07:59

"The Bright Years" - Sarah Damoff

Tytuł:
The Bright Years
Autor: Sarah Damoff
Wydawnictwo: Simon & Schuster
Data wydania: sierpień 2025
Liczba stron: 288
Tematyka: Literatura obyczajowa, zagraniczna
Średnia ocena: 4/10

„The Bright Years” to literacki debiut 38-letniej Sarah Damoff, który bardzo szybko stał się hitem w Stanach Zjednoczonych. Powieść opowiada historię rodziny Brightów – Lillian, Ryana oraz ich córki Georgette, zwanej Jet – którzy zmagają się z traumami i skrywanymi przez lata sekretami. Lillian ukrywa przed mężem fakt, że ich pierworodne dziecko nie jest w rzeczywistości jej pierwszym. Ryan z kolei obsesyjnie próbuje prześcignąć swojego ojca, a w konsekwencji, podobnie jak on, popada w alkoholizm. Na przestrzeni lat małżeństwo pary doświadcza wzlotów i upadków, a wszystkiemu temu przygląda się dorastająca Jet.

Akcja powieści przedstawiona jest z perspektywy każdego członka rodziny Bright. Przyznam, że rozpoczynając lekturę książki, nie spodziewałam się narracji wieloosobowej. Gdy po raz pierwszy nastąpiła zmiana punktu widzenia, byłam niemało zaskoczona, szczególnie że przejście nastąpiło dość nagle. W jednej chwili narracja, która przez ponad sto stron prowadzona była oczami Lillian, niespodziewanie przeszła w ręce jej nastoletniej córki. Ostatecznie jednak ten zabieg wyszedł powieści na korzyść, ponieważ historia, która wcześniej – mimo upływu wielu lat w świecie przedstawionym – toczyła się w dość powolnym tempie, nabrała dynamiki.

Aby lepiej zobrazować specyficzne tempo tej książki, warto wspomnieć, że przez większą część powieści akcja koncentruje się na pojedynczych dniach rozrzuconych pomiędzy rokiem 1958 a 2019. Przez co najmniej dwie trzecie książki dostajemy wycinki – jeden dzień z życia rodziny co kilka, a czasem kilkanaście lat. W praktyce oznacza to, że całe dzieciństwo Jet zostało ukazane przez pryzmat zaledwie jednego czy dwóch dni z okresu, gdy była małą dziewczynką. Dopiero gdy zaczyna dorastać i przejmuje narrację, historia staje się bardziej ciągła, a wydarzenia następują bliżej siebie.

Niestety, nie zdołałam zapałać sympatią do żadnego z bohaterów „The Bright Years”. Najbardziej irytowała mnie Lillian, gdyż jej decyzje i zachowania w wielu momentach wydawały się po prostu nieracjonalne, co sprawiło, że przez pierwszą część powieści brnęłam dość mozolnie. Z kolei Jet została przedstawiona jako dość typowa nastolatka, a później dorosła kobieta, która niczym szczególnym nie wyróżnia się na tle innych literackich bohaterek. Największy potencjał dostrzegałam w Ryanie. Autorka próbowała sportretować go jako człowieka pogrążonego w zaawansowanym alkoholizmie, jednak tej kreacji zabrakło psychologicznej głębi. Nie zostały wystarczająco jasno ukazane ani przyczyny jego uzależnienia, ani motywacje stojące za podejmowanymi przez niego decyzjami. Gdyby postać Ryana została bardziej dopracowana, mogłaby wnieść do historii rodziny znacznie więcej emocjonalnej intensywności. Tymczasem najwięcej miejsca poświęcono bohaterom, którym przynajmniej w moim odczuciu, zabrakło wyrazistości.

Po raz kolejny sięgnęłam po książkę nominowaną w plebiscycie Goodreads w kategorii najlepszy debiut i po raz kolejny się rozczarowałam. Coraz częściej mam wrażenie, że nominacje nie zawsze idą w parze z literacką jakością, a raczej z popularnością i marketingiem. Jestem też przekonana, że „The Bright Years” wkrótce ukaże się również i w Polsce, gdyż wiele tytułów wyróżnionych przez Goodreads trafia później na nasz rynek i pojawia się także w zestawieniach portalu LubimyCzytać. Mam jednak nadzieję, że w tym przypadku wydawcy postawią na inny debiut – taki, który rzeczywiście wniesie coś świeżego i poruszającego do literatury obyczajowej.

