Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty

08:36

"Biedne istoty" - Alasdair Gray

Tytuł:
Biedne istoty
Tytuł oryginału: Poor Things
Autor: Alasdair Gray
Wydawnictwo: Poradnia K
Data wydania: listopad 2023
Liczba stron: 370
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna
Średnia ocena: 7/10
 
Większość z nas kojarzy „Biedne istoty” przede wszystkim z filmowej adaptacji, w której Emma Stone brawurowo wcieliła się w główną bohaterkę – Bellę Baxter, kobietę przywróconą do życia przez ekscentrycznego naukowca. Niewiele osób pamięta jednak, że produkcja ta powstała na podstawie powieści wydanej po raz pierwszy w 1992 roku przez Alasdaira Gray’a. Film zrobił na mnie ogromne wrażenie, dlatego gdy tylko pojawiła się okazja, by sięgnąć po literacki pierwowzór, nie wahałam się ani chwili.

Już od pierwszych stron „Biednych istot” trudno nie zauważyć, że każda z wykreowanych postaci jest absolutnie wyjątkowa. Bella – początkowo dziecko uwięzione w ciele dorosłej kobiety – intryguje i niepokoi zarazem, a jej „twórca”, Godwin Baxter, to postać równie fascynująca, co niejednoznaczna. To nie tylko człowiek, który ocalił Bellę od śmierci, lecz także ktoś, kto sam eksperymentuje ze swoim własnym organizmem. Powieść stanowi znakomite połączenie baśni i science fiction, wzbogacone o elementy realizmu. Fantastyczny dom Baxtera kontrastuje z bardziej przyziemnymi, choć wciąż barwnymi podróżami Belli, które poznajemy dzięki jej listom. Całość dopełnia nieco mroczny, industrialny klimat Glasgow – miasta, w którym rozgrywa się większość wydarzeń.

Z pewnością nie jest to prosta lektura dostarczająca błahej rozrywki. Wymaga ona od czytelnika logicznego myślenia i pogłębionej analizy, ponieważ wiele zdarzeń należy interpretować samodzielnie. Autor z taką wprawą przeplata fakty z fikcją, że momentami trudno rozstrzygnąć, co jest prawdą, a co jedynie literacką kreacją. Pisarz prowadzi tę grę do samego końca, ostatecznie pozostawiając nam ocenę tego, który przebieg zdarzeń był bliższy rzeczywistości. Ponadto w „Biednych istotach” znajdziemy liczne refleksje nad naturą dobra i zła oraz sposobem, w jaki ludzie postrzegają siebie nawzajem. Tekst obfituje również w wątki polityczne i socjologiczne, dotykając m.in. problematyki patriarchatu kobiet.

Zakończenie uważam za co najmniej znakomite. Nie chcąc zdradzać szczegółów, wspomnę jedynie, że list głównej bohaterki, zamieszczony na końcu książki, rzuca nowe światło na całą historię i znacząco pogłębia jej sens. Bezpośrednio po nim pojawiają się dodatkowe wyjaśnienia autora, które moim zdaniem są już nieco zbędne. Gray próbuje doprecyzować niektóre wątki i odnieść się do faktów historycznych, jednak nawet tam granica między prawdą a fikcją pozostaje rozmyta. Osobiście uważam, że sam list Belli byłby idealnym, mocnym domknięciem tej opowieści.

Na osobną uwagę zasługuje wydanie książki. W środku znajdziemy liczne szkice medyczne, ilustracje postaci, mapy oraz ryciny budowli, które wzbogacają odbiór lektury i nadają jej unikalny charakter. Co ciekawe, patrząc na te ilustracje, trudno nie docenić pracy twórców ekranizacji, bowiem obsada filmu niebywale przypomina szkice postaci z książki. Skoro mowa o adaptacji, nie sposób nie pokusić się o krótkie porównanie. Moim zdaniem zarówno książka jak i film stoją  na równie wysokim poziomie. Reżyser nadał podróżom Belli bardziej fantastyczny, momentami wręcz baśniowy wymiar i pozwolił sobie na pewne zmiany fabularne, co zresztą jest typowe dla ekranizacji. Powieść daje jednak coś, czego film nie jest w stanie w pełni oddać, mianowicie głębszy wgląd w motywacje bohaterów oraz bardziej złożony obraz samej Belli.

„Biedne istoty” to książka nietypowa, momentami wymagająca, ale jednocześnie niezwykle satysfakcjonująca. Z pewnością nie trafi w gusta wszystkich, jednak ci, którzy lubią literaturę nieoczywistą i prowokującą do myślenia, znajdą tu coś dla siebie.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Poradnia K:

14:00

"Sprawa Hoffmanowej" - Katarzyna Zyskowska

Tytuł:
Sprawa Hoffmanowej
Autor: Katarzyna Zyskowska
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: Literatura piękna, polska
Liczba stron: 416
Tematyka: lipiec 2025
Średnia ocena: 7/10
 
„Sprawa Hoffmanowej” to powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, które rozegrały się w Tatrach w dwudziestoleciu międzywojennym. Rodzina Kaszniców wybrała się na pieszą wędrówkę przez Dolinę Jaworową i Lodową Przełęcz. Choć szlak nie należał do szczególnie wymagających, okazał się trudny dla mało wysportowanej głowy rodziny, a dodatkowo warunki pogodowe nie sprzyjały wędrówce. W wyniku nie do końca wyjaśnionych zdarzeń z górskiej wyprawy wróciła jedynie Zofia Kasznicowa. Jak sugerują doniesienia, kobieta spędziła wcześniej dwie doby przy ciałach zmarłych. Ta tajemnicza historia stała się dla Katarzyny Zyskowskiej inspiracją do stworzenia powieści i nadania całej sprawie nowego, fabularnego wymiaru.
 
Akcja książki rozwija się raczej powoli. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością, a czytelnik stopniowo odkrywa kolejne fragmenty życia głównej bohaterki. Trzeba przyznać, że Katarzyna Zyskowska stworzyła niezwykle przekonujący portret psychologiczny tej postaci. Mira Hoffmanowa, znana również jako Mira Mey – tak bowiem brzmiał jej estradowy pseudonim – to kobieta, która jak na swoje czasy uchodziła za symbol wyzwolenia i niezależności. Opinia publiczna oraz osoby z jej otoczenia miały jednak na jej temat dość jednoznaczne zdanie i rzadko dopuszczały do siebie myśl, że zachowanie Miry może mieć głębsze, bardziej złożone przyczyny. Podczas opisów maniakalnych epizodów bohaterki w domu psychiatrycznym w Kamienicy czytelnik ma okazję zajrzeć w głąb jej psychiki i zrozumieć, co tak naprawdę kierowało nią, gdy była jeszcze na wolności. Mira próbuje uciec od traumatycznych doświadczeń z przeszłości, jednak te nieustannie powracają i w dużej mierze determinują jej życie oraz podejmowane decyzje.
 
Niestety zakończenie powieści nieco mnie zawiodło. Podobnie jak w rzeczywistości – w XX wieku nie udało się jednoznacznie wyjaśnić zagadki śmierci w Tatrach – tak również w książce nie otrzymujemy wielu konkretnych odpowiedzi. Finał pozostaje otwarty i to czytelnik musi sam spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie, co tak naprawdę wydarzyło się na Lodowej Przełęczy oraz kim był dla Miry, a raczej co właściwie jej zrobił, ukochany Juliusz. Zazwyczaj nie mam nic przeciwko otwartym zakończeniom, jednak tym razem wolałabym, gdyby autorka pozostawiła nam nieco więcej wskazówek.
 
„Sprawa Hoffmanowej” to już trzecia książka Katarzyny Zyskowskiej, którą miałam okazję przeczytać, i muszę przyznać, że jej warsztat literacki jest naprawdę uzależniający. Bardzo podoba mi się mroczna, nieco niepokojąca atmosfera, którą autorka potrafi stworzyć z ogromną lekkością. To właśnie ona sprawia, że czytelnik bez trudu zanurza się w tej historii i chce poznawać ją dalej. Jestem przekonana, że wkrótce ponownie sięgnę po kolejną książkę spod pióra tej znakomitej polskiej pisarki.

