Tytuł: Rudowłosa z Auschwitz
Tytuł oryginalny: The Redhead of Auschwitz
Autor: Nechama Birnbaum
Wydawnictwo: Poradnia K
Data wydania: styczeń 2026
Liczba stron: 344
Tematyka: Literatura faktu, Biografia
Średnia ocena: 6/10
„Rudowłosa
z Auschwitz” to książka, w której Nechama Birnbaum opowiada historię życia
swojej babki, Żydówki Rachi. Wiosną 1944 roku, mając zaledwie osiemnaście lat,
została ona wraz z całą rodziną siłą wywieziona z rodzinnej wioski położonej
przy granicy węgiersko-rumuńskiej, a następnie przetransportowana do obozu w
Auschwitz. Tam, razem z siostrą, każdego dnia walczyły o przetrwanie, ale też o
dotrzymanie obietnicy danej matce, aby pod żadnym pozorem się nie rozdzielać.
Rachi postawiła sobie za cel powrót do domu i konsekwentnie dążyła do jego
realizacji mimo wszelkich przeciwności.To świadectwo niezwykłej determinacji
dziewczyny, która wbrew wszystkiemu postanowiła przeżyć i wrócić do domu.
W
książce wspomnienia z dzieciństwa Rachi, spędzonego w wiosce Crasna,
przeplatają się z opisami życia w obozach pracy oraz w samym Auschwitz. Autorka
z dużą wrażliwością i nostalgią przedstawia młodość swojej babki na Węgrzech.
Czytając o tych beztroskich latach, momentami miałam wrażenie, jakbym sama
spędzała wakacje na wsi, niemal czując zapach świeżo pieczonego chleba i zapach
polnych kwiatów. Dopiero pod koniec książki oba wątki łączą się w jedną, spójną
narrację, pozbawioną przeskoków czasowych. Choć Nechama Birnbaum świetnie radzi
sobie z budowaniem atmosfery dzieciństwa i rodzinnego ciepła, to w opisach
obozowej rzeczywistości jej styl traci na sile. W tych fragmentach trudniej
wczuć się w emocje i w pełni zanurzyć w opowieści.
Zauważyć
można, że fragmenty dotyczące życia w Auschwitz są wyraźnie krótsze niż te
opisujące okres sprzed obozu oraz czas tuż po nim. Odniosłam wrażenie, że
autorka celowo ograniczyła liczbę szczegółów dotyczących obozowej codzienności,
być może obawiając się niedopowiedzeń lub nieścisłości. Jakby nie patrząc
opisuje ona doświadczenia swojej babki, a nie swoje własne. Czytelnicy
zaznajomieni z literaturą obozową z pewnością zauważą, jak wiele aspektów tego
doświadczenia zostało pominiętych. Rozumiem jednak decyzję autorki, bo w tak
delikatnej i wymagającej historycznej precyzji tematyce lepiej trzymać się
faktów niż ryzykować przekłamania.
Jak
przy każdej lekturze tego typu, towarzyszyło mi poczucie bólu i współczucia
wobec wszystkich, którzy doświadczyli okrucieństw zgotowanych przez III Rzeszę.
Nigdy nie czuję się komfortowo, wystawiając takim książkom ocenę, gdyż każda z
tych historii jest inna i każda zasługuje na pamięć i szacunek. Jestem jednak
ciekawa, czy Nechama Birnbaum zdecyduje się napisać kolejną powieść, czy też
poprzestanie na spisaniu historii swojej babki.
Tytuł oryginalny: The Redhead of Auschwitz
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Poradnia K:


Ciekawe, z uwagi na inne spojrzenie- młodość babki autorki na Węgrzech. Myślę, że nie sposób opisać wszystkich aspektów obozowych. Często zdarza się, że autorzy koncentrują się na wybranym fragmencie wspomnień.
OdpowiedzUsuńBędę miała tę książkę na uwadze.
Pozdrawiam serdecznie. Udanego, słonecznego weekendu.
Zawsze ciężko mi się czyta takie książki, ale warto, toteż czasami czytam. Bardzo fajna recenzja, nie ma tęczowego opisu, a fajny szczery. Może autorka rzeczywiście nie chciała wprowadzać jakiegoś zamieszania i te obozowe rozdziały sa oszczędne.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cie serdecznie, uściski. :)
Zastanawiałam się czy sięgnąć po tę historię, ale skończyło się właśnie na samym zastanawianiu, bo zbyt obawiam się tego ładunku emocjonalnego i bólu, które takie książki ze sobą niosą.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie, na przeczytanie książki o tematyce obozowej powinien być odpowiedni moment. Każda historia jest ważna i jest świadectwem tych strasznych czasów. Dziękukę za ciekawą recenzję i życzę pięknego weekendu.
OdpowiedzUsuńSam pomysł na przeplatanie spokojnego, niemal sielskiego dzieciństwa z późniejszym dramatem obozowym robi duże wrażenie i naturalnie buduje kontrast, który już na starcie ustawia emocje czytelnika.
OdpowiedzUsuńRozumiem też uwagę o nierównym rozłożeniu akcentów. W takich historiach zawsze pojawia się delikatna granica między chęcią oddania świadectwa a ryzykiem skrótu czy uproszczenia trudniejszych fragmentów. I faktycznie, jeśli ktoś jest obeznany z literaturą obozową, może odczuć niedosyt w tej warstwie.
Z drugiej strony widać tu też próbę zachowania pewnej ostrożności narracyjnej, co w przypadku relacji rodzinnych i tak osobistych wspomnień może być świadomym wyborem, a nie tylko literackim ograniczeniem.
Najmocniej zostaje chyba ten emocjonalny ciężar samej historii i fakt, że to opowieść przekazana dalej, przez rodzinę, a nie bezpośrednie świadectwo. To zawsze zmienia odbiór i sprawia, że czytelnik inaczej patrzy na proporcje między faktami a narracją.