osobą, która przez całą lekturę snuje różne wizje rozwoju akcji, w tym jednak konkretnym wypadku żadne moje przewidywanie nie okazało się słuszne. Autor zupełnie mnie zaskoczył, bowiem nic nie wskazywało na to, że wydarzenia pójdą w tym kierunku. Z samego początku powieść zdawała się być kolejną dość zwyczajną obyczajówką, tymczasem Guillaume Musso połączył z sobą tyle wątków m.in. kryminalny, detektywistyczny czy fantastyczny, że trudno jednoznacznie określić gatunek stworzonego przez niego dzieła.

Powieść wciągnęła mnie tak bardzo, że przeczytałam ją w zaledwie jeden dzień, a w przerwach między lekturą cały czas zastanawiałam się, co będzie dalej. Szczególnie ciekawiły mnie przedsięwzięcia Emmy, którą z czystym sumieniem mogę nazwać swoją ulubioną bohaterką. Co mnie w niej urzekło najbardziej? Przede wszystkim szczerość i prawdziwość. Nie ma w niej nic sztucznego, to określenie bardziej można przypisać Matthew, który jest super przystojnym profesorem na renomowanej uczelni, ma a raczej miał przepiękną żonę, szczęśliwe (z pozoru) małżeństwo i ogromny dom.

Jest jednak jedna kwestia, w której „Jutro” mnie zawiodło. Mianowicie, praktycznie przez 3/4 książki wydarzenia rozgrywają się w dwóch płaszczyznach czasowych – w roku 2010 i 2011, jednak na ostatnich stronach powieści akcja toczy się już tylko w czasie, w którym żyje Emma. Nie wiadomo, co się stało z Matthew? Przecież w wyniku zaistniałych zdarzeń to jego rzeczywistość powinna zmienić się w największym stopniu. Tymczasem, autor jakby całkowicie zapomniał o tym bohaterze z przyszłości.

“Jutro” to pierwsza książka, autorstwa Gulliaume Musso, którą miałam okazję przeczytać. Mimo że nazwisko to wielokrotnie obiło mi się o uszy, nie czułam przemożnej chęci sięgania po twórczość tego francuskiego pisarza. Teraz jednak bardzo tego żałuję! Gdybym wiedziała, co tracę, natychmiast pobiegłabym do biblioteki i wyszła z całą taczką książek tego autora. Krótko mówiąc, „Jutro” to niezwykła lektura, która przypadnie do gustu miłośnikom różnych literackich gatunków. Każdy powinien znaleźć w niej coś dla siebie.

       Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros:
      --------------------------------------------------------------------------
  Zapraszam również do udziału w URODZINOWYM LOSOWANIU!!

00:21

"Nie opuszczaj mnie" - Kazuo Ishiguro

Tytuł: Nie opuszczaj mnie
Tytuł oryginału: Never let me go
Autor: Kazuo Ishiguro
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: luty 2011
Liczba stron: 320
Tematyka: Literatura piękna, współczesna, zagraniczna
Ocena: 4/10