15:08

"Goście weselni" - Alison Espach

Tytuł: Goście weselni
Tytuł oryginału: The Wedding People
Autor: Alison Espach
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: czerwiec 2025
Liczba stron: 413
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna
Średnia ocena: 7/10
 
Po przeczytaniu dosyć wymagających „Stu lat samotności”, potrzebowałam czegoś co pomoże mi uniknąć popadnięcia w czytelniczą niechęć na najbliższy czas.  Szukałam książki lekkiej, zabawnej i takiej która nie będzie wymagała ode mnie zbyt wiele myślenia. Książka Alison Espach idealnie wpisała się w te kryteria! „Goście weselni” to historia dwóch kobiet Phoebe, która niedawno rozwiodła się z mężem i Lili, która właśnie rozpoczyna swój tydzień ślubny. Kobiety spotykają się w nadmorskim hotelu The Cornwall Inn, jedna po to aby skończyć ze swoim życiem, druga po to, aby rozpocząć swoją nową drogę życia u boku przyszłego męża.
 
Powieść Alison Espach urzekła mnie już od pierwszych stron. Z jednej strony tematyka książki mogłaby się wydawać dosyć oklepana, jednak autorka przedstawiła ją w tak zabawny i unikalny sposób, że trudno się od niej oderwać, co potwierdza fakt, że całą powieść pochłonęłam w zaledwie dwa dni. Ponadto pomimo prostoty i banalności fabuły, utwór porusza wiele istotnych problemów takich jak osamotnienie, ból po stracie drugiej osoby, walka ze swoimi wewnętrznymi pragnieniami, a także strach i niepewność przed przyszłością.

Od samego początku polubiłam główną bohaterkę Phoebe, która na łamach powieści przechodzi gigantyczną przemianę. Autorka stworzyła bohaterkę, z którą chętnie zaprzyjaźniłabym się w realnym życiu. Lila z kolei nieco mnie irytowała, jednak nie na tyle, żeby zniechęcić mnie do powieści. Z pewnością obie bohaterki są swoimi przeciwieństwami, jednak właśnie to sprawia, że tworzą tak zgrany duet. Dodatkowo, jako że na swój tydzień ślubny Lila zaprosiła chyba każdą osobę, którą zna, włącznie ze swoim nauczycielem z podstawówki, czytelnik ma przed sobą również całą gamę różnorakich postaci drugoplanowych, które są nie mniej barwne niż główne bohaterki.

Jedynym minusem „Gości weselnych” były pewne wątki, które w normalnym życiu praktycznie na pewno by się nie wydarzyły, bo kto poprosiłby o świadkowanie na swoim ślubie osobę poznaną na dwa czy trzy dni przed ceremonią?  Nie ma mocy, która sprawiłabym, żebym uwierzyła w prawdopodobieństwo takiego zdarzenia. Ponadto książka w bardzo dużej mierze nawiązuje do pandemii Covid-19, o której ja najchętniej chciałabym już zapomnieć.

Mimo tych drobnych mankamentów, książkę i tak gorąco polecam każdemu bez wyjątku. Jestem przekonana, że poprawi ona humor niejednemu czytelnikowi. Ja z niecierpliwością czekam na inne książki autorstwa Alison Espach!

16:17

"Carrie Soto powraca" - Taylor Jenkins Reid

Tytuł: Carrie Soto powraca
Tytuł oryginału: Carrie Soto is back
Autor: Taylor Jenkins Reid
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: wrzesień 2023
Liczba stron: 384
Tematyka: Literatura obyczajowa, zagraniczna
Średnia ocena: 7/10
 
Po ostatnim sukcesie naszej rodaczki Igi Świątek na Wimbledonie, pomyślałam, że chętnie przeczytałabym jakąś książkę z tenisem w tle. Tym sposobem w moje ręce wpadła „Carrie Soto powraca” autorstwa Taylor Jenkins Reid, która jest również autorką powieści, która niedawnymi czasy zrobiła na mnie duże wrażenie, mianowicie „Siedmiu mężów Evelyn Hugo”. Od dłuższego czasu chciałam sięgnąć po inne utwory z dorobku tej autorki i uznałam, że to jest dobry czas.
 
Carrie Soto to trzydziestosiedmioletnia była legenda tenisa, którą sławę zdobyła zarówno dzięki swojej fenomenalnej grze jak i dzięki swojemu niewyparzonemu językowi. Sześć lat po przejściu na sportową emeryturę, kobieta dowiaduje się, że inna zawodniczka jest bliska odebrania jej życiowego rekordu jakim jest zdobycie dwudziestu tytułów szlemowych. Ego Carrie nie pozwala jej stać bezczynnie i patrzeć jak ktoś odbiera jej życiowy dorobek, dlatego też kobieta wznawia treningi i wraz ze swoim ojcem w postaci trenera, stawia sobie za cel zdobycie kolejnego zwycięstwa w Wielkim Szlemie.
 
Pomimo tego że „Carrie Soto powraca” jest książką w głównej mierze o tenisie to na jej łamach znajdziemy również historię o rodzicielskim poświęceniu, samotności a także o próbach otwarcia się na drugiego człowieka. Spodobało mi się to jaką przemianę przeszła główna bohaterka na przestrzeni powieści. Czytelnik poznaje Carrie jako oschłą i skupioną na wygranej zawodniczkę, która nie przejmuje się opinią innych, a tymczasem wraz z rozwojem akcji ochronna skorupa, którą kobieta nosi od lat odpada i jesteśmy w stanie zobaczyć jakie prawdziwe emocje, kryły się za jej zachowaniem.
 
Jest jednak jedna rzecz, która niesamowicie mnie w książce irytowała. Mianowicie, Carrie i jej ojciec mają argentyńskie korzenie i często w rozmowach między sobą posługują się językiem hiszpańskim. Według mnie pozostawienie nieprzetłumaczonych hiszpańskich zwrotów było całkowicie zbędne. Nie dodało to książce więcej autentyczności, bo akcja i tak była osadzona w Stanach Zjednoczonych, a czytelnikowi przysporzyło tylko problemów z ciągłym zaglądaniem do przypisów. Te z kolei nie zawsze były dostępne, ponieważ gdy bohaterowie używali tego samego zwrotu ponownie, przypisu do niego próżno było szukać. Ja, hiszpańskiego się nie uczę i czytając książkę, nie chciałabym, żeby oczekiwano ode mnie tego, że będę zapamiętywać na przyszłość, co poszczególne zwroty oznaczają.  
 
Przyznam szczerze, że ja o tenisie wiem bardzo niewiele i część zwrotów używanych w książce musiałam wyszukiwać w Internecie, jednak mimo to książka bardzo mi się podobała. Ciężko mi jednak stwierdzić, czy osobom, które na tenisie się znają, powieść przypadnie do gustu tak samo jak mi, gdyż nie jestem w stanie określić czy autorka nie popełniła żadnych błędów opisując specyfikę tego sportu. Kto wie, może wszystkie te  tenisowe taktyki, które są opisane w powieści, w normalnym życiu nie byłyby możliwe do wykonania. Ja niestety nie jestem w stanie tego ocenić, ale mimo wszystko byłam w stanie czerpać radość z fabuły, którą Taylor Jenkins Reid stworzyła i jestem przekonana, że nie będę jedyna. 

10:25

"Mali Bogowie 2. Jak umierają Polacy?" - Paweł Reszka

Tytuł: Mali Bogowie 2. Jak umierają Polacy?
Autor: Paweł Reszka
Wydawnictwo: Czerwone i Czarne
Data wydania: maj 2018
Liczba stron: 288
Tematyka: Literatura faktu, Reportaż
Średnia ocena: 7/10

Pozytywne wrażenia jakie wywołała we mnie pierwsza część „Małych Bogów” sprawiły, że nie trzeba było długo czekać lub szczególnie mnie zachęcać do tego, aby sięgnęła po kolejny tom z serii. Muszę przyznać, że kontynuację reportażu Pawła Reszki czytało mi się równie dobrze jak poprzedniczkę, aczkolwiek znalazły się w niej rzeczy, które wręcz raziły mnie w oczy.

Przede wszystkim przeszkadzało mi to, że pewne fragmenty były żywcem wyjęte z poprzedniej części. Zapewne miało to stanowić formę przypomnienia, jednak nie uważam by było to konieczne. Kolejna rzecz to powtarzalność. Rozumiem, że książka bazuje na wypowiedziach innych osób i większość z nich ma podobne zdanie na wiele tematów i problemów dotykających polską służbę zdrowia, jednak momentami miałam wrażenie jakbym czytała wypowiedzi tej samej osoby zapętlone w koło. Głownie dlatego tę cześć oceniłam o punkt niżej niż poprzedniczkę. Wydaje mi się, że gdyby autor wstrzymał się z 2-3 lata z napisaniem kolejnego tomu a nie tylko rok, zdobyłby więcej ciekawszego materiału do książki.

