Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Muza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Muza. Pokaż wszystkie posty

12:03

"Sto lat samotności" - Gabriel Garcia Marquez

Tytuł: Sto lat samotności
Tytuł oryginału: Cien años de soledad
Autor: Gabriel Garcia Marquez
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: listopad 2024
Liczba stron: 456
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna
Średnia ocena: 3/10
 
Zawsze waham się czy powinnam pisać recenzję powieści, która jest absolutnym klasykiem gatunku i o której mówi się w samych superlatywach, podczas gdy wiem, że moja opinia będzie zupełnie inna. Mimo że o „Stu latach samotności” słyszałam znacznie wcześniej to do jej przeczytania w głównej mierze zachęcił mnie mój znajomy, który jednym tchem stwierdził, że jest to jedna z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek czytał. Cóż … przy najbliższych spotkaniu będę musiała mu wyznać, że niestety jego opinii nie podzielam.
 
Powieść Gabriela Garcii Marqueza jest kroniką rodu Buendiów, dzieje których rozpoczynają się od Joségo Arcadio i Ursuli, którzy mimo pokrewieństwa wspólnie zakładają rodzinę i miasteczko Macando. Pokolenie Buendiów szybko się powiększa i wygląda na to, że kolejni członkowie rodziny powielają schematy przez lata utarte przez starszyznę. Nad rodziną zdaje się ciążyć klątwa samotności, kazirodztwa, a także umiłowania do dosyć dziwnych hobby.  „Sto lat samotności” to klasyka realizmu magicznego, dlatego w fabule nie brakuje niecodziennych zdarzeń, które w normalnym świecie nie byłyby odbierane za normalne tak jak miało to miejsce w książce kolumbijskiego autora.
 
Czytając „Sto lat samotności” miałam wrażenie, że pisarz za wszelką cenę stara się na jednej stronie zawrzeć jak najwięcej wydarzeń i wplątać w nie jak najwięcej bohaterów. Śmiało mogę powiedzieć, że w tej książce na jednej stronie dzieje się więcej, niż w niektórych powieściach na pięćdziesięciu. W książce nie łatwo jest się połapać, biorąc pod uwagę ilość zdarzeń i ilość bohaterów o takich samych imionach. Ja czasami musiałam zdania czytać po parę razy, żeby poprawnie odczytać z kontekstu o kogo właściwie w danym momencie chodzi. Zdecydowanie nie jest to książka, którą można przeczytać za jednym posiedzeniem. Ja czytałam ją fragmentami i trudno było mi i tak znaleźć chęć, żeby do lektury powracać.  
 
Dla mnie osobiście najgorzej było przebrnąć przez tę część książki, w której panowała wojna między konserwatystami a liberałami. Przeraźliwie mi się wtedy powieść dłużyła i momentami nawet myślałam, żeby dać sobie z nią spokój. Nic co wtedy czytałam, nie miało dla mnie większego sensu. Kolejną rzeczą, która mi się w powieści nie podobała to ilość seksualnego wynaturzenia. Jestem zdziwiona, że ludzie chwalący tę powieść nie dostrzegają ile chorych schematów jest w niej opisanych. Mamy tutaj kazirodztwo, cudzołóstwo a nawet pedofilię.
 
Muszę jednak przyznać, że zakończenie zrobiło na mnie spore wrażenie i poniekąd wyjaśniło większość skomplikowanych aspektów książki. Gdyby jednak ktoś zapytał mnie, czy przeczytałabym tę książkę jeszcze raz tylko po to, żeby na ostatniej stronie dowiedzieć się,  że cała ta pogmatwana powieść miała jakiś większy sens, bez wątpienia odpowiedziałabym, że nie. Moim zdaniem nie warto było sobie zawracać głowy tą powieścią. Może nie odkryłam jej prawdziwego przesłania i nie jestem w stanie dostrzec tego, co autor miał na myśli, ale z drugiej strony też nie wiem czy jestem na siłach tego dociekać. 

