20:16

"Córka kata" - Oliver Pötzsch

Tytuł: Córka kata
Tytuł oryginału: Die Henkerstochter
Autor: Oliver Pötzsch
Wydawnictwo: Esprit
Data wydania: czerwiec 2011
Liczba stron: 460
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna,  Kryminał, Sensacja
Ocena: 8/10

Miażdżenie kości, tortury, ścinanie głów to codzienność Jakuba Kuisla. Mężczyzna wykonuje zawód kata w niewielkiej niemieckiej miejscowości o nazwie Shongau. Z zadawania cierpienia innym oraz handlu leczniczymi ziołami utrzymuje swoją pięcioosobową rodzinę. Bohater nie czerpie jednak satysfakcji z racji wykonywanej profesji, razi go, że budzi strach i przerażenie w mieszkańcach miasta. 
Jego najstarsza córka, ciemnowłosa Magdalena również nie ma łatwego życia. Jako potomkini Kuisla jest uznana za nieczystą i nie może poślubić osoby spoza katowskiego rodu. Wszystko komplikuje fakt, że dziewczyna jest zakochana z wzajemnością w miejscowym medyku, który jest częstym gościem w domu jej ojca. Dzięki bogatej biblioteczce Jakuba, lekarz ma możliwość studiowania najnowszych i najdrogocenniejszych ksiąg medycznych, przy tym jego wizyty są okazją do zobaczenia ukochanej.
Wkrótce w bawarskim miasteczku wybucha panika, z rzeki Lech zostaje wyłowione ciało kilkunastoletniego chłopca. Zdarzenie to nie byłoby aż tak kontrowersyjne, gdyby nie tajemniczy znak znajdujący się na ciele dziecka.Bowiem koło z krzyżem skierowanym w dół od wieków uważane było za symbol czarownic. 
Pierwsze podejrzenia padają na akuszerkę Martę Stechlin, u której to chłopiec wraz z przyjaciółmi spędził ostatnią noc swojego krótkiego życia. Mieszkańcy bez jakiegokolwiek potwierdzenia swoich założeń, napadają na dom kobiety. Gdyby nie natychmiastowa reakcja Jakuba Kuisla, akuszerka zostałaby zamordowana we własnym ogrodzie. Kat jednak, czuł wdzięczność dla kobiety, która lata wcześniej pomogła przyjść na świat jego dzieciom i od samego początku nie wierzył w winę znajomej. Nie bacząc na wszelkie przeciwności, postawia znaleźć prawdziwego zabójcę dziecka i tym samym uwolnić z więzienia Martę. Sprawy komplikują się, gdy zostają odnalezione zwłoki kolejnych młodych ofiar. Tłum widzi w tym działanie samego Diabła, a Kuisl ma coraz mniej czasu na uratowanie przyjaciółki. Może on jednak liczyć na pomoc zarówno swojej córki Magdaleny jak i medyka Simona Fronwisera.
Myślę, że każdy słyszał o średniowiecznych stosach, na których płonęły kobiety podejrzane o uprawianie czarnej magii. Jest to temat niezwykle interesujący i warty uwagi. Opisane przez niemieckiego pisarza polowanie na czarownice brzmi szokująco realistycznie. Ciekawskim mogę wspomnieć, że Oliver jest potomkiem rodu Kuislów. Z czego wynika, że fabuła utworu opiera się poniekąd na prawdziwych wydarzeniach. 
Powieść Olivera Pötzscha jest niezwykle wciągająca. Dawno nie spotkałam się z książką, która by tak bardzo mnie pochłonęła. Atmosfera i klimat średniowiecznej Bawarii, nie pozwolił mi odłożyć utworu do późnych nocnych godzin. 
Postacie zostały znakomicie przedstawione, każda z nich jest charakterystyczna i wyjątkowa. Pisarz w ciekawy sposób opisał głównego bohatera. Egzekutor bowiem zaprezentowany jest jako bardzo ludzki, na pewno nie jest to typowy, bezwzględny oprawca, który czerpie radość z zabijania. Widzimy w nim osobę czułą i wrażliwą.
Jedyne co mi nie pasuje do całości to tytuł książki. Sięgając po tę powieść, po okładce wnioskowałam, że będzie ona głównie opisywać historię córki kata, podczas gdy w rzeczywistości książka skupia się na jej ojcu i młodym medyku. Mimo wcześniej wymienionych atutów, odczuwam jeszcze pewien niedosyt treścią, odnoszę wrażenie, że książce czegoś brakuje, jednak trudno mi jest to sprecyzować.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Esprit:

14:17

"Pensjonat na wrzosowisku" - Anna Łajkowska

Tytuł: Pensjonat na wrzosowisku
Autor: Anna Łajkowska
Wydawnictwo: Damidos
Data wydania: maj 2012
Liczba stron: 248
Tematyka: Literatura piękna, polska, współczesna, romans
Ocena: 7/10

Nowe miejsce zamieszkania niesie za sobą wiele zmian. Przeprowadzka do innego kraju jest często punktem zwrotnym w życiu osoby, która decyduje się na takie przedsięwzięcie. Oswojenie z odmienną kulturą i językiem wymaga czasu i cierpliwości.
Basia wraz z rodziną wyemigrowała do Wielkiej Brytanii kilka lat temu, wyjazd gwarantował jej mężowi lepszą pracę i wiele ciekawych perspektyw rozwoju. Z takiej szansy nie wolno było nie skorzystać. Jednak podróż wiązała się nie tylko z radością, bohaterka musiała zrezygnować ze swojej pasji, jaką było organizowanie wystawnych ślubów. Kobieta wkładała całe serce w pracę w swojej małej firmie, przygotowującej wesela. W Anglii jednak przejęła rolę typowej gospodyni domowej i zajęła się wychowywaniem dzieci.
Początkowo Barbara nie narzekała na nową sytuację. Wolny czas przeznaczała na zabawę z najmłodszym synem, czytanie książek czy naukę angielskiego. Szybko jednak zaczęła odczuwać znudzenie i codzienną monotonność. Ku zaskoczeniu reszty rodziny bohaterka zmienia dotychczasowe plany urlopu we Francji i postanawia wyjechać z Małym na samotne, tygodniowe wakacje do Haworth. Zabiera też ze sobą tajemnicze pudełko z nieznaną zawartością, które niegdyś należało do jej nieżyjącej już ciotki.
Na miejscu Basia jest zachwycona otaczającą ją przyrodą. Wzgórza i wrzosowiska robią na bohaterce niesamowite wrażenie. W zarezerwowanym wcześniej pensjonacie poznaje przesympatyczną Charoll, która w najbliższym czasie stanie się jej najlepszą przyjaciółką, a zarazem jedyną osobą, na której całkowicie będzie mogła polegać. Nieszczęśliwy wypadek zbliży polską emigrantkę nie tylko do właścicielki zajazdu, ale i pobliskiej okolicy a nawet sąsiada Jamesa.
Książka Anny Łajkowskiej pisana jest prostym i wciągającym językiem. Liczne opisy dają nam świetne wyobrażenie okolicy, w której rozgrywa się akcja. Dodatkowo możemy być pewni, że relacje są w całości prawdziwe, ponieważ autorka powieści, w każdym przedstawionym miejscu była w rzeczywistości!
„Pensjonat na wrzosowisku” to nie tylko dzieje Basi. Powieść mimo niewielkiej objętości porusza wiele innych, interesujących wątków. Poznajemy między innymi przeszłość opisaną w pamiętniku ciotki bohaterki, a także krótkie przedstawienie historii słynnych sióstr Bronte, które zamieszkiwały właśnie tę okolicę. Narracja utworu prowadzona jest głównie przez Basię, jednak pod koniec każdego rozdziału znajdujemy krótki, subiektywny komentarz jej męża, który wypowiada się na temat zaistniałych zdarzeń.
Na pochwałę zasługuje oprawa graficzna książki. Koło tak pięknej okładki zdecydowanie nie można przejść obojętnie. Fantastycznie dobrane kolory przyciągają wzrok i zachęcają do zapoznania się z treścią. Nie ukrywam, że powieść pod tym względem naprawdę pozytywnie się wyróżnia. W środku znalazło się parę literówek, lecz szczerze powiedziawszy nie zwróciłam na nie większej uwagi.
W najbliższym czasie możecie spodziewać się mojej opinii na temat kontynuacji debiutanckiego dzieła pani Ani Łajkowskiej. Myślę, że „Miłość na wrzosowisku” będzie równie wciągająca jak jego poprzedniczka, ale o tym wkrótce się przekonam na własnej skórze.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Damidos:

10:15

"Gorzkie urodziny" - Anne Cassidy

Tytuł: Gorzkie urodziny
Tytuł oryginału: Birthday Blues
Autor: Anne Cassidy
Wydawnictwo: Stentor
Data wydania: listopad 2008
Liczba stron: 206
Tematyka: Literatura młodzieżowa
Ocena: 6/10

Młode, dorastające dziewczyny, które zachodzą w ciążę, najczęściej z powodu wpadki to bardzo aktualny i współczesny problem, powszechnie określany hasłem „dzieci rodzą dzieci”. Ja jednak, gdy rozglądam się wkoło, w ogóle nie widzę ciężarnych nastolatek. Nie wiem czy wynika to z tego, że po prostu ich nie zauważam, czy z tego, że dobrze się maskują. Problem natomiast na pewno istnieje, co potwierdza na przykład fakt, że moja znajoma , z czasów gimnazjum obecnie znajduje się w stanie błogosławionym.
Powieść Anne Cassidy to historia jasnowłosej Julii, którą poznajemy w dzień jej siedemnastych urodzin. Dziewczyna zamiast świętować swój jubileusz, pogrąża się w smutku i melancholii, nie może pogodzić się z rozstaniem ze swoim pierwszy, poważnym chłopakiem - Benem. Bohaterka przywołuje liczne zdarzenia z przeszłości, opisuje poznanie przyszłego wybranka, początek miłosnych uniesień a także swoją byłą przyjaźń z Sarą. Nastolatka cierpi nie tylko z powodu zerwania i utraty najbliższej sobie osoby, Julia podejrzewa, że jest w ciąży i jest przytłoczona wizją macierzyństwa.
Zupełnie niespodziewanie dziewczyna nawiązuje kontakt z Tiną. Ta nieco pulchniejsza sąsiadka, której początkowo Julia nie darzy sympatią, wyciąga do nastolatki pomocną dłoń i oferuje swoje wsparcie. Rówieśniczki szybko się zaprzyjaźniają, dodatkowo wkrótce łączy je wielka tajemnica, której obie muszą stawić czoło. Wielka odpowiedzialność za przyszłość, staje się powodem kłótni oraz sprzeczek między dziewczynami, jednak mimo spięć, przyjaciółki pozostają sobie wierne do końca.
Książka pisana jest z dwóch różnych perspektyw. Z jednej strony jesteśmy świadkami poszukiwań matki Bobbiego, który jako kilkudniowe niemowlę został porzucony w kartonie i zostawiony na środku chodnika. Czytamy o spekulacjach i domniemaniach inspektorów policji na temat porzucenia dziecka i jego przeszłości, lecz drugiej strony znamy prawdziwą historię opisywaną przez Julię.
Autorka w ciekawy sposób wprowadza czytelnika w błąd. Od początku bowiem jesteśmy nastawieni, że to główna bohaterka będzie tą dziewczyną, o której czytamy na okładce, myślimy, że to Julia zajdzie w ciążę i urodzi synka. Jednak wszystkie nasze założenia okazują się błędne.
W "Gorzkich urodzinach" znalazło się parę dość dziwnych zdarzeń, które mi osobiście wydawały się dość nierealne bądź trudne do zrozumienia, jednak gdyby spojrzeć na to inaczej, wszystko da się wyjaśnić. W końcu książki mają opisywać losy niecodzienne, szokujące a nie typowe i schematyczne.
Historia jest krótka, dlatego czyta się ją bardzo szybko. Dodatkowo powieść stanowi doskonałe źródło informacji na temat tego, jak się nie zachować w obliczu tak trudnej sytuacji. Poleciłabym ją szczególnie osobom, które w jakikolwiek sposób mają styczność z tym aktualnym zagadnieniem.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Stentor:

12:31

"Numery. Czas uciekać" - Rachel Ward

Tytuł: Numery. Czas uciekać
Tytuł oryginału: Numbers
Autor: Rachael Ward
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: wrzesień 2009
Liczba stron: 320
Tematyka: Literatura młodzieżowa
Ocena: 3/10