Mimo podobnej liczby stron książka ta ma w sobie więcej treści niż poprzedniczka. Wszystko dlatego, że tym razem autor nie zdecydował się na umieszczanie każdej, nawet tylko kilkuzdaniowej wypowiedzi na osobnej stronie. Zmianę tę można uznać za plus, jednak biorąc pod uwagę dużą powtarzalność to  pomimo tego, że w ogólnym rozrachunku słów jest więcej, to więcej się nie dowiadujemy.

„Mali Bogowie 2” to książka przede wszystkim prawdziwa, nie ma tu zbędnego naginania rzeczywistości czy usprawiedliwiania służby zdrowia. Z tego też powodu część historii opisanych w książce jest bardzo przygnębiająca i łzy same cisną się czytelnikowi do oczu. Nie wspomnę już o oburzeniu czy żalu jaki rodzi się w nas, gdy uświadamiamy sobie w jakim systemie przyszło nam żyć. Nie mniej jednak w czasie lektury natkniemy się też i na opisy, z których będziemy śmiać się w głos. Lista przezwisk czy absurdalnych wypowiedzi czy to pracowników służby zdrowia czy też jej pacjentów jest niewyobrażalnie długa.

Liczę na to, że autor zdecyduje się na wydanie „Małych Bogów 3”, bo z chęcią dowiedziałabym się czy nastąpiły jakieś zmiany na lepsze oraz jak miewa się sytuacja polskiej służby zdrowia po pandemii. Na pocieszenie mogę tylko dodać, że tu gdzie mieszkam, czyli w Wielkiej Brytanii system opieki zdrowotnej wcale nie jest wybitnie lepszy niż ten w Polsce. Tutaj również bardzo ciężko dostać się do lekarza pierwszego kontaktu, sporo czeka się na badania, a w sytuacjach poważniejszych  to usłyszymy „proszę dzwonić po karetkę”. Tutaj chociaż zarobki są lepsze i czas oczekiwania nie jest liczony w latach.

12:10

'It Ends with Us' - Colleen Hoover

Tytuł: It Ends with Us
Tytuł oryginału: It Ends with Us
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: marzec 2021
Liczba stron: 368
Tematyka: Literatura zagraniczna, Romans
Ocena: 7/10

Jak można się domyślić po książkę Colleen Hoover 'It ends with us' sięgnęłam na fali popularności, jaka przyszła na tę powieść za sprawą ekranizacji. W kinie oczywiście byłam i pomimo, że film nie wywołał na mnie priorunującego wrażenia to i tak zdecydowałam się sięgnąć po jego pisany pierwowzór. Główną motywacją do tego były liczne opinie, które twierdziły, że film jest przekłamany i nie oddaje tego przez co musiała przechodzić główna bohaterka. Musiałam więc przekonać się na własnej skórze czy to prawda.

Tutaj muszę przyznać, że w pewnych momentach książka Colleen Hoover wydawała mi się zbyt podkoloryzowana. Spójrzmy na to: Lily otwiera kwiaciarnie, która oczywiście od razu staje się hitem, obiekt jej nastoletniej miłości choć kiedyś bezdomny, dziś prowadzi jedną z najlepszych restauracji w Bostonie, jej obecny partner nie dość że zabójczo przystojny to jeszcze neurochirurg z doskonałymi perspektywami na przyszłości, a kim jest najlepsza przyjaciółka Lily? No oczywiście milionerką. Trochę chyba tego za dużo jak na jeden raz. Jedyne co przychodzi mi na myśl to to że autorka mogła umyślnie nakreślić otoczenie Lily jako niemal idealne po to, aby pokazać, że nie ważne jak perfekcyjne może wydawać się czyjeś życie z zewnątrz za zamkniętymi drzwiami może wyglądać ono nieco inaczej.

Mimo że Ryle, gdy nie jest agresywny, rzeczywiście da się lubić i widać dlaczego Lily pokochała go praktycznie od pierwszego wejrzenia, ja zdecydowanie należę do team’u Atlas. Nosiło mnie po prostu gdy czytałam jak tych dwoje nie może na siebie trafić w odpowiednim momencie życia. Wszystko wskazuje, że są sobie pisani a mimo to nie dane jest im być razem.

Muszę pochwalić autorkę za doskonałe przedstawienie kompleksowości emocji jakich doświadczała Lily próbując zdecydować o przyszłości swojego związku. Osobom patrzącym na wszystko z boku łatwo jest wydawać osądy i dawać ‘cenne’ rady, podczas gdy tak niewiele wie się o tym, co dzieje się w głowie osoby faktycznie przeżywającej dane emocje i sytuacje. Mama autorki sama była ofiarą przemocy domowej, dlatego Colleen Hoover mogła czerpać informacje z pierwszej ręki.

Jakie jest jednak moje zdanie w tej kwestii tego czy film jest lepszy niż książka? Według mnie ekranizacja jest wiernym odzwierciedleniem powieści i nie licząc paru mało znaczących niuansów, które rózniły książkę od filmu m.in. inna nazwa restauracji Atlasa, to reżyser 'It ends with us' bardzo adekwatnie przeiósł akcję książki na kinowy ekran. Jeśli nie macie ochoty czytać książki, z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że pójście do kina niczego wam nie odbierze.

21:06

"Żelazna wojna" - Angus Watson

Tytuł: Żelazna wojna
Tytuł oryginału: Clash of Iron
Autor: Angus Watson
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: marzec 2016
Liczba stron: 768
Tematyka: Fantastyka, Literatura zagraniczna
Ocena: 7/10

Lowa zdaje sobie sprawę, że najazd Juliusza Cezara na Brytanię jest nieunikniony. Wie też ze jej niewyszkolona i mniej liczna armia będzie miała nie lada kłopot z przeciwstawieniem się rzymskiej potędze. Jedyne co może zrobić w tym wypadku to jak najbardziej odwlec w czasie przybycie wroga na terytorium swojego kraju. W tym celu posyła trzech najlepszych wojowników na kontynent, aby zapoznali się z taktyką wojenną nieprzyjaciela oraz pomogli tamtejszym plemionom w buncie przeciw Cezarowi.

Jak już wspominałam w recenzji “Czasu żelaza”, Angus Watson ma niebywały talent do kreacji wyrazistych i nieprzeciętnych postaci. Drugi tom sagi pozwala czytelnikowi na bliższe poznanie nie tylko głównych bohaterów, którzy prym wiedli w poprzedniej części, ale i tych pobocznych, którzy jak się okazuje nie są mniej ciekawi. Powiedziałabym nawet, że co poniektórzy wiodą ciekawsze życie niż Dug, Lowa czy Wiosna razem wzięci, a ponieważ powieść liczy sobie prawie osiemset stron, można łatwo się domyślić, że interesujących postaci będzie tam co nie miara.

To co uwielbiam w tej książce to język. Może i nie jest on nadzwyczaj wyszukany, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jest wręcz wulgarny, jednak to jest właśnie to, co tak bardzo odróżnia tę powieść na tle innych. Autor nie próbuje na siłe odtwarzać starożytnej mowy, nie używa archaizmów ani żadnych niezrozumiałych pojęć. Momentami styl wypowiedzi bohaterów jest aż nadto współczesny, jednak dzięki temu można odnieść wrażenie, że występujące w książce postacie są realnymi jednostkami, równymi każdemu z nas.

Dla tych co lubią spiski, mam dobrą wiadomość, w “Żelaznej wojnie”znajdziemy ich dostatek. Jedni spiskują z drugimi, trzeci z tymi pierwszymi, a na koniec okazuje się, że zamieszany w przekręt jest jeszcze ktoś czwarty. Jednym słowem Angus Watson zaskakuje czytelnika na każdym kroku. Prócz elementu zaskoczenia w książce nie brakuje też nadzwyczaj krwawych scen oraz momentami wręcz odpychających rytuałów. Osoby o słabych nerwach powinny mieć na uwadze, że powieść do najestetyczniejszych nie należy.