09:07

"Polskie Morderczynie" - Katarzyna Bonda

Tytuł: Polskie Morderczynie
Autor: Katarzyna Bonda
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: marzec 2017
Liczba stron: 400
Tematyka: Reportaż, Literatura faktu
Średnia ocena: 9/10
 
Chyba nie istnieje żaden fan podcastów kryminalnych, który nie słyszał o kultowym reportażu Katarzyny Bondy. Ja pierwszy raz o „Polskich Morderczyniach” usłyszałam dzięki słuchowisku „Piąte, nie zabijaj”. Potem tytuł ten obił mi się o uszy jeszcze dobrych parę razy, aż w końcu nie miałam innej opcji jak tylko sięgnąć po tę książkę.
 
W książce znajdziemy historie czternastu kobiet skazanych za morderstwo drugiego człowieka. Każda z przedstawionych historii składa się z dwóch części. Wpierw poznajemy charakter bohaterek i ich przeszłość na podstawie wywiadów, które Katarzyna Bonda przeprowadziła osobiście ze skazanymi, a potem dopiero dowiadujemy się za co konkretnie dana kobieta odsiaduje wyrok na podstawie rzeczywistych akt sprawy. Przyznam, że autorka nie mogła chyba wpaść na lepszy sposób przedstawienia każdej z historii. Szokujące dla mnie było to, że najpierw czytałam o kobiecie, którą na podstawie wywiadu udawało mi się całkiem rozumieć, po czym jak wiadro pomyj wylewało się na mnie to, co rzeczywiście zrobiła i jakie kierowały nią pobudki bazując na realnych świadectwach i faktach.
 
Wiele z historii, które przytacza Katarzyna Bonda słyszałam już wcześniej. Nie oznacza to jednak, że autorka kogoś papugowała pisząc tę książkę, wręcz przeciwnie. Pierwsze wydanie „Polskich morderczyń” ukazało się w 2009 na długo przed erą podcastów i szałem na powieści kryminale. Można więc śmiało stwierdzić, że to właśnie Katarzyna Bonda była poniekąd pionierką w tej dziedzinie i to inni często opierają się na jej wywiadach w swoich słuchowiskach.
 
Książka nie składa się z samych historii skazanych kobiet. Katarzyna Bonda przeprowadziła również wywiady z osobami takimi jak profiler, seksuolog, psychiatra czy dyrektor więzienia, które na co dzień zaangażowane są w różne procesy związane z udowodnieniem zbrodni, a także resocjalizacją więźniarek. Część z tych osób miała nawet styczność z kobietami, o których czytaliśmy na wcześniejszych stronach utworu. Rozmowy te dają nam lepszy wgląd na sytuacje kobiet odbywających kary w polskich więzieniach, a także zapoznają nas z pewnymi statystykami i wzorami postępowania, jakie kierują płcią piękną podczas dokonywania zbrodni.
 
Zaraz za wywiadami znajdziemy rozdział zatytułowany „Opinie czytelników”. Ja osobiście nie jestem fanką, takich wstawek w szczególności w książkach. Wiadome jest, że jedyne opinie jakie tam znajdziemy, to te które zachwalają utwór pod niebiosa i nie szczędzą mu komplementów. Ktoś mi może wytłumaczyć jaki jest cel umieszczania takich treści w książce? Zachęcenie czytelnika do lektury? No nie wiem, w moim przypadku ma to działanie zupełnie odwrotne. Przypomina mi trochę próbę dowartościowania autora i jego utworu, a tego Katarzyna Bonda szukać nie musi.
 
Wiem, że Katarzyna Bonda jest również autorka wielu powieści kryminalnych, jednak do tej pory nie miałam okazji zapoznania się z żadną z nich. Z całą pewnością mogę jednak stwierdzić, że pisanie reportaży idzie jej znakomicie. 

