12:46

"Imię" - Florence Knapp

Tytuł:
Imię
Tytuł oryginalny: The Names
Autor: Florence Knapp
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: wrzesień 2026
Liczba stron: 360
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna
Średnia ocena: 7/10

Kiedy stajemy przed ważną życiową decyzją i wahamy się, jakiego wyboru dokonać, często dopiero po podjęciu ostatecznej decyzji zaczynamy zastanawiać się: co by było, gdybym jednak postąpił inaczej? To właśnie wokół tego pytania Florence Knapp zbudowała swoją debiutancką powieść. W 1987 roku Cora rodzi swojego pierworodnego syna. W dniu rejestracji jego imienia w urzędzie staje przed wyborem, czy nazwać go: Gordon – zgodnie z rodzinną tradycją, według której imię to jest przekazywane z pokolenia na pokolenie męskim potomkom rodziny jej męża, Julian – imię, które sama wybrała, czy Bear – imię, które zdaniem jej córki najlepiej oddaje naturę noworodka. Od tej jednej decyzji zależy znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Historia rozgałęzia się na trzy ścieżki, a każda z nich przedstawia inną przyszłość tej samej rodziny.
 
Bardzo podobało mi się to, że autorka zdecydowała się przedstawiać kolejne etapy życia bohaterów w siedmioletnich odstępach. Dzięki temu historia nie rozwleka się niepotrzebnie, a jednocześnie pozwala nam obserwować, jak z upływem lat zmieniają się relacje między bohaterami i jak poszczególne decyzje wpływają na ich życie. Uważam, że taki sposób prowadzenia narracji świetnie się sprawdził, pozwolił ukazać najważniejsze wydarzenia i przemiany bez zbędnego przedłużania fabuły. Co najciekawsze, Florence Knapp nie próbuje jednoznacznie wskazać, który z wyborów okazał się najlepszy. W każdej wersji rzeczywistości bohaterowie doświadczają zarówno wzlotów, jak i upadków. Nie ma tu jednej ścieżki, która byłaby zdecydowanie lepsza od pozostałych. Czytelnik nie siedzi więc z poczuciem przekonania, że Cora powinna była od początku wybrać właśnie to jedno konkretne imię. Zamiast tego może samodzielnie ocenić każdą z przedstawionych historii i zastanowić się, jak wiele w naszym życiu zależy od pojedynczych decyzji, a jak wiele od okoliczności, w których przychodzi nam żyć.

Choć pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał, muszę przyznać, że przez przedstawienie trzech alternatywnych wersji wydarzeń trudniej było mi w pełni przywiązać się do bohaterów. W każdej rzeczywistości ich doświadczenia i sposób wychowania nieco się różniły, co wpływało na ich reakcje i zachowania. Bywały momenty, kiedy najbardziej lubiłam Beara, innym razem bliższy stawał mi się Julian, a czasami kibicowałam Gordonowi. Podobne trudności miałam z oceną pozostałych postaci. Choć w każdej wersji pozostawały do siebie podobne, ich zachowanie zmieniało się w zależności od okoliczności, nawet gdy mierzyły się z pozornie podobnymi sytuacjami. Z jednej strony było to interesujące, z drugiej sprawiało, że trudniej było mi jednoznacznie określić swój stosunek do poszczególnych bohaterów.

„Imię” zdecydowanie nie jest lekką i przyjemną lekturą. Podczas czytania towarzyszyło mi wiele emocji, od złości, przez smutek, aż po melancholię. Mimo to uważam, że jest to niezwykle ważna i potrzebna powieść. Florence Knapp porusza w niej wiele trudnych tematów, takich jak przemoc domowa, instynkt macierzyński czy oczekiwania rodziców wobec dzieci. Śmiało mogę powiedzieć, że gdybym znała kogoś, kto zmaga się z przemocą domową, z pewnością dyskretnie poleciłabym mu tę książkę. Nie dlatego, że literatura może rozwiązać jego problemy, ale dlatego, że czasem historia opowiedziana przez kogoś innego pomaga spojrzeć na własną sytuację z nowej perspektywy. Może też przypomnieć, że istnieją różne drogi wyjścia z trudnej sytuacji i że nie trzeba mierzyć się z nią w samotności.
 