Książka choć ma wiele plusów, ma też jedną zasadniczą wadę, która w moim przekonaniu pozbyła historię wszelkiej realności. Chodzi mianowicie o wszechobecną magię, którą posługują się praktycznie wszystkie występujące w powieści plemiona. Rozumiem, że utwór należy do gatunku fantasy, jednak nie zmienia to faktu, że opowiada on o rzeczywistych postaciach i wydarzeniach, dlatego choć w minimalnym stopniu powinien odzwierciedlać fakty historyczne. Choćbym nie wiem jak wielką miała wyobraźnię, nie jestem w stanie uwierzyć w to, że rytualne morderstwa dzieci mogą przyczynić się do nagłej zmiany warunków atmosferycznych w celu przechylenia szali zwycięstwa na korzyść Rzymian czy też stworzenia niezniszczalnego legionu.

“Żelazna wojna” różni się znacząco od swojej poprzedniczki. Przede wszystkim jest tu więcej akcji, fabuła wykracza poza granice Brytanii, krew leje się strumieniami, a magia zaczyna panoszyć się na lewo i prawo, nie zmienia to jednak faktu, że jest to znakomita kontynuacja, od której nie sposób się oderwać.  

19:57

"Lustrzany świat Melody Black" - Gavin Extence

Tytuł: Lustrzany świat Melody Black
Tytuł oryginału: The Mirror World of Melody Black
Autor: Gavin Extence
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: styczeń 2016
Liczba stron: 316
Tematyka: Literatura współczesna
Ocena: 7/10

Wydawać by się mogło, że puszka pomidorów nie może wywrócić życia człowieka do góry nogami. A jednak! Abigail Williams jest tego doskonałym dowodem. Wyprawa dwudziestoparoletniej dziennikarki po brakujący składnik obiadu do mieszkającego po przeciwnej stronie Simona rozpoczyna jej długą drogę w dół. Odnalezienie zwłok sąsiada w pierwszej chwili nie wyzwala w kobiecie jakichkolwiek emocji, aczkolwiek stanowi punkt odniesienia do wszystkich jej późniejszych przemyśleń i zachowań.

Pierwsza część książki mnie zachwyciła. Gavin Extence oczarował mnie znakomitą narracją, kreacją bohaterów i odrobiną czarnego humoru. Akcja ze strony na stronę nabierała tempa i nie pozwalała czytelnikowi nawet na moment oderwać się od lektury. Jestem jednak nieco zdziwiona, dlaczego autor nadał książce taki a nie inny tytuł. Melody Black to postać poboczna, która pojawia się dopiero pod sam koniec powieści i pełni w niej raczej mało znaczącą rolę. Ponadto lustrzany świat, o którym wspomina bohaterka nijak ma się do Abigail, która prowadzi narrację oraz gra kluczową rolę w akcji utworu.

Za ogromny plus i wyraz odwagi należy uznać notatkę biograficzną, umieszczoną na samym końcu książki. Pisarz wyjaśnia w niej pobudki, które zainspirowały go do napisania owej powieści oraz uprzedza pytania na temat swoich osobistych problemów natury psychicznej. Dzięki temu, że książka została napisana przez osobę, która tak samo jak główna bohaterka zmaga się z zaburzeniami osobowości, jej treść nabiera bardziej prawdziwego przekazu. Wiemy, że stany emocjonalne, doświadczane przez Abby, nie są tylko fikcją literacką a rzeczywistym odzwierciedleniem tego, co siedzi w głowie osoby chorej.

Książki Gavina Extence poruszają kwestie bliskie każdemu współczesnemu człowiekowi. Poprzez problem eutanazji, co miało miejsce w przypadku powieści „Wszechświat kontra Alex Woods” po chorobę psychiczną i brak zrozumienia przez społeczeństwo, o czym czytamy w „Lustrzanym świecie Melody Black”. W obu tych powieściach młody brytyjski pisarz przedstawia poruszane zagadnienia w sposób pozwalający czytelnikowi na wyrobienie własnego zdania na dany temat. Właśnie z tego powodu zaskarbił sobie moją sympatię i uznanie.

„Lustrzany świat Melody Black” oceniłabym jeszcze wyżej, gdyby nie a) fakt, że po rekonwalescencji głównej bohaterki akcja staje się monotonna i odrobinę nużąca (po wcześniejszej dynamice nie pozostaje nawet ślad) b) tytuł jest mało adekwatny do treści książki c) zakończenie całkowicie mnie zawiodło. Wydaje mi się, że gdyby poprawić wyżej wspomniane mankamenty, książka byłaby w stanie powtórzyć sukces poprzedniej powieści autora „Wszechświat kontra Alex Woods”. 

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu  Literackiemu:
undefined

02:37

"Skok" - J. Evanovich, L. Goldberg

Tytuł: Skok 
Tytuł oryginału: The Heist 
Autor: Lee Goldberg, Janet Evanovich 
Wydawnictwo: Fabryka Słów 
Data wydania: listopad 2015 
Liczba stron: 340 
Tematyka: Sensacja, kryminał 
Ocena: 7/10 

Agentka FBI Kate O'Hara już od paru dobrych lat ściga międzynarodowego przestępcę Nicka Foxa, który dziwnym trafem non stop jej umyka i nie daje się złapać w żadną z jej zasadzek. Bohaterka  nie spocznie, póki nie dopadnie przestępcy i nie doprowadzi go przed wymiar sprawiedliwości, nawet jeśli sposób w jaki miałaby go schwytać był nie do końca zgodny z prawem. Jakie jest więc jej zdziwienie, gdy nagle zamiast ścigać Foxa … musi z nim współpracować!   

W głównej bohaterce “Skoku” nietrudno nie dostrzec pewnych podobieństw do Stephenie Plum,  tytułowej łowczyni nagród znanej z kultowej już poprzedniej serii Janet Evanovich. Obie te postacie są zdeterminowane w drodze do osiągnięcia wyznaczonego sobie celu, nie boją się podejmować ryzyka, a swoją postawą i zachowaniem pokazują, że kobiety całkiem nieźle potrafią sobie radzić w typowo "męskich" profesjach. Mimo łączących je zbieżności, nie miałam najmniejszego problemu ze zdecydowaniem, że to historię Kate O'Hary czytało mi się przyjemniej i to nie dlatego, że bohaterka jest moja imienniczką, ale dlatego, że jest bardziej stanowcza i lepiej ocenia swoje możliwości.  

Pisarski duet Evanovich i Goldberga to strzał w dziesiątkę. Autorzy idealnie się uzupełniają, a ich pomysły miejscami są wręcz genialne. Wyraźnie widać, że to Janet Evanovich stoi za wykreowaniem postaci Kate (która jest bardziej stonowana i stara się w pierwszej kolejności kierować logiką), podczas, gdy "ojciec Monka" zajął się stworzeniem Nicka (nierozważnego lekkoducha z bezstresowym podejściem do problemów). Para ta, choć na pierwszy rzut oka całkowicie do siebie nie pasuje, to w rzeczywistości działając wspólnie może dosłownie przenosić góry. To samo tyczy się autorów. 

Ciężko mi wskazać czy to bohaterowie czy też akcja jest największym atutem tej książki. Z jednej strony chciałabym powiedzieć, że są to świetnie wykreowani bohaterowie, z którymi bez wahania zaprzyjaźniłabym się w rzeczywistości, jednak z drugiej strony przedstawienie poważnych, kryminalnych przewinień w tak zabawny sposób i w tylu miejscach na świecie też wymaga niemałej inwencji twórczej i zasługuje na uznanie.  

Evanovich i Goldberg to nazwiska obok który nie można przejść obojętnie. Wspólnie stworzyli przyjemną, pełną akcji lekturę, która dodatkowo wywoła uśmiech na twarzy czytelnika. W tym miejscu chciałabym podkreślić, że powieść choć pisana z perspektywy kobiety to ze względu na sporą ilość męskich bohaterów jak i ich dużą rolę w akcji, przypadnie też do gustu literackiego płci męskiej. Może i "Skok" nie wniesie do naszych czytelniczych doznań niczego ,czego już wcześniej nie widzieliśmy,  ale zawieść nas też nie zawiedzie.  

