Tytuł oryginału: Poor Things
Autor: Alasdair Gray
Wydawnictwo: Poradnia K
Data wydania: listopad 2023
Liczba stron: 370
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna
Średnia ocena: 7/10
Większość z nas kojarzy „Biedne istoty” przede
wszystkim z filmowej adaptacji, w której Emma Stone brawurowo wcieliła się w
główną bohaterkę – Bellę Baxter, kobietę przywróconą do życia przez
ekscentrycznego naukowca. Niewiele osób pamięta jednak, że produkcja ta
powstała na podstawie powieści wydanej po raz pierwszy w 1992 roku przez
Alasdaira Gray’a. Film zrobił na mnie ogromne wrażenie, dlatego gdy tylko
pojawiła się okazja, by sięgnąć po literacki pierwowzór, nie wahałam się ani
chwili.
Już od pierwszych stron „Biednych istot” trudno
nie zauważyć, że każda z wykreowanych postaci jest absolutnie wyjątkowa. Bella
– początkowo dziecko uwięzione w ciele dorosłej kobiety – intryguje i niepokoi
zarazem, a jej „twórca”, Godwin Baxter, to postać równie fascynująca, co
niejednoznaczna. To nie tylko człowiek, który ocalił Bellę od śmierci, lecz
także ktoś, kto sam eksperymentuje ze swoim własnym organizmem. Powieść stanowi
znakomite połączenie baśni i science fiction, wzbogacone o elementy realizmu.
Fantastyczny dom Baxtera kontrastuje z bardziej przyziemnymi, choć wciąż
barwnymi podróżami Belli, które poznajemy dzięki jej listom. Całość dopełnia
nieco mroczny, industrialny klimat Glasgow – miasta, w którym rozgrywa się
większość wydarzeń.
Z
pewnością nie jest to prosta lektura dostarczająca błahej rozrywki. Wymaga ona
od czytelnika logicznego myślenia i pogłębionej analizy, ponieważ wiele zdarzeń
należy interpretować samodzielnie. Autor z taką wprawą przeplata fakty z
fikcją, że momentami trudno rozstrzygnąć, co jest prawdą, a co jedynie
literacką kreacją. Pisarz prowadzi tę grę do samego końca, ostatecznie
pozostawiając nam ocenę tego, który przebieg zdarzeń był bliższy
rzeczywistości. Ponadto w „Biednych istotach” znajdziemy liczne refleksje nad
naturą dobra i zła oraz sposobem, w jaki ludzie postrzegają siebie nawzajem.
Tekst obfituje również w wątki polityczne i socjologiczne, dotykając m.in.
problematyki patriarchatu kobiet.
Zakończenie uważam za co najmniej znakomite.
Nie chcąc zdradzać szczegółów, wspomnę jedynie, że list głównej bohaterki,
zamieszczony na końcu książki, rzuca nowe światło na całą historię i znacząco
pogłębia jej sens. Bezpośrednio po nim pojawiają się dodatkowe wyjaśnienia
autora, które moim zdaniem są już nieco zbędne. Gray próbuje doprecyzować
niektóre wątki i odnieść się do faktów historycznych, jednak nawet tam granica
między prawdą a fikcją pozostaje rozmyta. Osobiście uważam, że sam list Belli
byłby idealnym, mocnym domknięciem tej opowieści.
Na osobną uwagę zasługuje wydanie książki. W
środku znajdziemy liczne szkice medyczne, ilustracje postaci, mapy oraz ryciny
budowli, które wzbogacają odbiór lektury i nadają jej unikalny charakter. Co
ciekawe, patrząc na te ilustracje, trudno nie docenić pracy twórców ekranizacji,
bowiem obsada filmu niebywale przypomina szkice postaci z książki. Skoro mowa o
adaptacji, nie sposób nie pokusić się o krótkie porównanie. Moim zdaniem zarówno
książka jak i film stoją na równie
wysokim poziomie. Reżyser nadał podróżom Belli bardziej fantastyczny, momentami
wręcz baśniowy wymiar i pozwolił sobie na pewne zmiany fabularne, co zresztą
jest typowe dla ekranizacji. Powieść daje jednak coś, czego film nie jest w
stanie w pełni oddać, mianowicie głębszy wgląd w motywacje bohaterów oraz
bardziej złożony obraz samej Belli.
„Biedne istoty” to książka nietypowa, momentami
wymagająca, ale jednocześnie niezwykle satysfakcjonująca. Z pewnością nie trafi
w gusta wszystkich, jednak ci, którzy lubią literaturę nieoczywistą i
prowokującą do myślenia, znajdą tu coś dla siebie.


Nie miałam jeszcze okazji ani przeczytać, ani obejrzeć ekranizacji, ale muszę przyznać, że namawiasz mnie na jedno i drugie. Lubię mądre książki, które dają pole do przemyśleń i zostają z czytelnikiem trochę dłużej.
OdpowiedzUsuń