Jestem pod wrażeniem, że „Imię” to debiutancka powieść Florence Knapp. Jej styl, umiejętność wciągnięcia czytelnika w opowiadaną historię oraz budowania napięcia sprawiają, że trudno uwierzyć, iż nie mamy do czynienia z autorką, która ma już na koncie kilka książek. Tymczasem jest to pierwsza powieść tej brytyjskiej pisarki, a ja już teraz nie mogę doczekać się kolejnych tytułów spod jej pióra.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Marginesy:

14:45

"Ludzie wędrowni" - Anna Fryczkowska

Tytuł:
Ludzie wędrowni
Autor: Anna Fryczkowska
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: maj 2025
Liczba stron: 376
Tematyka: Literatura piękna, polska
Średnia ocena: 7/10
 
Na początku XX wieku życie typowej chłopskiej rodziny w Polsce toczyło się zazwyczaj wokół własnego gospodarstwa. Uprawa ziemi, hodowla zwierząt i trzymanie się utartych schematów wyznaczały codzienność wielu mieszkańców wsi. Jednak rodzina Żabeckich zdecydowanie wyłamywała się z tego obrazu. Głowa rodziny, Michał, był wędrownym rybakiem, który często zmieniał miejsce zamieszkania, szukając okolicy z dostępem do jeziora pełnego ryb. Jego bliscy musieli podążać za nim, regularnie przenosząc się z miejsca na miejsce i nie mając szansy, by gdziekolwiek zapuścić korzenie na dłużej.
 
Wszystko zmieniło się, gdy jego żona, Józka, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i po raz pierwszy od lat sprzeciwić się mężowi. Nie było to łatwe zadanie, ponieważ Michał zdecydowanie odbiegał od stereotypowego wyobrażenia ówczesnego chłopa. Nie zadowalało go zwyczajne życie, nie chciał być jednym z wielu i nieustannie marzył o czymś więcej. Chętnie angażował się w rozmaite przedsięwzięcia, snuł plany i podejmował kolejne próby poprawienia swojej sytuacji. Jego ambicje sprawiały jednak, że rodzina wciąż musiała mierzyć się z niepewnością i konsekwencjami jego decyzji.
 
„Ludzie wędrowni” to saga rodzinna, w której poznajemy losy wielu bohaterów. Józka i Michał doczekali się licznego potomstwa, a ich dzieci również otrzymują w powieści przestrzeń na własne historie. Mogłoby się wydawać, że przy tak dużej liczbie postaci i wydarzeń łatwo się pogubić, mimo to autorka zadbała, aby tak się nie stało. Akcja toczy się sprawnie, a kolejne wątki naturalnie się ze sobą przeplatają. Bez trudu można odnaleźć się w świecie przedstawionym, a bogactwo bohaterów i ich doświadczeń dodaje opowieści głębi, zamiast ją przytłaczać.
 
Książka Anny Fryczkowskiej pozwoliła mi lepiej zrozumieć mentalność ludzi żyjących na wsi na początku XX wieku. Dzięki niej mogłam przyjrzeć się funkcjonowaniu ówczesnych rodzin, podziałowi obowiązków i rolom, jakie przypadały poszczególnym członkom społeczności. Zobaczyłam również, jak silnie ludzie trzymali się utartych schematów, jak bardzo obawiali się tego, co nowe i jak niewielki wpływ mieli niekiedy na własny los oraz przyszłość.  
 
W powieści nie brakuje także odniesień do dawnych przesądów i zabobonów, w które wierzyli mieszkańcy wsi, a także opisów ówczesnych sposobów radzenia sobie z chorobami. Czytając, trudno nie zastanowić się nad tym, jak wiele zmieniło się w ciągu ostatnich stu lat, zarówno w życiu rodzinnym, jak i w funkcjonowaniu całego społeczeństwa. To właśnie takie szczegóły sprawiają, że historia nabiera autentyczności i pozwala spojrzeć na przeszłość z zupełnie innej perspektywy. Ciekawym wątkiem jest także stopniowe wkraczanie nowoczesności na polską wieś. Zmiany, które z dzisiejszej perspektywy mogą wydawać się czymś naturalnym, nie zawsze spotykały się z entuzjazmem ówczesnych mieszkańców. Niektórzy z nich kurczowo trzymali się tego, co znane, i niechętnie podchodzili do nowych rozwiązań.
 
W „Ludziach wędrownych” pojawia się również motyw obu wojen światowych. Nie stanowią one jednak głównej osi fabuły, lecz pozostają tłem dla losów bohaterów. Przyznam, że było to dla mnie miłą odmianą. Historię tego okresu poznajemy bowiem nie z perspektywy obozowej, lecz oczami zwykłych ludzi, którzy mimo wojennej rzeczywistości musieli jakoś funkcjonować, troszczyć się o bliskich i mierzyć się z codziennymi problemami. Wojna nie zatrzymuje życia i nawet w najtrudniejszych czasach ludzie nadal muszą podejmować decyzje, pracować i walczyć o lepsze jutro.
 