12:20

"Czas żelaza" - Angus Watson

Tytuł: Czas żelaza
Tytuł oryginału: Age of Iron
Autor: Angus Watson
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 6 listopad 2015
Liczba stron: 600
Tematyka: Fantastyka, Literatura obca
Ocena: 7/10

Dug Foksiarz to podstarzały najemnik, który przez większość swojego życia wojował u boku tego dowódcy, który był w stanie zaoferować mu najwięcej. Mimo swojego wieku wciąż świetnie sprawował się na polu bitwy i budził strach u przeciwników. Nadszedł jednak czas, gdy Dug zapragnął spokoju i wizja “emerytury” wydawała mu się całkiem kusząca. Mężczyzna jednak za swe ostatnie zadanie przed upragnionym odpoczynkiem powziął zaciągnięcie się do armii niepokonanego króla Zadara. Aczkolwiek cały jego plan wywraca się do góry nogami, gdy pomaga wykaraskać się z tarapatów atrakcyjnej łuczniczce. Od tego momentu nic nie toczy się tak, jakby tego chciał.

Charakterystyczną cechą „Czasu żelaza” są szczegółowe opisy. Autor bardzo dużo miejsca poświęca na przedstawienia zarówno wyglądu bohaterów jak i scenerii, w której rozgrywają się zdarzenia. Często jest to męczące, gdyż przez to akcja wznaczącym stopniu się spowalnia.Opis z tyłu książki informuje nas, że w książce możemy się spodziewać „brutalnych i nieprzyzwoitych scen”. Rzeczywiście tego typu epizody, jednak według mnie nie są one aż tak bestialskie jak można byłoby przypuszczać, dlatego czytelnicy o słabszych nerwach nie mają się czego obawiać (przynajmniej przez większość czasu).

Angus Watson ma niezwykły talent to kreowania bohaterów. Każda postać występująca w powieści jest inna. Osobiście najbardziej polubiłam Duga i Wiosnę. Dug zaskarbił sobie moją sympatię swoim podejściem do życia i „borsuczymi powiedzeniami”, Wiosna natomiast urzekła mnie swoją tajemniczością i dziecięcą radością. Dodatkowo historię poznajemy z perspektywy różnych bohaterów, co daje nam możliwość jeszcze lepszego poznania charakteru bohaterów a także pobudek, którymi kierują się w swoich działaniach.

Książka jest naprawdę dobra szczególnie jeśli ktoś lubi fikcję historyczną. Wszystko byłoby idealne, gdyby nie ten dodatek fantastyki, który według mnie jest zupełnie niepotrzebny i sprawia, że akcja staje się nieprawdopodobna. Do czasu pojawienia się pierwszych paranormalnych elementów czytelnik jest w stanie uwierzyć, ze opowiadana przez autora historia mogła wydarzyć się naprawdę, jednak gdy druidzi zaczynają przy pomocy energii z zabitych ofiar czynić różnego typu magiczne sztuczki takie jak rozpalenie ogniska czy dodanie drugiej osobie sił witalnych cała powieść niestety traci na realności.

„Czas żelaza” rozpoczyna trzytomową sagę przygód Duga i Lowy. Szczerze powiedziawszy wydaje mi się, że gdyby skrócić przydługawe opisy i dodać parędziesiąt stron to w obecnym tomie można byłoby spokojnie zmieścić wszystko, co autor chciał nam przekazać. Mimo to z przyjemnością sięgnę po kolejne części serii, gdy tylko zostaną wydane.   

19:03

"Endgame. Wezwanie" - James Frey

Tytuł: Endgame. Wezwanie
Tytuł oryginału: Endgame. The Calling
Autor: James Frey, N. Johnson-Shelton
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: październik 2014
Liczba stron: 512
Tematyka: Literatura młodzieżowa, Fantasy, Science Fiction
Ocena: 7/10

Koniec świata jest tematem często i chętnie poruszanym przez społeczeństwo. Wyznaczamy różne daty, które według nas mogłyby zwiastować nadchodzącą zagładę, a to rok 2000 - początek nowego milenium, a to rok 2012 - zakończenie kalendarza Majów, jednak do tej pory nikomu nie udało się ustalić konkretnego terminu. James Frey oraz Nils Shelton w swojej książce „Endgame”snują przed czytelnikiem wizję jakoby dzień ostateczny miał być poprzedzony serią meteorytów, której znaczenie zna tylko ograniczona ilość osób zwana Graczami. Gracze to grupa dwunastu osób w wieku od 13 do 19 z dwunastu różnych pierwotnych plemion, których zadaniem jest odnaleźć klucze Ziemi i … pozabijać się nawzajem. Zwycięzca czyli jedyna osoba, która przeżyję zapewni sobie i swojemu ludowi przetrwanie.

Przyznam szczerze, że „Endgame” nie wciąga od pierwszych stron, powieść od samego początku wydaje się jakaś taka … dziwna. Bohaterowie wydają się jakby z innej epoki, dodatkowo przypisane im są jakieś dziwne znaczki (których znaczenie do samego końca nie jest wyjaśnione) a jakby tego było mało książka zawiera niezrozumiałe ciągi cyfr czy też zupełnie niezwiązane z niczym (przynajmniej dla mnie) ilustracje. Jak się okazuje te niejasne elementy nie są takie przypadkowe. Jak czytamy z tyłu okładki: „Odszukuj wskazówki. Rozwiązuj łamigłówki” i bowiem osoba, która rozgryzie dane zagadki wygra 100 00 dolarów! Czyli naprawdę warto trochę pogłówkować i dać się wciągnąć do zabawy.

Mimo niezbyt ciekawego rozpoczęcia książki nie powinniśmy się do niej zniechęcać, ponieważ dalej jest już tylko lepiej i lepiej. Akcja nabiera takiego tempa, że nie sposób się od niej oderwać. Sama byłam zdziwiona jak bardzo chciałam dowiedzieć się „co będzie dalej?”, gdy nie byłam w stanie akurat kontynuować lektury. Wszystkie początkowe mankamenty i „dziwadła” przestały mi jawić się jako minusy, a zaczęły stanowić zalety powieści. To właśnie one bowiem sprawiają, że „Endgame” jest tak wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju.

Jak wyżej wspomniałam akcja powieści toczy się wokół aż 12 głównych bohaterów. Każdy z nich ma szanse przedstawić historię ze swojego punktu widzenia, jednak to Sara Alopay najczęściej pełni funkcję narratora. Osobiście, taki stan rzeczy bardzo mi odpowiadał, bo właśnie tę postać polubiłam najbardziej, chyba dlatego że była najmniej agresywna ze wszystkich. Jak możecie się domyślić inni Gracze byli wytrenowanymi i żądnymi krwi zabójcami. Co ciekawe, te bezwzględne jednostki były też zdolne do okazywania uczuć i w poszczególnych przypadkach niesienia pomocy.

Z twórczością Jamesa Freya spotkałam się już dobrych parę lat temu przy lekturze „Milionach małych kawałków”. Książka ta zrobiła na mnie niesamowite wrażenie i do tej pory jest jedną z najlepszych, jakie kiedykolwiek czytałam. „Endgame” w żadnym stopniu nie przypomina wyżej wspomnianej powieści. Odbiega od niej tematyką, stylem pisania, a także grupą odbiorców, do których jest adresowana. Gdybym nie wiedziała, że zarówno „Milion małych kawałków” jak i „Endgame” wyszło spod pióra tego samego autora, w życiu nie przyszłoby mi na myśl, że obie te powieści mogą być ze sobą w jakikolwiek sposób powiązane. Jest jednak jedna rzecz, która je łączy, mianowicie: obie są bardzo dobre!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu SQN:

17:21

"Aplikacja" - Lauren Miller

Tytuł: Aplikacja
Tytuł oryginału: Free to Fall
Autor: Lauren Miller
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 7 październik 2015
Liczba stron: 456
Tematyka: Literatura młodzieżowa
Ocena: 7/10

Życie to nieustanne podejmowanie decyzji, począwszy od tych najprostszych do tych najtrudniejszych. Często wybory te przysparzają ludziom sporo kłopotów, dlatego też firma Gnosis stworzyła aplikacje Lux, która na podstawie osobistych upodobań posiadacza wskazuje mu najwłaściwsze rozwiązanie problemu. Co więcej przypomina o codziennych obowiązkach, wizytach u lekarza bądź czyhających niebezpieczeństwach.

Rory – główna bohaterka książki jest oddaną fanką aplikacji i nawet jej najlepszy przyjaciel nie jest w stanie przekonać nastolatki do chociażby ograniczenia używania programu. Wszystko zmienia się, gdy szesnastolatka zostaje przyjęta do elitarnej Akademii Theden. Szkoła okazuje się zupełnie inna niż w wyobrażeniach Aurory. Nastolatka zaczyna słyszeć Zwątpienie, próbuje poznać prawdę na temat swojej rodzicielki, której śmierć jak się okazuje wcale nie była przypadkowa, a jakby tego było mało musi zmagać się z wrogością jednej z nauczycielek. Na szczęście nowo poznany chłopak North nie tylko pomaga jej odnaleźć się w nowym otoczeniu, ale odkrywa też przed nią tajemnice Luxa.