21:05

"Bridgertonowie 1. Mój książę" - Julia Quinn

Tytuł:
Mój książę
Tytuł oryginału: The Duke and I
Seria: Bridgertonowie, tom 1
Autor: Julia Quinn
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: styczeń 2021
Liczba stron: 480
Tematyka: Literatura obyczajowa, Romans
Średnia ocena: 6/10
 
Wraz z końcem miesiąca na platformie Netflix ma pojawić się kolejna odsłona piątego sezonu serialu Bridgertonowie. Jako wielka fanka tej produkcji z niecierpliwością czekam na dalsze losy bohaterów. W międzyczasie postanowiłam jednak wrócić do historii Daphne i Simona – mojej ulubionej ekranowej pary, której próżno już szukać w nowych odcinkach. Zamiast ponownie oglądać pierwszy sezon, sięgnęłam po cykl powieści, na podstawie którego powstał serial, by przekonać się, czy literacki pierwowzór dorównuje swojej ekranizacji.
 
Pierwszy tom serii, „Mój książę” autorstwa Julia Quinn, czyta się niezwykle szybko – przynajmniej na początku ponieważ wraz z rozwojem wydarzeń tempo akcji wyraźnie spowalnia. Ostatnie rozdziały są niemal całkowicie pozbawione dynamiki i skupione wyłącznie na cukierkowym uczuciu między Daphne a Simonem. W pewnym momencie można wręcz odnieść wrażenie, że fabuła zatrzymała się w miejscu. W przeciwieństwie do serialu, książka koncentruje się niemal wyłącznie na tej dwójce bohaterów. Pozostali członkowie rodziny oraz postacie drugoplanowe stanowią jedynie tło wydarzeń i nie odgrywają znaczącej roli w rozwoju akcji. Być może to właśnie ograniczenie perspektywy sprawia, że powieść momentami traci na dynamice. Nie ukrywam też, że świadomość tego, jak potoczą się losy głównych bohaterów, momentami odbierała element zaskoczenia.
 
Ponieważ czytałam książkę w oryginale, nie mogę odnieść się do jakości polskiego tłumaczenia. Osobom planującym lekturę po angielsku polecam jednak mieć pod ręką słownik. Choć mieszkam w Anglii od ponad dziesięciu lat i biegle posługuję się językiem, kilkukrotnie musiałam sprawdzić znaczenie słów wywodzących się z staroangielskiego. Nie było to jednak uciążliwe – przeciwnie, dodało historii autentyczności, szczególnie że akcja rozgrywa się na początku XIX wieku.
 
Z niemałym zaskoczeniem muszę przyznać, że ekranizacja wypada lepiej niż literacki pierwowzór. Netflix wiernie oddał główną oś fabularną, jednocześnie rozbudowując ją o dodatkowe wątki i bohaterów, dzięki czemu historia nabrała tempa i wielowymiarowości. W powieści próżno szukać rozbudowanych opisów kostiumów, balów czy wystawnych wnętrz, które w serialu budują niezwykły klimat. Co więcej, w serialowej adaptacji pojawia się istotna postać, która w książce zupełnie się nie pojawia – i to właśnie ona w dużej mierze nadaje wyrazu  całej historii.
 
Ciekawostką jest fakt, że „Mój książę” kończy się aż dwoma epilogami. Drugi z nich powstał na prośbę czytelników spragnionych dalszych losów Daphne i Simona. Początkowo był dostępny jedynie na oficjalnej stronie autorki, później jednak trafił również do wydań drukowanych. Jak się okazuje, podobne podwójne epilogi znajdziemy w każdym kolejnym tomie serii. Mam wobec tego rozwiązania mieszane uczucia. Z jednej strony to ukłon w stronę fanów, z drugiej – odbiera czytelnikom przestrzeń do własnych interpretacji. Co więcej, dla osób dopiero rozpoczynających przygodę z cyklem dodatkowe epilogi mogą stanowić niezamierzony spoiler, ponieważ zawierają odniesienia nie tylko do przyszłości Daphne i Simona, ale również innych bohaterów.
 