11:26

"Butik na Astor Place" - Stephanie Lehmann

Tytuł:  Butik na Astor Place
Tytuł oryginału:  Astor Place Vintage
Autor:  Stephanie Lehmann
Wydawnictwo: Muza
Data wydania:  luty 2015
Liczba stron: 480
Tematyka: Literatura współczesna, zagraniczna
Ocena: 3/10

Muszę przyznać, że “Butik na Astor Place” to jeden z moich największych książkowych zawodów tego roku. Wysoka ocena zdecydowanie mnie w tym przypadku zmyliła i potwierdziła, że nie zawsze dobrze jest kierować się tym wyznacznikiem w poszukiwaniu książki. 

Po skończeniu powieści muszę też przyznać, że opis z tyłu książki również jest nieco mylący. Czytelnikowi obiecuje się powieść o dwóch kobietach, które łączy niezwykle silna więź, mimo tego że żyją w innych stuleciach. Ja żadnej więzi czy podobieństw w życiu czy nawet sposobie myślenia obu pań nie dostrzegłam. Jedyne co bez wątpienia można stwierdzić to to, że Amanda była niezwykle zafascynowana życiem Olivie i starała się dowiedzieć o jej losach jak najwięcej. Jednak nie powiedziałabym, że obie panie były ze sobą jakoś nadzwyczajnie związane.

Z przykrością też muszę stwierdzić, że historie zarówno Amandy jak i Olive (choć w jej przypadku jest nieco lepiej) są po prostu nudne. Amanda to mieszkanka współczesnego Nowego Jorku, która boryka się z problemami, ktore wydają się typowe dla ludzi zamieszkujacych to miasto: bezsenność, kłopoty z wynajmem lokalu i niespełniona miłość. Olive również zamieszkuje Nowy Jork ale na początku XX wieku, w czasie kiedy miasto przechodzi transformacje, a kobiety dopiero zaczynają uzyskiwać nowe prawa. Czytanie wątku Amandy było dla mnie niczym oglądanie kolejnej komedii romantycznej, na którą nie ma się wiekszego pomysłu, historia Olive była nieco bardziej ciekawa, jednak mimo wszystko jeśli czytało się wcześniej trochę książek, których akcja dzieje się w podobnych czasach to nie znajdujemy w "Butiku na Astor Place" nic wyjątkowego.

Ponadto autorka uznała, że dobrym pomysłem jest dodanie do powieści elementów realizmu magicznego czyt. pozornie realistyczną opowieść zakłócają pozornie niespójne i dziwaczne wydarzenia i zjawiska [Encyklopedia PWN]. Według mnie nie był to trafiony zabieg, a czytając niektóre z wątków, które owe elementy zawierały, czułam nutkę zażenowania, że autorka nie potrafiła w jakikolwiek inny sposób nadać akcji dynamiczności.  

Mnie osobiście książka Stephanie Lehmann nie porwała, jednak nie zmienia to faktu, że dużo innych czytelników ją sobie chwali. Niech więc moja opinia całkowicie nie zniechęca was do sięgnięcia po tę powieść, szczególnie jeśli jesteście fanami lekkich powieści i szukacie czegoś niezobowiozującego do czytania leżac na plaży w czasie wakacji.

21:42

"Jestem dość" - Magdalena Mikołajczyk

Tytuł: Jestem dość 
Autor: Magdalena Mikołajczyk
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: listopad 2022
Liczba stron: 288
Tematyka: Rozwój osobisty, Psychologia, Nauki społeczne
Ocena: 6/10

„Jestem dość” to książka, która przypomina trochę niepoukładany pamiętnik Magdaleny Mikołajczyk – polskiej artystki kabaretowej i twórczyni internetowej. Każdy rozdział porusza inny temat, nie nawiązuje do poprzedniego i pokrywa różne etapy życia pani Magdaleny – od dzieciństwa, poprzez okres nastoletni i macierzyństwo do wieku średniego. Znajdziemy tu wątki, które skłaniają do refleksji, śmieszą bądź czasami też nudzą. Dużo jest tu przemyśleń na temat macierzyństwa, co „nie-matkom” takim jak ja pozwala nieco lepiej poznać „co się dzieje po drugiej stronie barykady”.