Przy pierwszych stronach książki rola Luxa w życiu bohaterów nie wydaje się aż tak istotna. Ot, Rory przy pomocy aplikacji wybierze danie w restauracji bądź sprawdzi czas podróży. Jednak w miarę rozwoju akcji zauważamy, że bez użycia programu bohaterowie nie są w stanie podjąć praktycznie żadnej decyzji, bezmyślnie zdają się na opinie swoich handheldów. Ponadto Lux używany jest nie tylko przez prywatnych użytkowników, ale i przez publiczne instytucje.

Mimo że akcja książki rozgrywa się w 2032 roku to wydarzenia mające miejsce w „Aplikacji” są nadzwyczaj aktualne. Już teraz ludzie są całkowicie uzależnieni od swoich telefonów i aplikacji w nim zawartych. Ja sama nie wyobrażam sobie opuszczenia domu bez komórki, koniecznie ze stałym dostępem do sieci. Powieść Lauren Miller nie tylko uświadamia czytelnikowi stopień uzależnienia społeczeństwa od technologii, ale także pokazuje jak skutecznie wielkie koncerny manipulują użytkownikami, którzy nawet nie zdają sobie z tego sprawy.

Lauren Miller bardzo dobrze poradziła sobie z wyjaśnieniem wszystkich technicznych aspektów działania aplikacji i innych urządzeń, z których korzystają bohaterowie. Zazwyczaj w książkach, których akcja dzieje się w przyszłości i które poruszają wątek nowinek technologicznych, autorzy w bardzo zawiły i niezrozumiały sposób usiłują opisać sposób działania wymyślonych przez siebie sprzętów. W przypadku „Aplikacji” nie będziemy jednak mieli z tym żadnych problemów.

Lektura książki była dla mnie prawdziwą przyjemnością. Historia choć początkowo rozwijała się w żółwim tempie, później nabrała tempa i zaskakiwała zwrotami akcji. Czytelnik nie mógł brać niczego za pewnik, bo wszystko okazywało się inne niż na początku mogłoby się wydawać. Co więcej, bardzo polubiłam bohaterów, wykreowanych przez autorkę. Jestem przekonana, że powieść mimo że zalicza się do literatury młodzieżowej z pewnością znajdzie miłośników również wśród starszych grup wiekowych.  

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria:

11:19

"Hopeless" - Colleen Hoover

Tytuł: Hopeless
Tytuł oryginału: Hopeless
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: czerwiec 2014
Liczba stron: 380
Tematyka: Literatura młodzieżowa
Ocena: 7/10

Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak duży wpływ na nasze dorosłe życie mają wydarzenia z dzieciństwa. Możemy je od siebie odpychać, próbować o nich zapomnieć, jednak wciąż bez względu na wszystko będą one w nas tkwić. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę Sky, główna bohaterka bestselleru autorstwa Colleen Hoover, która trzynaście lat wcześniej została adoptowana, a teraz jako nastolatka nie odczuwa przyjemności z obcowania z płcią przeciwną. Dopiero gdy poznaje Holdera zaczyna doświadczać nieznanych do tej pory emocji, jednak chłopak skrywa przed dziewczyną tajemnicę, której wyjawienie może zmienić całe dotychczasowe życie Sky.

Sięgając po „Hopeless” miałam bardzo duże wymagania. Przede wszystkim naczytałam się mnóstwa pozytywnych opinii, które wychwalały tę książkę wręcz pod niebiosa, ponadto znakomita oprawa graficzna też sugeruje, że treść może być godna uwagi (wiem, nie powinnam oceniać książki po okładce, jednak nic na to nie poradzę, że jestem wzrokowcem). Tymczasem mimo że powieść mnie wciągnęła to daleko mi było od zachwytu. Początkowo miałam wrażenie, że czytam jakiś kiepski romans. Bohaterowie albo się kłócili, albo wypowiadali „ochy i achy” pod swoim adresem. Dopiero później akcja nabrała żywszego tempa i w końcu zaczęło się coś dziać.

Colleen Hoover jest autorką licznych bestsellerów, jednak ja dopiero teraz miałam okazję zapoznać się z jej twórczością. Nie ma co się dziwić, że jej książki stały się międzynarodowymi hitami, bo czyta się je naprawdę szybko i przyjemnie, dodatkowo niesamowicie wciągają. Powróćmy jednak do „Hopeless” największą wadą tej powieści jest jej przewidywalność. Już po kilku pierwszych rozdziałach podejrzewałam, co działo się w domu rodzinnym Sky i jak rozwinie się jej relacja z Holderem, potem tylko moje założenia się potwierdziły.

Jestem przekonana, że wszystkie nastoletnie czytelniczki będą zachwycone „Hopeless”. Ja też choć nieco się zawiodłam na tej powieści, nie mogę powiedzieć, że nie jestem ciekawa innych książek autorstwa Colleen Hoover, a przede wszystkim następnego tomu, opisującego losy Sky i Holdera.

07:41

"Wakacje" - Nina Majewska-Brown

Tytuł: Wakacje
Autor: Nina Majewska-Brown
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: czerwiec 2015
Liczba stron: 384
Tematyka: Literatura polska, współczesna
Ocena: 7/10

Wakacje to wyczekiwany przez wszystkich okres w roku. Kojarzą się z samymi pozytywnymi rzeczami – błogim lenistwem, słoneczną pogodą i przepięknymi widokami. Nina wraz z mężem i dwójką dzieci urlop planuje spędzić w upalnej Barcelonie. Na wyjazd pieniądze zbierała przez cały rok, dlatego nie pozwoli by cokolwiek zepsuło jej odpoczynek. Są jednak kwestie, na które nikt nie ma wpływu i tak po nieszczęśliwym wypadku rodzina Braunów wraca do Polski w niepełnym składzie.

Pierwsze co zachwyciło mnie w książce Niny Majewskiej-Brown to przepiękna okładka. W prawdzie na pierwszy rzut oka oprawa graficzna sugeruje, że powieść będzie zabawną historią singielek wyruszająych na wakacje życia, a tymczasem bohaterami okazuje się być czteroosobowa rodzina. Przyznam, że początkowo pomyślałam sobie: “o nie, przecież wakacje z dzieciakami są okropne, o czym można tu pisać? O przewijaniu, karmieniu itp. tylko że w innym kraju?”. Wyszło na to, że byłam w ogromnym błędzie, bo pociechy nie tylko nie sprawiały rodzicom większego problemu, ale i dodały parę ciekawych wątków.

“Wakacje” bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Siegając po tę powieść spodziewałam się lekkiej lektury, bez żadnego przesłania czy głębi. Tymczasem z początku sielankowe wakacje przerodziły się w punkt zwrotny w życiu głównej bohaterki. Od tego momentu historia zyskuje nie tylko nowego wymiaru, ale i wywołuje u czytelnika zupełnie inne emocje. Rozbawienie i harmonia zastąpione zostaje współczuciem i strachem o przyszłość Niny. Czytając powieść, miałam wrażenie, że autorka opisuje swoje własne przeżycia, które rzeczywiście miały miejsce w realnym świecie. Styl pisania pisarki jest tak wiarygodny, że nie da się myśleć inaczej.

Ogólnie rzecz biorąc, “Wakacje” to bardzo udany debiut literacki. Autorka pokazała nie tylko umiejętność opisu z pozoru banalnej historii w ciekawy sposób, ale i udowodniła, że potrafi zaskoczyć czytelnika, wprowadzając niespodziewane zwroty akcji. Muszę się tylko przyczepić do jednej kwestii, która w trakcie lektury powieści doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Mianowicie pisarka aż zanadto lubuje się w opisach poranków. Aż cztery rozdziały rozpoczynają się bezpośrednim opisem brzasku, pozostałe do niego nawiązują, a jakby tego było mało w środku rozdziałów też takich przedstawień nie zabrakło. Myślałam, że skonam po raz milionowy czytając kwestię “poranek przyniósł nowy dzień” czy “poranek przychodzi szybciej, niżbym tego chciała”.