Podsumowując: choć „Mój książę” to lekka i przyjemna lektura, tym razem to adaptacja telewizyjna okazała się dla mnie bardziej angażująca. Być może jeszcze kiedyś dam szansę kolejnym tomom serii, jednak na ten moment trudno mi wyobrazić sobie, by dorównały one temu, co zobaczyłam na ekranie. 

16:26

"Zanim powiesz żegnaj" - Reese Witherspoon, Harlan Coben

Tytuł:
Zanim powiesz żegnaj
Tytuł oryginału: Gone Before Goodbye
Autor: Reese Witherspoon, Harlan Coben
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: październik 2025
Liczba stron: 400
Tematyka: Thiller, Sensacja
Średnia ocena: 3/10
 
Maggie McCabe to ceniona chirurg plastyczna, która niedawno straciła ukochanego męża, Marca. Po jego śmierci jej świat dosłownie się zawalił — kobieta traci prawo do wykonywania zawodu, a wraz z nim sens dalszego działania w obozach dla uchodźców, gdzie wcześniej, wspólnie z mężem, niosła pomoc medyczną najbardziej potrzebującym. Wszystko zmienia się w momencie, gdy Maggie otrzymuje kuszącą, choć niezbyt legalną propozycję przeprowadzenia operacji dla zamożnego rosyjskiego oligarchy. Wkrótce wychodzi na jaw, że okoliczności śmierci Marca mogły wyglądać zupełnie inaczej, niż początkowo zakładano. Maggie postanawia za wszelką cenę poznać prawdę.
 
W przypadku powieści „Zanim powiesz żegnaj” każde kolejne zdarzenie wydawało się mniej prawdopodobne od poprzedniego. Momentami miałam wrażenie, że czytam książkę napisaną przez dziecko obdarzone niezwykle bujną wyobraźnią. Większość sytuacji przedstawionych w powieści jest tak mało realistyczna, że zaczęłam się zastanawiać, czy autorka nie jest całkowicie oderwana od rzeczywistości. Wszystko, co w tej historii mogło być „najlepsze”, faktycznie takie było: najlepsze apartamenty, najlepsze samochody, najwybitniejsze projekty naukowe, nad którymi pracowała główna bohaterka. Maggie — rzecz jasna — była nie tylko wybitną chirurg plastyczną, ale też najlepszą specjalistką w niemal każdej dziedzinie, a jej siostra okazała się nieprześcignionym informatycznym geniuszem. Rozumiem, czym jest fikcja literacka, jednak jako czytelniczka chciałabym choć przez chwilę mieć poczucie, że opisywana historia mogłaby wydarzyć się naprawdę.
 
Język książki jest prosty, a momentami wręcz infantylny. Widać, że autorka stara się nieustannie budować napięcie i przeciągać intrygę, jednak moim zdaniem efekt pozostawia wiele do życzenia. Są fragmenty, w których akcja pędzi w zawrotnym tempie, ale pojawiają się też długie momenty stagnacji, wypełnione głównie opisami luksusu i przepychu, jakiego doświadcza bohaterka w trakcie prowadzonej sprawy. Muszę jednak przyznać, że samo rozwiązanie zagadki śmierci Marca oraz zaginięcia Trace’a przypadło mi do gustu. Nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń ani skali powiązań między bohaterami.
 
„Zanim powiesz żegnaj” to literacki debiut znanej aktorki Reese Witherspoon — co, niestety, czuć od pierwszych stron. Choć historia Maggie miała spory potencjał, nie został on w pełni wykorzystany. Dodatkowo trudno jednoznacznie ocenić rzeczywisty kunszt literacki aktorki, biorąc pod uwagę fakt, że książka powstała we współpracy z tak uznanym autorem jak Harlan Coben. Czytelnik nie ma możliwości rozróżnienia, które wątki i elementy fabuły są zasługą którego z nich. Osobiście nie miałam wcześniej styczności z twórczością Cobena, dlatego ciekawi mnie, na ile ta powieść przypomina jego inne książki i jak duże pole do popisu miała sama aktorka. Zdecydowanie pewniej czułabym się, oceniając utwór sygnowany nazwiskiem jednego autora. Muszę szczerze przyznać, że po lekturze tej książki nie czuję się zachęcona ani do sięgnięcia po inne powieści Harlana Cobena, ani po ewentualne kolejne literackie projekty Reese Witherspoon. 