Szczególnie interesująca okazała się dla mnie informacja zawarta w posłowiu. Autorka zdradza w nim, że opisana historia wydarzyła się naprawdę i została oparta na dziennikach jej dziadka. Co więcej, Ina, która była moją ulubioną bohaterką tej powieści, była w rzeczywistości babcią Anny Fryczkowskiej! Oczywiście autorka uzupełniła opowieść o elementy fikcyjne i przetworzyła poznane wydarzenia, ale sama świadomość, że u podstaw tej historii leżą prawdziwe losy konkretnych ludzi, sprawia, że jeszcze łatwiej poczuć z nimi więź. „Ludzi wędrownych” polecam szczególnie osobom, które lubią sagi rodzinne i są ciekawe tego, jak mogło wyglądać życie naszych babek i prababek. To opowieść o codzienności, ambicjach, rodzinnych więzach i przemianach zachodzących na polskiej wsi na przestrzeni lat.

09:40

"Sztuka obsługi waginy" - Andrzej Gryżewski, Jagna Kaczanowska

Tytuł:
Sztuka obsługi waginy
Autor: Andrzej Gryżewski, Jagna Kaczanowska
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: październik 2022
Liczba stron: 400
Tematyka: Poradnik, Literatura popularno-naukowa
Średnia ocena: 8/10
 
Wiedza i doświadczenie Andrzeja Gryżewskiego w pracy seksuologa, a także jego sposób wypowiedzi i elokwencja zrobiły na mnie ogromne wrażenie już podczas lektury innej jego książki – „Sztuki obsługi mężczyzny”. Choć sama nie jestem mężczyzną, lektura ta pozytywnie wpłynęła na to, jak zaczęłam rozumieć swojego partnera i podchodzić do naszej relacji. Zachęcona tymi efektami, postanowiłam poszukać w dorobku autora czegoś skierowanego bardziej do kobiet. W ten sposób trafiłam na „Sztukę obsługi waginy”, napisaną we współpracy z Jagną Kaczanowską i wydaną w 2022 roku. Książka szybko trafiła w moje ręce, a jeszcze szybciej została przeczytana.
 
Publikacja ma formę dialogu prowadzonego przez autorów. Początkowo trudno było mi jednoznacznie ocenić, czy jest to jej zaleta czy wada. Z jednej strony czytelnik ma wrażenie, że przysłuchuje się rozmowie dwojga przyjaciół, co nadaje całości intymny charakter i buduje atmosferę zaufania. Z drugiej jednak strony taka forma nieco ogranicza perspektywę, z jakiej przedstawiane są omawiane zagadnienia. Otrzymujemy przede wszystkim opinie i doświadczenia dwojga specjalistów. Autorzy odwołują się wprawdzie do badań oraz historii swoich pacjentów, ale mimo wszystko miałam poczucie, że temat można było rozwinąć szerzej i przedstawić go w bardziej pogłębiony sposób.
 
Nie zmienia to jednak faktu, że z rozmowy Andrzeja Gryżewskiego i Jagny Kaczanowskiej można wynieść mnóstwo ciekawych informacji, a także inspiracji do urozmaicenia życia intymnego i pogłębiania emocjonalnej więzi z partnerem. W książce znajdziemy pomocnicze ilustracje oraz liczne rekomendacje filmów, książek, a nawet gier planszowych, po które warto sięgnąć po zakończeniu lektury. Na uwagę zasługuje również inkluzywny charakter publikacji, autorzy kierują ją zarówno do par heteroseksualnych jak i homoseksualnych.
 
Choć jednym z autorów jest mężczyzna, nie sposób nie zauważyć, jak dobrze Andrzej Gryżewski rozumie kobiety być może lepiej niż niejedna z naszych przyjaciółek. Zna kobiece pragnienia, rozumie sposób funkcjonowania kobiecego ciała i dostrzega problemy, z którymi kobiety mierzą się na co dzień. Co równie istotne, jako mężczyzna może przedstawić męską perspektywę na kwestie związane z kobiecością i życiem intymnym. To właśnie takie połączenie spojrzeń uważam za jeden z ciekawszych aspektów tej publikacji.
 
Mimo wielu zalet chciałabym, aby Andrzej Gryżewski rozważył wydanie rozszerzonej edycji książki lub jej kontynuacjeę. Zależałoby mi przede wszystkim na tym, by znalazło się w niej mniej swobodnej rozmowy, a więcej konkretnych informacji, faktów i pogłębionych wyjaśnień. Mam poczucie, że temat jest na tyle ważny i wielowymiarowy, że zdecydowanie zasługuje na jeszcze obszerniejsze opracowanie. Wiele z nas bowiem nie zdaje sobie sprawy z tego jak skomplikowanym, a zarazem fascynującym narządem jest wagina, a ponadto nie da się też ukryć, że w naszym kraju wciąż stanowi ona temat tabu. 