Debiutancka powieści Niny Majewskiej-Brown to znakomita pozycja nie tylko na wakacje. Polecam ją przede wszystkim kobietom, bo to one będą mogły najbardziej utożsamić się z główną bohaterką, w której każda z nas znajdzie cząstkę siebie.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Rebis:

09:03

"Zostań, jeśli kochasz" - Gayle Forman

Tytuł: Zostań, jeśli kochasz
Tytuł oryginału: If I Stay
Autor: Gayle Forman
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: wrzesień 2014
Liczba stron: 248
Tematyka: Literatura młodzieżowa
Ocena: 7/10

Wyobrażacie sobie, że nagle jednego dnia znika cała wasza rodzina, a wy jesteście zdani tylko na siebie? Chcielibyście żyć w takiej rzeczywistości czy wolelibyście odejść razem z najbliższymi? Przed taką trudną decyzją staje Mia, genialna młoda wiolonczelistka, która w nieszczęśliwym wypadku samochodowym traci rodziców oraz brata, a sama w ciężkim stanie trafia do szpitala. Tam zawieszona pomiędzy światami musi wybrać - zostać czy odejść?

Rzadko się zdarza żebym po ekranizację sięgała w pierwszej kolejności. W tym jednak przypadku, nie miałam pojęcia, że film powstał na podstawie powieści, dlatego to adaptację obejrzałam jako pierwszą, a dopiero potem skusiłam się na przeczytanie książki. Muszę przyznać, że byłam niesamowicie zdziwiona jak dokładnie dzieło zostało przekształcone w film. Reżyser postarał się, żeby powstało jak najmniej scen, które w powieści się nie pojawiły, a także żeby film nie pomijał żadnego istotnego wątku.  Na miejscu autorki byłabym bardzo zadowolona z tak doskonałej ekranizacji.

Trzeba przyznać, że "Zostań, jeśli kochasz" zyskało sporą popularność zarówno w naszym kraju jak i zagranicą. Trochę się dziwie dlaczego? Chyba tylko ze względu na udaną ekranizację i dobry wybór aktorów, ponieważ historia sama w sobie jest dość banalna i nieskomplikowana. Mimo to autorka poruszyła w swoim tekście bardzo ważną kwestię jaką jest sens życia po śmierci najbliższych nam osób. Szczerze powiedziawszy, ja na miejscu Mii chyba bym nie wróciła do świata żywych.

Ponieważ nie mogę się przyczepić ani do ekranizacji, ani do oprawy graficznej książki czy jej treści to przyczepię się do tytułu, który według mnie jest co najmniej nie na miejscu. "Zostań, jeśli kochasz"? Z własnego doświadczenia wiem, że czasami odejście nawet pomimo silnego uczucia jest lepsze niż pozostanie. A tutaj z góry mamy narzucone, co powinniśmy zrobić i czego się od nas wymaga.

Gayle Forman stworzyła niedługą, pełną emocji powieść idealną na jeden wieczór. Akcja książki obejmuje zaledwie dzień z życia (albo i nieżycia) głównej bohaterki z licznymi retrospekcjami, dlatego książkę czyta się szybko i przyjemnie. Dla leniwych polecam natomiast ekranizacje, która bardzo dokładnie odzwierciedla treść powieści.

16:40

"Talon" - Julie Kagawa

Tytuł: Talon
Tytuł oryginału: Talon
Autor: Julie Kagawa
Wydawnictwo: Mira
Data wydania: 18 marzec 2015
Liczba stron: 416
Tematyka: Fantastyka, Powieść młodzieżowa
Ocena: 7/10

Smoki – mityczne stworzenia budzący powszechny postrach oraz podziw. Czy ktoś jednak pomyślałby, że te bajkowe stwory mogą przybierać ludzką postać i żyć wśród nas? Aleternatywę taką przedstawia nam Julie Kagawa w swojej najnowszej powieści, w której dwójka głównych bohaterów, narodzonych jako smoki, przyjmuje wcielenie człowieka i ma za zadanie podczas trzymiesięcznych wakacji zasymilować się z lokalną społecznością. Poczas gdy Dante spełna tę misję wzorcowo, w jego siostrze Ember Hill budzą się wątpliwości i zaczyna ona kwestionować poglądy, jakie dotychczas były im wmawiane przez Talon.

Z wielkim smutkiem muszę stwierdzić, że nie czytałam innych książek autorstwa Julie Kagawy, mam tu na myśli popularną serię „Żelazny Dwór”, więc trudno mi odnieść się do tego jak pisarka wypadła w najnowszej powieści w porównaniu do innych swoich dzieł. Jestem jednak przekonana, że są one równie wciągające jak „Talon”, bowiem wyraźnie widać, że amerykańska autorka ma niezwykły talent i umiejętność niezwykłego zaciekawienia czytelnika praktycznie od pierwszych stron.

Z drugiej natomiast strony mimo że książka była bardzo interesująca, to fabuła była wręcz do granic możliwości przewidywalna. Dopiero samo zakończenie okazało się dla mnie zaskoczeniem. Niesamowicie żałowałam, że akcja została urwana właśnie w takim kulminacyjnym punkcie! Zabieg ten spowodował tylko, że z niecierpliwością oczekuję teraz na drugi tom z serii. Mam wielką nadzieję, że pojawi się on jak najszybciej.

Na uwagę zasługuje też ciekawa oprawa graficzna książki. Motyw przedstawiony na okładce idealnie odzwierciedla tematykę oraz atmosferę powieści. Pokusiłabym się jednak o nadanie książce oprawy twardej bądź co najmniej broszurowej, ale to tylko ze względu na to, że preferuję, gdy grubsze książki są usztywniane, wtedy też lepiej jest je utrzymać w nienagannym stanie podczas lektury. Inni jednak mogą być zadowoleni z obecnej, miękkiej oprawy.

Do szewskiej pasji doprowadzały mnie natomiast literówki, których niestety w polskim tłumaczeniu znajdziemy wiele. A tu zmieniona ostatnia literka, a tu jedna zapomniana, a tu nagle przez pomyłkę postacie męskie opisywane są w rodzaju źeńskim. W pewnych momentach wręcz popadałam w obawę, że zgubiłam się w akcji. Wierzę, że kolejne wydania pierwszego tomu zostaną pod tym względem jeszcze raz sprawdzone, a wszelkie błędy zostaną usunięte. Z pewnością poprawi to jakość oraz całokształt lektury.

“Talon” to powieść, która na pewno zasługuje na uwagę, pomimo swoich niedociągnieć. Julie Kagawa wykreowała unikatowy świat oraz niespotykaną fabułę. Trzeba przyznać, że dawno nie miałam okazji przeczytania książki, gdzie główną rolę pełniły smoki, także pomysł autorki okazał się niezwykle udany. Dodatkowo z okładki książki dowiadujemy się, że wkrótce powstanie ekranizacja powieści, co bez wątpienia przyczyni się do zwiększenia rzeszy fanów Ember i innych bohaterów książki.

        Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Mira:

12:31

"Dla Ciebie wszystko" - Katarzyna Michalak

Tytuł: Dla Ciebie wszystko
Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania:
Liczba stron:
Tematyka: Literatura współczesna, piękna
Ocena: 7/10

Co byłbyś w stanie zrobić dla miłości? Zataić prawdę, ukrywać przestępcę, wykraść nieswoje dziecko? Jak się okazuje człowiek zakochany jest zdolny do wszystkiego. Nawet do rzeczy, które w normalnych okolicznościach uznałby za nieodpowiednie czy nawet szalone. Ania Kraska, zwana również Anią z Jabłoniowego Wzgórza, jest świetnym przykładem tej reguły. Młoda lekarka, znana ze swojego logicznego myślenia i dojrzałości pod wpływem zauroczenia młodym oraz szeroko poszukiwanym hakerem dokonuje czynów, które są całkowicie niepodobne do tej uporządkowanej kobiety.

Powieści Katarzyny Michalak mają to do siebie, że wywołują w czytelniku wiele różnych emocji. W „Dla Ciebie wszystko” znajdziemy historię czteroletniego Piotrusia, która wręcz wyciska łzy w oczu, historię zrozpaczonej Danki, której trudno nie współczuć, a także trzymającą w napięciu historię Daniela van der Welta a także wiele innych. Ja osobiście najchętniej czytałam wątek poświęcony kiełkującej miłości Ani i jej „pacjenta”, która musiała stawić czoła wielu przeciwnościom losu. Nie będę wchodzić głębiej w szczegóły, aby nie zabierać wam przyjemności z czytania.