Internat Hailsham to placówka nietypowa, pełna tajemnic i zagadek. Przebywający tam uczniowie są na pozór normalnymi nastolatkami, jednak coś ich różni od rówieśników. Wszyscy wychowankowie ośrodka nie mają rodzin, nazwisk, ani możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym. Nauczyciele większą wagę przykładają do utrzymania dzieci w korzystnej kondycji zdrowotnej, aniżeli pozyskiwania przez nich prawdziwie istotnej wiedzy. Duży nacisk kładzie się także na zajęcia z rysunku. Co jakiś czas do Hailsham przybywa Madame, która wybiera najlepsze prace plastyczne i zabiera je do słynnej Galerii. Po co to jednak robi? Nie wiadomo.
Wychowankowie do pewnego czasu żyją w błogiej nieświadomości, nie wiedzą, co przygotowała im przyszłość. Jednak pewnego dnia za sprawą jednej z opiekunek, wszystko się zmienia i wychodzi na jaw, jaki los jest z góry pisany uczniom. Słowo „dotacje” nabiera prawdziwego znaczenia, mieszkańcy ośrodka uświadamiają sobie, że hodowani są tylko i wyłącznie po to, aby w przyszłości zostać dawcami organów. Aczkolwiek zanim to nastąpi, czeka ich jeszcze pobyt w Chałupach.
Narracja prowadzona jest przez główną postać - Kathy. Trzydziestokilkuletnia kobieta, obecnie pracująca jako opiekunka, wspomina wydarzenia mające miejsce wiele lat temu w czasie jej dzieciństwa, jak i te całkowicie aktualne. Praktycznie wszystkie jej działania nieodłącznie związane są z dwójką najlepszych przyjaciół – Ruthy i Tommym.
Od samego początku bohaterowie nie przypadli mi do gustu. Uderzała mnie ich naiwność i łatwowierność. Kiedy nastolatkowie uwierzyli w zasłyszaną plotkę o możliwości przesunięcia terminu dotacji tylko z powodu miłości, zaczęłam się zastanawiać, czy oni w ogóle potrafią logicznie myśleć. Irytowało mnie też ich podejście do seksu. Jako, że wychowankowie Hailsham nie mieli zdolności prokreacji można by rzec hulali sobie na prawo i lewo.
Kolejną z drażniących rzeczy w „Nie opuszczaj mnie” jest fakt, że w pewnym momencie autor zaczyna przedstawiać ramy czasowe poprzez zestawianie konkretnych wydarzeń z pierwszą rozmową Kathy i Tommego. Wygląda to mniej więcej tak: „Miało to miejsce na dwa lata przed spotkaniem moim i Tommego” albo „Wydarzyło się to prawdopodobnie zaraz po naszej pierwszej rozmowie”. Nie są to idealnie skopiowane cytaty z książki, ale możecie mi uwierzyć, że część tekstu właśnie tak się prezentuje. Ponadto w narracji Kathy aż roiło się od sformowań typu „dokładnie nie pamiętam”. Co więcej jedna myśl jest cały czas przerywana przez inną, przez co książka jest całkowicie niespójna i trudna do zrozumienia. Nawet po zapoznaniu się z całą jej treścią nie jestem w stu procentach zdolna do tego, aby dokładnie wytłumaczyć, jak przebiegał proces dotacji. Wszystko jest aż za bardzo pogmatwane i zawiłe.
Następny problem wynika z trudności osadzenia akcji utworu w konkretnym czasie. Z jednej strony tekst porusza kwestię klonowania, które jest zagadnieniem dość nowym, jednak skala, w jakiej zjawisko to występuje w powieści, jest dość duża, z tego można wywnioskować, że wydarzenia mają miejsce w przyszłości. Z drugiej strony Kazuo Ishiguro w taki sposób opisał świat przedstawiony, że ja obstawiałabym, że fabuła obsadzona jest w niedalekiej przeszłości.
„Nie opuszczaj mnie” to powieść pełna emocji. Niestety głównie tych negatywnych. Wszelkie wspomnienia głównej bohaterki rodzą w czytelniku smutek i współczucie. Pisarz stworzył historię niesamowicie melancholijną i skłaniającą do refleksji. Skierowana jest ona w głównej mierze do osób, które potrafią się skupić na tekście i które bez problemu poradzą sobie ze wszelkimi zawiłościami fabuły.

22:29

"Kod Leonarda da Vinci" - Dan Brown

Tytuł: Kod Leonarda da Vinci
Tytuł oryginału: The Da Vinci Code
Autor: Dan Brown
Wydawnictwo: Albatros, Sonia Draga
Data wydania: lipiec 2009
Liczba stron: 568
Tematyka: Literatura piękna, thriller/sensacja/kryminał
Ocena: 8/10

Nie ma wątpliwości, że dzieła stworzone przez Leonarda da Vinci, należą do najcenniejszych zabytków światowej kultury. Ze świecą możemy szukać osoby, która nie potrafiłaby wymienić choć jednego jednego z nich. Idealne ludzkie proporcje przedstawione na rysunku „Człowieka witruwiańskiego” do dziś są powszechnie znane i cenione. To właśnie w pozycji z tego szkicu, zostają znalezione zwłoki kustosza Luwru - Jacquesa Sauniera. Podejrzenia, w pierwszej chwili, padają na Roberta Langdona, który miał się spotkać owego dnia z ofiarą. W jego winę nie wierzy wnuczka zmarłego, kryptografka – Sophie Neveu. Pomaga ona głównemu bohaterowi w ucieczce przed francuską policją i razem z nim odkrywa serię znaków pozostawiony przez jej dziadka. Wszystkie ślady związane są z obrazami Leonarda da Vinci i mają doprowadzić parę do skrywanej przez wieki tajemnicy.
Fabuła jest bardzo podobna do opisywanej już przeze mnie powieści „Anioły i demony”. Po raz kolejny mamy do czynienia z dwudziestoczterogodzinną próbą rozwikłania zagadki z morderstwem w tle. Znów ofiarą jest osoba z rodziny głównej bohaterki, a zabójca działa na zlecenie, kogoś wyżej postawionego. Jednak tym razem autor porusza inną kwestię religijną. Nie skupia się on na Ścieżce Oświecenia, lecz na wiekowej organizacji zwanej Zakonem Syjonu, do którego miał należeć Jacques. Co więcej okazuje się, że był on Wielkim Mistrzem bractwa. Członkowie tego zgromadzenia mieli rzekomo strzec przed światem informacji o miejscu, w którym znajduje się Święty Graal. Tu należy postawić pytanie: czym jest owy przedmiot? Czy jest to owiany legendą kielich, czy może jest to coś innego? Może to wcale nie rzecz tylko osoba?
W książce zamieszczone są zdjęcia dzieł, o których wspomina autor. Stanowi to niezwykły komfort, ponieważ czytelnik nie musi szukać ilustracji w innych źródłach. Od razu w trakcie lektury ma możliwość zobaczenia ich w jednym miejscu.
Nie ma co się dziwić, że książka zyskała tak wielki rozgłos. Dan Brown pozwala nam spojrzeć z zupełnie innej perspektywy nie tylko na twórczość Leonarda da Vinci, ale także na samego artystę. Zastanawiamy się, czy przez swoje dzieła, malarz rzeczywiście chciał przekazać odbiorcy jakąś tajemniczą ideę. 
Hipotezy zawarte w powieści zdają się mieć realne uzasadnienie, dlatego po skończonej lekturze, zaczęłam szukać w internecie dodatkowych informacji. Jak można było się spodziewać, nie wszystkie fakty okazały się takie, jakimi przedstawił je Brown. Nie da się natomiast zaprzeczyć, że pomimo dość monotonnego początku, powieść niesamowicie wciąga i trudno się od niej oderwać.