Książka rzeczywiście daje do zrozumienia czytelnikowi, a raczej kobietom, bo to zdecydowanie ta grupa jest docelowym odbiorcą tej pozycji, że wszystkie jesteśmy do siebie podobne i dzielimy podobne problemy, myśli i spostrzeżenia, a najróżniejsze faux pas czy niepowodzenia, które dotykają nas na co dzień, tylko kształtują to kim jesteśmy i czynią nas jedynymi w swoim rodzaju. Co najważniejsze pani Magdalena nie stara się nam dawać żadnych rad, wręcz przeciwnie, autorka stara się uzmysłowić nam, że bez względu na to jak nisko się cenimy to wciąż jesteśmy wyjątkowe i jesteśmy dość, takie jakimi jesteśmy. 

Rozdziały są krótkie, dlatego książkę czyta się bardzo szybko, ja jednak odniosłam wrażenie, że autorka nie zagłębia się zbytnio w wątki, które są dla niej trudne. Z jednej strony całkowicie to rozumiem, bo pisanie o trudnych osobistych doświadczeniach i dzielenie się z nimi ze światem, nie jest czymś na co każdy może być gotowy, jednak jako czytelnik chciałabym bardziej dogłębnie poznać, z jakimi dokładnie autorka mierzyła się problemami, żeby tym samym lepiej zrozumieć jej tok myślenia. 

Pisząc o tej książce, nie jestem w stanie nie wspomnieć o pewnym fakcie, który w wielkim skrócie - działał mi na nerwy. Mówię tu o zaczynaniu nowych zdań od małej litery. Mimo że zdaję sobie sprawę, że było to celowym zabiegiem stylistycznym to nie umniejsza to faktu, że początkowo niezwykle mnie to irytowało. Wszelkie błędy interpunkcyjne, ortograficzne itp. bardzo kolą mnie w oczy, dlatego ciężko było mi przebrnąć przez pierwsze pięćdziesiąt stron książki do tego, nie jestem w stanie zrozumieć czemu miał ten zabieg służyć. Z ciekowości odwiedziłam stronę internetową autorki (www.matkojedyna.pl) i jak się okazało witryna ta również pisana jest takim samym stylem. Jedyne co przychodzi mi to głowy to to, że być może w taki sposób pani Magdalena chce się wyróżnić na tle innych autorów. 

Książka na pewno przypadnie do gustu osobom, które dopiero zaczynają się interesować naukami społecznymi i.e. psychologią i rozwojem osobistym. Osoby, które są tak jak ja nieco głębiej zaznajomione w temacie potraktują ją raczej jako miłe czytadło na jesienne wieczory aniżeli książkę, z której można wyciągnąć coś więcej niż tylko luźne przemyślenia. 

11:11

"Zmyślone życie Siergieja Nabokowa" - Paul Russell

Tytuł: Zmyślone życie Siergieja Nabokowa
Tytuł oryginału: The Unreal Life of Sergei Nabokov
Autor: Paul Russell
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: marzec 2013
Liczba stron: 384
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna
Ocena: 6/10

Obecna rzeczywistość wymaga od nas tolerancji. Sprzeciwiasz się związkom homoseksualnym? Jakim cudem! Przecież każdy człowiek ma prawo do decydowania o własnym życiu i relacji z jakąkolwiek osobą, którą sam sobie wybrał. Tak wygląda reakcja człowieka XXI wieku. Jednak w czasach, gdy żył i tworzył Vladimir Nabokov akceptacja inności nie była niczym powszechnym. Za przejawy spoufalania się z osobą tej samej płci groziła nawet kara więzienia.