Cieszę się, że powstają książki takie jak „Sztuka obsługi waginy” i że coraz więcej osób chce po nie sięgać. Daje mi to nadzieję, że przyszłe pokolenia będą stopniowo uwalniać się od stygmatyzacji i niepotrzebnego tabu. Co najważniejsze, nauczą się akceptować swoje ciała, poznawać je bez wstydu i traktować z należytą czułością. Mam też nadzieję, że po tę i podobne publikacje będą chętnie sięgać mężczyźni. Lepsze zrozumienie kobiecego ciała i potrzeb może przecież przynieść korzyści obu stronom.

16:26

"Dom duchów" - Isabel Allende

Tytuł:
Dom duchów
Tytuł oryginalny: La casa de los espíritus
Autor: Isabel Allende
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: lipiec 2026
Liczba stron: 456
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna
Średnia ocena: 8/10
 
Każdy budynek kryje w sobie jakieś tajemnice. Ale jakie sekrety może skrywać dom na rogu ulicy, w którym nieustannie dobudowywane są kolejne pokoje, a po korytarzach przechadzają się prawdziwe duchy, z którymi pani domu regularnie rozmawia? „Dom duchów” Isabel Allende to saga obejmująca losy trzech pokoleń kobiet, które łączy jedna, wyjątkowo skomplikowana postać – Esteban Trueba. Dla Clary jest on mężem, dla Blanki ojcem, a dla najmłodszej Alby dziadkiem. Mężczyzna od najmłodszych lat nie potrafi w pełni kontrolować ani swoich emocji, ani odruchów, dlatego każdej z tych kobiet, a także wielu innym osobom, przyniesie w życiu sporo cierpienia i zmartwień. Jednocześnie Esteban potrafi być niezwykle oddany wobec tych, których kocha i z biegiem lat jest gotów na coraz większe poświęcenia dla swojej rodziny.
 
Clara od samego początku wyrasta na najjaśniejszy punkt tej powieści. To też bohaterka, do której z miejsca zapałałam najgłębszą sympatią i choć fabuła śledzi losy kolejnych pokoleń, żadna z jej potomkiń nie zdołała dorównać charyzmie i unikalności głowy rodu. Clara wyróżnia się na tle rodziny nie tylko silnym charakterem, ale przede wszystkim nadzwyczajnymi magicznymi zdolnościami takimi rozmowy z duchami, przesuwanie przedmiotów siłą woli czy też dar jasnowidzenia. Kobieta posiada namacalne i bezdyskusyjne talenty, które w miarę upływu lat niestety uległy w jej rodzie wyraźnemu rozmyciu.
 
Początkowo byłam przekonana, że „Dom duchów” będzie przede wszystkim powieścią z gatunku realizmu magicznego. Pierwsze strony były wręcz przesiąknięte magią, jednak wraz z rozwojem akcji elementy mistyczne zaczęły schodzić na dalszy plan. Pierwsze skrzypce zaczęły natomiast grać skomplikowane relacje rodzinne oraz wątki polityczne. To właśnie ten mocny rys polityczny okazał się jedynym elementem, który zaważył na niższej ocenie książki. W codziennym życiu raczej stronie od tego tematu, dlatego też liczba politycznych wątków w tej powieści bywała dla mnie momentami przytłaczająca. Mimo to pióro Isabel Allende i sama historia mają w sobie coś tak magnetycznego, że nawet te trudniejsze fragmenty nie zdołały oderwać mnie od lektury.
 
Szczególnie wzruszyło mnie zakończenie książki, przedstawione już z perspektywy Alby. Kobieta z ogromnym zrozumieniem i empatią podsumowuje skomplikowane dzieje swojej rodziny oraz liczne relacje między bohaterami, które przez lata powstawały z inicjatywy jej dziadka, matki czy wujów. Alba pokazuje, że każdy z nich odegrał swoją rolę w historii rodziny i w pewnym sensie musiał zmierzyć się z własnym przeznaczeniem. To piękne, a zarazem melancholijne zwieńczenie rodzinnej kroniki – pełnej zawiłych uczuć, niespełnionych pragnień, trudnych wyborów i urazów, które potrafią ciągnąć się przez całe pokolenia.
 
„Dom duchów” był moim pierwszym spotkaniem z twórczością Isabel Allende, ale z całą pewnością nie ostatnim. Zachwycający styl autorki, jej umiejętność budowania napięcia i kreowania niepowtarzalnego klimatu sprawiły, że natychmiast zapragnęłam więcej. Co ciekawe, dopiero po lekturze odkryłam, że „Dom duchów” to początek większej sagi, w skład której wchodzą również „Córka fortuny” oraz „Portret w sepii”. Jakby tego było mało, dowiedziałam się, że Amazon Prime wyprodukował na podstawie książki miniserial. Mogę więc powiedzieć tylko jedno: już doskonale wiem, przy czym upłynie mi tegoroczna jesień!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Marginesy:
Copyright © 2014 . . . Public - Reading . . . , Blogger