07:04

"Lot nad kukułczym gniazdem" - Kessey Ken

Tytuł: Lot nad kukułczym gniazdem
Tytuł oryginału: One Flew Over the Cuckoo's Nest
Autor: Kessey Ken
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: czerwiec 2009
Liczba stron: 368
Tematyka: Literatura piękna, współczesna, zagraniczna
Ocena: 7/10

Przeżyć dziesięć lat życia i nie wypowiedzieć ani słowa. Nie reagować na żaden, nawet najmniejszy szmer. Pozbyć się wszelkich naturalnych odruchów, aby móc udawać głuchoniemego. Na taką rzeczywistość może zgodzić się tylko i wyłącznie pacjent oddziału psychiatrycznego.
Dla osoby z zewnątrz mogłoby się wydawać, że Bromden – wysoki na sześć stóp, dobrze zbudowany Indianin - jest mężczyzną, którym nie można pomiatać. Jednak w placówce prowadzonej przez Wielką Oddziałową, traktowany jest on z pogardą i obojętnością. Część personelu zaczęła go nawet postrzegać jako powietrze. W skutek udawanej ułomności główny bohater, nazywany też Wodzem, zaznajomił się z wieloma sekretami Kombinatu. Jego gra aktorska była tak precyzyjna, że nikt nie domyślał się faktu, że w rzeczywistości w Bromden jest pełni świadomy, dziejących się wokół niego zdarzeń.
Pobyt Indianina w szpitalu od lat przedstawiał się tak samo. Codziennie był świadkiem terroryzującej kontroli siostry Ratched nad oddziałem. Los Okresowych, Chroników, Furiatów a nawet Roślin uzależniony był od jej decyzji. Mężczyzna widział strach i lęk, jaki Wielka Oddziałowa wzbudza w pacjentach. Pod przykrywką pozornej dobroci i troski zmieniała ich życie w koszmar, co więcej nie ograniczała się tylko do dręczenia psychicznego, nierzadko stosowane były przez nią radykalne środki terapii takie jak elektrowstrząsy czy nawet lobotomia.
Wszystko toczy się swą zwyczajną, utartą ścieżką do momentu, gdy w szpitalu nie zjawia się Randle Patrick McMurphy. Rudowłosy awanturnik diametralnie wpływa na atmosferę panującą w zakładzie. Chorzy pod jego przewodnictwem zaczynają przeciwstawiać się panującym regułom. Pozwalają sobie na robienie rzeczy, o których nigdy wcześniej nawet nie myśleli. Pomieszczenia szpitala powoli wypełniają się śmiechem i odgłosem rozmów. Indianin Bromden decyduje się nawet na ujawnienie swojej długo skrywanej tajemnicy.
Czy jednak zmiany, wprowadzone przez Irlandczyka McMurphego ,wyjdą na dobre wszystkim pacjentom? Czy będą oni w stanie zapanować nad własnym życiem bez niczyjej pomocy? Czy próba buntu popłaci? I wreszcie: czy Wielka Oddziałowa tak szybko da się pokonać? Odpowiedzi na te pytania można poznać tylko na podstawie lektury powieści Kesseya Kena. Gwarantuję, że dla niejednej osoby, będą one zaskakujące.
Narracja prowadzona z perspektywy człowieka z zaburzeniami psychicznymi, często nie pozwala czytelnikowi na rozpoznanie, co jest faktem a co jedynie chorym wyobrażeniem bohatera. Zabieg ten nie jest jednak zniechęcający. To właśnie on nadaje całej powieści wyjątkowy wydźwięk.
„Lot nad kukułczym gniazdem” jest tak naprawdę wielką metaforą dotyczącą relacji między pojedynczą jednostką a całym społeczeństwem. Żeby zrozumieć tę powieść, trzeba najpierw odkryć jej drugie dno. Moim zdaniem warto poświęcić kilka wieczorów na dogłębne zapoznanie się z tą książką. Prowokuje ona do refleksji i zastanowienia się nad własnym „ja”.
Historia wyżej wspomnianego szpitala psychiatrycznego z pewnością przypadnie do gustu nawet najbardziej wymagającym.
Copyright © 2014 . . . Public - Reading . . . , Blogger