Rosyjskiego twórcę takich dzieł jak „Lolita” czy „Dar znamy dość dobrze. Jego życiorys został przedstawiony w licznych biografiach i zapiskach. Tymczasem niewiele osób wie cokolwiek na temat jego brata – Siergieja. Ba! Niektórzy nawet nie zdają sobie sprawy, że Vladimir Nabokov w ogóle miał rodzeństwo. W końcu po co zajmować się takimi pobocznymi postaciami, kiedy sylwetka tego wielkiego poety jest tak ciekawa? Tymczasem okazuje się, że biografia jego młodszego, homoseksualnego brata jest równie interesująca i warta uwagi.

Paul Russel jako jeden z nielicznych, albo i jedyny, podjął się przedstawienia szerzej publiczności osoby Siergieja Nabokova. Starannie przestudiował wszystkie dostępne prace na temat owego mężczyzny, a także zapoznał się z jego osobistymi listami, które obecnie przechowywane są w Nowojorskiej Bibliotece. Jak sam tytuł jego książki wskazuje, przedstawiona w powieści historia, choć opiera się na rzeczywistych zdarzeniach, nie jest całkowicie wolna od literackiej fikcji.

Początek powieści jest bardzo ciekawy. Stopniowo odbiorca zapoznaje się z kolejnymi faktami z życia rodziny. Wszystko przedstawione jest w sposób bardzo przystępny. Publikacja nie ma formy biografii i nie zawiera „suchych” faktów. Historia pisana jest prozą, a narrację prowadzi główny bohater. Jednak im dalej zagłębiamy się w lekturę „Zmyślonego życia” tym bardziej daje o sobie znać nuda. Myślę, że gdyby nie fakt, że powieść tę czytałam w trakcie dosyć długiej podróży autokarem, to jej lektura zajęłaby mi znacznie więcej czasu. Czasami po prostu w trakcie czytania się wyłączałam i musiałam ponownie wracać do niektórych fragmentów.

Paul Russell zdecydował się na nakreślenie fabuły z dwóch perspektyw – teraźniejszości i przeszłości. Na zmianę pojawiają się relacje z obecnego życia Siergieja, czyli z okresu drugiej wojny światowej, a także wspomnienia z dzieciństwa oraz młodości bohatera. Wydaje mi się, że zabieg ten jest całkowicie zbędny. Wolałabym, aby zdarzenia rozgrywały się w porządku chronologicznym, jedno po drugim, ponieważ oba te punkty widzenia raczej się nie uzupełniają i nie pokrywają. Pochwalić za to mogę zawarte w książce obrazy różnorodnych europejskich miast, w których przebywał zarówno Siergiej jak i jego brat.

Za niewątpliwy atut mogę uznać brak opisów scen miłosnych, homoseksualnych uniesień. Jedynie parę razy występuje jako takie powierzchowne nakreślenie tego typu sytuacji, jednak na tym się kończy. I bardzo dobrze, bo jakoś nie byłabym szczególnie chętna do czytania tego rodzaju fragmentów. W tym momencie przejdę jednak do faktu, który w owej książce mnie dość zadziwił. Zawsze wydawało mi się, że owszem homoseksualizm występuje, jednak nie dotyczy on aż tak szerokiej grupy osób. Tymczasem w powieści Paula Russella co drugi bohater to, za przeproszeniem, pedał.

Lektura „Zmyślonego życia Siergieja Nabokova” mogę uznać za ubogacającą. Przede wszystkim zapoznała mnie ona z nieznanymi dotychczas faktami z historii rodziny Nabokovów. Wzbudziła też we mnie ciekawość dziełami brata bohatera książki, a także pozwoliła spojrzeć na jego postać pod nieco innym kątem. 