16:28

"Góry śpiewają" - Nguyen Phan Que Mai

Tytuł:
Góry śpiewają
Tytuł oryginału: The Mountains Sing
Autor: Nguyen Phan Que Mai
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: marzec 2025
Liczba stron: 454
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna
Średnia ocena: 8/10
 
Do tej pory o wojnie wietnamskiej wiedziałam niewiele – jedynie tyle, ile zdołałam dowiedzieć się z kilku amerykańskich powieści, które jedynie napomykały o tym konflikcie. Wszystkie te książki przedstawiały jednak wydarzenia z perspektywy amerykańskich żołnierzy wysłanych do Wietnamu przez rząd Stanów Zjednoczonych lub ich rodzin, które z trudem znosiły rozłąkę z bliskimi wyjeżdżającymi w tak odległe i niebezpieczne rejony świata. Trudno było w nich doszukiwać się rzeczywistych korzeni konfliktu, a tym bardziej poznać nastawienie i emocje ludności tubylczej. Nguyen Phan Que Mai w swojej powieści „Góry śpiewają” postanowiła opowiedzieć historię wojny oczami tych, którzy byli w nią naprawdę zaangażowani – Wietnamczyków.

Mimo że bohaterowie książki są postaciami fikcyjnymi, inspiracją dla nich były prawdziwe osoby z rodziny oraz grona znajomych samej autorki. Jest to wyraźnie wyczuwalne w tekście – bohaterowie są nie tylko znakomicie skonstruowani, ale również bardzo wiarygodni. „Góry śpiewają” to powieść prowadzona głównie z perspektywy dwóch kobiet pochodzących z jednego rodu: babki Dieu Lan oraz jej wnuczki Huong, zwanej również Gujawą. Dieu Lan swoją opowieścią sięga aż do początków wojny wietnamskiej, a także do poprzedzającej ją reformy rolnej. To ona przybliża czytelnikowi wydarzenia z lat trzydziestych XX wieku, podczas gdy Huong opisuje czasy bardziej współczesne takie jak schyłek wojny oraz okres krótko po jej zakończeniu.

Na kartach książki poznajemy nie tylko losy rodziny Gujawy, lecz także wiele innych poruszających historii osób z nią związanych. Bardzo spodobało mi się to, że autorka nie dzieliła bohaterów na jednoznacznie dobrych i złych. Stara się ukazać różne oblicza wojny oraz to, jak silnie wpływa ona na ludzkie decyzje i czyny. Jestem przekonana, że również wielu z nas nie wiedziałoby, jak zachowałoby się w sytuacjach granicznych. Taka perspektywa uczy empatii i przypomina, że tylko osoby, które same doświadczyły podobnego cierpienia, mogą próbować oceniać wybory innych.

„Góry śpiewają” czytałam podczas wakacji w Azji, zaledwie kilkaset kilometrów od samego Wietnamu, co sprawiło, że powieść wywarła na mnie jeszcze silniejsze wrażenie, niż gdybym sięgnęła po nią w domu. Co ciekawe, jest to pierwsza książka Nguyen Phan Que Mai napisana w całości w języku angielskim. Wiele osób uważa, że z tego powodu powieść straciła na liryczności, ponieważ angielski nie jest pierwszym językiem autorki. Osobiście nie odniosłam takiego wrażenia – dla mnie emocjonalna siła tej historii pozostała w pełni zachowana.

Czytając tę książkę, można uświadomić sobie, że historia naszego kraju wcale nie jest aż tak wyjątkowa – inne narody również wiele wycierpiały, by dziś móc cieszyć się wolnością i niepodległością. Cieszę się, że powieść Nguyen Phan Que Mai trafiła w moje ręce. Z przyjemnością sięgnę po kolejne utwory spod pióra autorki, a także po inne książki wydane w serii Piąta Strona Świata przez Wydawnictwo Albatros. 
Copyright © 2014 . . . Public - Reading . . . , Blogger