Jedyny mankament, który najbardziej przeszkadzał mi w lekturze książki to nieco wyolbrzymiona i przewidywalna fabuła, ale tylko pod pewnym względem. Mianowicie od samego początku było wiadome, że dwójka bohaterów się w sobie zakocha, a że stanowi to jeden z główniejszych wątków całej powieści to zabrało to historii istotną nutę niepewności. Ponadto, samo spotkanie poszukiwanego w wielu krajach hakera z delikatnie mówiąc „mało znaczącą lekarką” oraz ich wspólny wyjazd do Stanów i ciągłe podróżowanie wydaje się mało prawdopodobne. No cóż, czasami jednak czytelnik potrzebuje takich nieco nierealistycznych historii, aby uwierzyć, że wszystko jest możliwe.

„Dla Ciebie wszystko” to połączenie dwóch gatunków literackich: sensacyjnego i obyczajowego. Muszę przyznać, że owa fuzja bardzo się autorce udała. Cała fabuła stanowi spójna jedność. Jakby tego było mało, Katarzyna Michalak porusza bardzo istotny społeczny problem jakim jest zachowanie szpitalnej obsługi czy urzędowa biurokracja.

Mimo że najnowsza powieść Katarzyny Michalak wchodzi w skład Owocowej serii to można ją czytać bez znajomości wcześniej wydanych tomów (tutaj dodam konkretnie, że poprzedniczką owej powieści jest książka „W imię miłości”). Jestem przekonana, że każda książka z wyżej wymienionego cyklu przypadnie do gustu fankom typowej literatury kobiecej. Może nie są to arcydzieła, jednak mocno wciągają i zasługują na uwagę.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu  Literackiemu:
undefined
                  --------------------------------------------------------------------------
  Zapraszam również do udziału w URODZINOWYM LOSOWANIU!!

10:29

"Gra w kłamstwa" - Sara Shepard

Tytuł: Gra w kłamstwa
Tytuł oryginału: The Lying Game
Autor: Sara Shepard
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: wrzesień 2013
Liczba stron: 296
Tematyka: Literatura młodzieżowa
Ocena: 7/10

Kto z nas chociaż raz nie marzył o posiadaniu swojego bliźniaka? Ja sama będąc małą dziewczynką snułam plany, jakby to było mieć siostrę bliźniaczkę, tak bardzo do mnie podobną, że nawet własna matka nie byłaby w stanie nas rozróźnić. Wyobrażałam sobie jak zamieniamy się rolami i jedna z nas udaje tą drugą. W mojej głowie ta zabawa wydawała się całkiem dowcipna, a nawet pod pewnymi względami pożyteczna (jeśli wziąć pod uwagę sprawy szkolne). Jednak na podstawie książki Sary Shepard okazuje się, że taka zamiana ról może być bardzo niebezpieczna.

Emma w ciągu swojego siedemnastoletniego życia mieszkała już w niejednej rodzinie zastępczej, jak można też się domyślić, nastolatka nie mogła pozwolić sobie na żadne drogie ubrania ani gadżety. Tymczasem gdzieś w słonecznej Arizonie w luksusowej willi mieszka jej siostra bliźniaczka, o której istnieniu Emma nie ma bladego pojęcia. Jednak w wyniku spisku swego przybranego brata dziewczyna widzi niepokojące wideo z udziałem bliźniaczki i natychmiast się z nią kontaktuje. Nastolatki umawiają się na spotkanie, jednak na miejscu pojawia się tylko jedna z nich. Sutton przepada jak kamień w wodę, a Emma chcąc nie chcąc musi wcielić się w jej rolę.

Pierwszy tom z nowej serii Sary Shepard czytało mi się bardzo przyjemnie. Książka trzyma w napięciu, ma wartką akcję oraz dawkę niepewności i tajemnicy. Mimo wszystko przez cały czas nie mogłam pozbyć się wrażenia, że skądś już znam tę historię. Zdaje mi się, że podobny motyw zamiany miejscami dwóch bliźniaczek widziałam w cześniej albo w jakimś filmie albo w jakiejś powieści. Nie mam jednak najmniejszego pojęcia jak mógł brzmieć tytuł tego innego dzieła.

Nie da się ukryć, że “Gra w kłamstwa” bardzo przypomina pod pewnymi względami serię Pretty Little Liars. Główna bohaterka, tak samo jak przyjaciółki w wyżej wymienionej serii, prześladowana jest przez pewną tajemniczą osobę, która wcześniej zamordowała jej siostrę. Oczywiście tożsamość sprawcy jest całkowicie nieznana, chociaż może nim być każda osoba z otoczenia Emmy. Nastolatka zaczyna na własną rękę prowadzić śledzctwo, aby odkryć prześladowce. Identycznie jak w poprzedniej serii autorki, poszukiwania te stanowią grę na śmierć i życie. Szczerze? Wydaje mi się, że skończy się na tym, że połowa bohaterów zginie, a prawdziwy sprawca dalej będzie chodził na wolności, czyli … analogicznie do Pretty Little Liars.

Cóż więcej mogę powiedzieć? Powieść rzeczywiście ma potencjał, miejmy tylko nadzieję, że autorka nie nie zniszczy tego zbyt dużą dozą nieprawdopodobnych zdarzeń w kolejnych tomach jak niestety miało to miejsce w przypadku Pretty Little Liars.

17:56

"Na wietrze diabeł przyjechał - Katarzyna Mlek

Tytuł: Na wietrze diabeł przyjechał
Autor: Katarzyna Mlek
Wydawnictwo: Flosart
Data wydania: grudzień 2013
Liczba stron: 140
Tematyka: Literatura polska
Ocena: 7/10

Jakiś czas temu miałam przyjemność zapoznania się z powieścią Katarzyny Mlek pt: “Zapomnij patrząc na słońce”. Książka ta wręcz mnie oczarowała (chociaż nie wiem czy jest to odpowiednie słowo, biorąć pod uwagę dość drastyczną tematykę utworu) i już od tamtej pory wiedziałam, że nie spocznę dopóki nie zapoznam się z innymi dziełami tej pisarki. Możecie więc sobie wyobrazić, jak wielka była moja radość, gdy w skrzynce pocztowej znalazłam najnowszy, czwarty utwór autorki i to z autografem!

W “Na wietrze diabeł przyjechał” znajdziemy sześć osobnych opowieści, z których wszystkie rozgrywają się w beskidzkiej wsi – Laliki. Zmorą tej osady jest nieustający wiatr, który momentami tak bardzo przybiera na sile, że jest w stanie zniszczyć wszystko, co znajdzie się na jego drodze. Miejscowi twierdzą, że przyczyną owego zjawiska jest tytułowy diabeł. Kontrolę nad sytuacją zdaje się utrzymywać probosz Michał Buba oraz jego tajemniczy medalik. Za każdym razem, gdy wieś znajduje się w niebezpieczeństwie, na miejscu pojawia się ksiądz ze swoim talizmanem i cała zagrożenie nagle ustępuje. Gdy jednak proboszcz zostaje odesłany do innej parafii, jego misję przejmuje Zbigniew Linert, inżynier, który z początku wprost nie znosi Lalik, jednak jakaś niezwykła siła wciąż, go zwabia w to miejsce.

Przyznam, że miejscowość Laliki niezwykle przypominała mi miejsce, w którym mieszka moja babcia, dlatego powieść ta tym bardziej wydawała mi się bliska. Dodatkowo uwielbiam słuchać legend oraz starych opowieści, a wszystkie znajdujące się w tej książce są właśnie stylizowane na ten sposób. Do mojego gustu najbardziej przypadły opowiadania gadatliwego dziadka Pysza oraz historia Heńka Kociniaka oraz jego zawziętego konia Łobuza. Oczywiście już od samego początku wiadome jest, że sytuacje przedstawione w książce są stuprocentową fikcją. Mimo to jednak nie tracą one swego uroku. Mogę nawet posunąć się do wysunięcia wniosku, że właśnie ta absurdalność sprawia, że w powieści panuje wręcz baśniowa atmosfera.

Jestem przekonana, że miłośnicy folkloru oraz góralskiego klimatu będą zachwyceni najnowszą książką polskiej autorki. Katarzyna Mlek ma niezwykły talent i z pewnością jeszcze nie raz nas zadziwi. Wierzę, że na jej koncie znajdzie się jeszcze wiele genialnych powieści.  

Za możliwość zapoznania się z powieścią dziękuję autorce:

Copyright © 2014 . . . Public - Reading . . . , Blogger