Wszyscy bez wyjątku kiedyś umrzemy. Mimo że nie znamy konkretnej daty kresu naszego życia to każdy dzień, godzina, a nawet sekunda przybliża nas do tego wydarzenia. Na ogół jednak nie zaprzątamy sobie tym głowy, myślimy, że wiele czasu jeszcze minie, zanim jako starsi ludzie pożegnamy się z tym światem.
Piętnastoletnia Jem posiada niezwykłą zdolność, wystarczy krótki spojrzenie w oczy drugiej osoby, aby poznała ona datę jej śmierci. Dar, który trzyma w ukryciu przed światem, jest dla nastolatki wielkim ciężarem. Sprawia, że dziewczyna izoluje się od reszty społeczeństwa i preferuje samotność, a wszystko dlatego, aby nie być stale otoczoną przez cyfry oraz świadomość śmierci.
Zupełnie niespodziewanie w życie Jem wkracza Pająk. Ten wysoki, czarnoskóry chłopak jako jedyny nawiązuje z nastolatką bliższą relację. Wszystko natomiast psuje fakt, że jego nowa znajoma wie, że chłopakowi pozostał jedynie miesiąc życia.
Jednego dnia bohaterowie wybierają się pod London Eye, jednak gdy Jem dostrzega, że daty śmierci wszystkich otaczających ją turystów są identyczne, para jak najszybciej oddala się z zagrożonego miejsca. Już wkrótce okazuje się, że było to słuszne posunięcie, gdyż część wagonów, z których składa się ta słynna konstrukcja, wybuchła. Służby szybko podjęły poszukiwania dwójki osób, które chwilę przed wypadkiem, w pośpiechu opuszczały teren budowli. Pająk i Jem decydują się na wyjazd i ukrycie się przed ścigającymi ich organami władzy. Co ciekawe babcia chłopaka, mimo że jest grudzień, jak najbardziej popiera zamiar nastolatków i pomaga im w przygotowaniach. Para kradnie samochód oraz pieniądze, po czym oddala się. Wyprawa okazuje się nadzwyczaj ciężka i każe bohaterom zmierzyć się z ekstremalnymi warunkami. Sprawi też, że staną się oni sobie jeszcze bardziej bliscy.
Fabuła powieści jest według mnie niewyobrażalnie wyolbrzymiona. Jestem jeszcze w stanie pojąć atak na London Eye, budynek ten rzeczywiście może być ciekawym celem dla terrorystów. Rozumiem też zainteresowanie policji dwoma uciekającymi osobami. Jednak za nic nie jestem w stanie pojąć sensu ukrywania się bohaterów. Było to przedsięwzięcie zupełnie nielogiczne i nieprzemyślane. Jakby nie spojrzeć, bardziej opłacalne było dla nich stawienie się na komendzie i wyjaśnienie całej sytuacji. Czy naprawdę bohaterowie myśleli, że ucieczka wszystko załatwi i nikt ich nie odnajdzie?
Czytając wcześniej tak wiele pozytywnych opinii na temat książki pani Rachel Ward, spodziewałam się czegoś godnego uwagi i sporo ciekawszego. Ostatecznie zawiodłam się na całej linii. Być może już wyrosłam z powieści przeznaczonych dla nastolatków, bo gdy pomyślę sobie, że ta książka jest przeznaczona dla osób również młodszych to się zastanawiam, jak będzie wyglądać przyszłe pokolenie, które swoją psychikę kształtuję na utworach tej kategorii.
Jedyna rzecz, która w „Numerach” przypadła mi do gustu to zakończenie. A konkretniej ostatnie zdanie, które mnie na tyle zaciekawiło, że w pierwszej chwili zechciałam sięgnąć po kolejny tom tej serii, lecz teraz wiem, że prawie na pewno się tego nie podejmę.
Jeśli jednak miałabym pokrótce podsumować nie tylko tę powieść, ale i inne książki tego typu, wszystko ujęłabym w zdaniu: literatura młodzieżowa schodzi na psy.
Copyright © 2014 . . . Public - Reading . . . , Blogger