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Muza:
 ----------------------------------------------------------------------------------------------
Już jutro zaczynają się matury. Trzymajcie za mnie kciuki! :)

08:41

"Mój łagodny bliźniak" - Nino Haratischwili

Tytuł: Mój łagodny bliźniak
Tytuł oryginału: Mein sanfter Zwilling
Autor: Nino Haratischwili
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: luty 2013
Liczba stron: 288
Tematyka: Literatura piękna, współczesna
Ocena: 8/10

Mówi się, że rodzina stanowi podstawę społeczeństwa. Co więcej nie da się ukryć, że najbliżsi mają ogromny wpływ na kształtowani się naszej osobowości. To rodzice są naszym pierwszym źródłem wiedzy i to od nich czerpiemy wzorce zachowań, jednak żadna rodzina nie jest idealna. Nie istnieje dom bez chociażby tymczasowych sprzeczek, nieporozumień czy też niezdrowych relacji .

Życie rodzinne Stelli nie należy do godnych pozazdroszczenia. Już od wczesnego dzieciństwa bohaterka żyła pośród kłamstw i tajemnic. Jako mała dziewczynka całe dnie spędzała w domu kochanki ojca i jej syna Iwa. Gdy dorośli byli zajęci sobą, dzieci starały się zapełnić czas zabawami i rozmowami. Rówieśnicy szybko się zaprzyjaźnili, dlatego po śmierci matki chłopiec zamieszkał razem z rodziną dziewczyny. Wspólnie spędzone dzieciństwo sprawiło, że między Stellą a Iwem narodziła się niezwykle silna emocjonalna więź, której nie były w stanie zerwać upływające lata.

Relacja, łącząca dwójkę głównych bohaterów, początkowo zdawała się całkiem niewinna, aczkolwiek z czasem przerodziła się w coś znacznie głębszego. Połączyła ich toksyczna miłość, która stale sprawiała ból obu zainteresowanym stronom. Stella niezdolna do dalszego życia w owej rzeczywistości, postanawia zerwać wszelkie kontakty z przyrodnim bratem. W ciągu siedmiu lat rozłąki kobieta ustatkowuje się, zakłada rodzinę, rodzi syna. Kiedy jednak Iwo niespodziewanie wkracza z powrotem do jej życia, wszystkie od dawna skrywane uczucia odżywają na nowo. Stella uświadamia sobie, że jej obecne „ja” jest udawane i nieprawdziwe.

Czytając tę powieść, towarzyszyły mi przeróżne emocje. Począwszy od zdumienia po irytację czy też smutek. Ponadto autorce udało się stworzyć niezwykłą, pełną melancholii atmosferę, która towarzyszy czytelnikowi od pierwszych stron powieści. W książce znajdziemy też wiele retrospekcji, Stella często przywołuje wydarzenia z przeszłości, które doskonale wzbogacają dynamiczną akcję, rozgrywającą się w teraźniejszości. 

Pełne sprzeczności osobowości czołowych postaci. Jeszcze bardziej uwidaczniają dylematy, z którymi muszą się zmierzyć bohaterowie. Stella to z jednej strony kochająca matka, a z drugiej żona, która bez żadnych wyrzutów sumienia zdradza swego męża. Iwo natomiast daje się poznać jako wrażliwy, młody mężczyzna, lecz także jako agresywny i brutalny kochanek. Stella od razu wzbudziła moją sympatię. Miała ona swoje ludzkie wady, jednak ogromne wrażenie zrobiła na mnie determinacja, z jaką kobieta podejmuje próby odkrycia swego życiowego celu. Dodatkowo podziwiałam Stellę za to, że nie bała się ona zaprzepaszczenia wszystkich swoich dotychczasowych „osiągnięć”.

„Mój łagodny bliźniak” to książka przede wszystkim o wewnętrznym zagubieniu a także i uzależnieniu od drugiego człowieka . Utwór Nino Haratischwili został słusznie nagrodzony w plebiscycie Hotlist 2011 i według mnie zdecydowanie zasługuje na jeszcze nie jedno wyróżnienie. Mam nadzieję, że inne książki tej autorki, również zostaną przetłumaczone na język polski, a ich wydania będą posiadałby równie urzekające okładki.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Muza:

08:41

"Pierwsze światła poranka" - Fabio Volo

Tytuł: Pierwsze światła poranka
Tytuł oryginału: Le prime luci del mattino
Autor: Fabio Volo
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: luty 2013
Liczba stron: 208
Tematyka: Literatura zagraniczna, erotyczna
Ocena: 7/10

Każda kobieta wychodząc za mąż wyobraża sobie sielankową przyszłość u boku ukochanego mężczyzny. Pełna wielkich planów i górnolotnych oczekiwań wkracza w nowy etap w życiu. Jednak prawdziwa rzeczywistość często okazuje się daleka od tej wymarzonej. Pojawiają się pierwsze sprzeczki a wraz z nimi i wątpliwości.

Elena jest rozczarowana swoim małżeńskim życiem. W jej codzienność wdarła się nieznośna rutyna, a jej mąż Paulo całkowicie przestał o nią zabiegać. Związek tych dwojga ludzi uległ zupełnemu wypaleniu, brak w nim pasji i namiętności. Rozżalona bohaterka wylewa wszystkie swoje przemyślenia na kartki pamiętnika. Właśnie w tym momencie swojego życia ta dwudziestodziewięcioletnia menedżerka dużej agencji reklamowej na jednym z biurowych zebrań napotyka na sobie pełen pożądania wzrok jednego ze współpracowników. Choć początkowo Elena usilnie próbuje oprzeć się pokusie zdrady, to mimo wszystko kontakty bohaterów szybko przeradzają się w coś znacznie intymniejszego.

W wyniku nowo nawiązanej relacji bohaterka odzyskuje dawno utraconą pewności siebie i kobiecość. Drzwi do mieszkania kochanka stają się dla niej portalem do odmiennej, znacznie barwniejszej rzeczywistości. Elena odważa się na czyny, których zrobienie nigdy wcześniej nie przyszłoby jej do głowy. Sam kochanek bohaterki to postać niezwykle tajemnicza. Do samego końca nie znamy nawet jego imienia. W tym miejscu należy dodać, że portrety psychologiczne występujących postaci są tym, czego utworowi w największej mierze brakuje. Choć sylwetka i sposób myślenia głównej bohaterki zostały opisane bardzo skrupulatnie to niestety opisy innych osób są niezwykle ubogie.

Przedstawione w powieści wydarzenia są ukazane w dwojaki sposób. Fragmenty notatek z pamiętnika Eleny przeplatają się z teraźniejszą relacją zdarzeń. Wciąż nie mogę się nadziwić, że „Pierwsze światła poranka” zostały napisane przez mężczyznę. Przyznam, że sięgając po tę powieść nie spodziewałam się historii erotycznej, przedstawionej w tak subtelny sposób. Włoski pisarz mimo że w książce często wspomina o zbliżeniach pary kochanków to opisy miłosnych uniesień ogranicza do minimum. Za wiodący priorytet Fabio Volo uznał przedstawienie uczuć i emocji, jakich doświadcza Elena, w nowym okresie swojego życia.

„Pierwszych świateł poranka” nie nazwałabym typową literaturą erotyczną. Myślę, że osoby, które zazwyczaj stronią od tego typu powieści, ze względu na ich pikanterię a nawet i brutalność, w tym przypadku nie mają się czego obawiać. Jak już wcześniej wspomniałam jest to książka poświęcona przede wszystkim przemyśleniom głównej bohaterki, a nie dokładnym opisom jej miłosnych igraszek. Żałuję tylko, że nowa książka Fabio Volo jest utworem tak krótkim. Myślę, że historie Eleny można byłoby jeszcze odrobinę przedłużyć. Mimo wszystko twórczość włoskiego pisarza niesłychanie mi się spodobała i jestem przekonana, że nie odmówię sobie przyjemności, płynącej z przeczytania innych powieści jego autorstwa.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Muza:

10:36

"Pałac Północy" - Carlos R. Zafon

Tytuł: Pałac Północy
Tytuł oryginału: El Palacio de la Medianoche
Autor: Carlos Ruiz Zafon
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: kwiecień 2011
Liczba stron: 288
Tematyka: Literatura piękna, młodzieżowa
Ocena: 4/10

Gwarantuję, że praktycznie każdy z was miał w dzieciństwie swoją tajną, sekretną kryjówkę, którą dzielił z przyjaciółmi i potocznie nazywał „bazą”. Zazwyczaj był to miejsce ukryte w lesie, na polanie bądź nawet zwykły namiot, stworzony z koców. Bohaterowie powieści Zafona, tworzący niewielki, siedmioosobowy klub Chowbar Society swoim oficjalnym punktem zgromadzeń uczynili budynek starego i opuszczonego domu, okrzykniętego przez nich Pałacem Północy. Nazwa wzięła się od pory dnia, w której odbywali swoje narady. Idea towarzystwa polegała na wzajemnej pomocy i edukacji.
Cała książka rozpoczyna się od retrospekcji. Cofamy się o szesnaście lat wstecz i jesteśmy świadkami dramatycznej ucieczki młodego oficera. Mężczyzna późną nocą przemierza ulice Kalkuty, z dwójką niemowląt w ramionach. Wie, że ścigający go prześladowcy, wkrótce go dopadną, dlatego jak najszybciej stara się znaleźć bezpieczną kryjówkę dla bliźniąt. Praktycznie w ostatniej chwili udaje mu się powierzyć dzieci pod opiekę ich babki.
Kobieta decyduje się na rozdzielenie rodzeństwa. Chłopca podrzuca do sierocińca St. Patrick's, prowadzonego przez jej dawnego znajomego, a dziewczynkę zabiera ze sobą w długą podróż po kraju.
Bena, głównego bohatera, poznajemy w noc, w której Chowbar Society ma zostać rozwiązane. Wszyscy jego członkowie w najbliższym czasie prawnie wkroczą w dorosłość i będą zmuszeni opuścić sierociniec. Jednak tego wieczoru ma też miejsce zdarzenie, które już na zawsze pozostanie w pamięci przyjaciół. Przywódca grupy poznaje swoją siostrę i oboje dowiadują się o przerażającym człowieku, który lata wcześniej poprzysiągł sobie, pozbawienie życia bliźniąt. Mniej więcej wyjaśnia to większość dziwnych i przerażających wydarzeń, które ostatnio działy się wokół znajomych. Rozpoczynają się trudne i straszne chwile, podczas których całe stowarzyszenie włączone jest w pomoc i wsparcie dla Bena i Sheere.
Fabuła owiana jest tajemnicą, której rozwiązanie zna tylko babka bliźniąt. Wie ona kim jest sprawca, jednak początkowo ukrywa swoją wiedzę przed ponownie połączoną rodziną. Staruszka zdaje sobie sprawę, że prawda jest druzgocząca i nieprawdopodobna.
Losy bohaterów opisane są w podwójny sposób. Z jednej strony mamy do czynienia z narracją trzecioosobową, a z drugiej: z historią opisywaną przez jednego z chłopców – Iana. Obie te formy występują naprzemiennie, podczas gdy ta druga jest dużo krótsza i mówi głównie o uczuciach, daje ona również możliwość spojrzenia w przyszłość, występujących w powieści postaci.
Przyznam, że było to moje pierwsze rozczarowanie powieścią pana Carlosa, którego twórczość ze względu na pamiętny „Cień wiatru” czy „Grę Anioła”, bardzo cenię. Historia mnie ani nie wciągnęła, ani nie zaskoczyła, momentami wydawała mi się nawet bezsensowna i co tu dużo ukrywać – głupia. Jedynym usprawiedliwieniem może być fakt, że była to dopiero druga powieść owego pisarza i jak na wstępie czytamy: przeznaczona typowo dla młodzieży.
Copyright © 2014 . . . Public - Reading . . . , Blogger