Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Markus Zusak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Markus Zusak. Pokaż wszystkie posty

14:46

"Posłaniec" - Markus Zusak

Tytuł: Posłaniec
Autor: Markus Zusak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: maj 2019
Liczba stron: 352
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna
Średnia ocena: 5/10

Ed Kennedy - zwyczajny australijski taksówkarz pewnego dnia wraz z grupą swoich przyjaciół jest świadkiem napadu na bank, podczas którego wykazuje się brawurowym aktem odwagi. Zaraz po tym wydarzeniu w jego skrzynce na listy zaczynają lądować asy wraz z namiarami na osoby, które potrzebują pewnego rodzaju pomocy lub wsparcia. Tym sposobem Ed zostaje posłańcem i inicjatorem dobrych uczynków.

Po przeczytaniu paru pierwszych rozdziałów książki miałam wrażenie, że „Posłaniec” będzie książką poniekąd komediową, szybko jednak okazało się, że to nieprawda. Momentami powieść rzeczywiście potrafiła rozbawić, jednak tylko momentami, wraz z rozwojem akcji poziom humoru spadał coraz to na niższy poziom. Momentami wręcz odnosiłam wrażenie, że książka jest nieco infantylna, a sam autor gubi się w tym, co chce przekazać. Sam pomysł na fabułę książkę też nie był nadzwyczaj oryginalny. Mi trochę przypominał film „Siedem dusz”. Ogólnie często czy to w filmach czy książkach pojawiają się wątki bohatera z ulicy, który swoimi czynami odmienia życie lokalnej społeczności. Taki supermen o mniejszym rozgłosie, bez peleryny i umiejętności latania, czyli cały Ed Kennedy.  

Myślę, że jak każda lektura tego typu, „Posłaniec” ma za zadanie nakłonić czytelnika do refleksji i pomóc mu zauważać magię w małych, codziennych rzeczach. Trudno mi jednak było wyciągnąć z tej powieści jakąś lekcję, gdyż większość czasu drapałam się w głowę i zastanawiałam nad realnością zdarzeń przedstawionych w książce. Dużym zaskoczeniem dla mnie była reakcja bohaterów na śledzenie ich przez Eda. Normalną odpowiedzią większości ludzi byłaby co najmniej rezerwa, chęć ucieczki bądź wezwania pomocy, podczas gdy większość osób z którymi ma do czynienia Ed ma od samego początku ma do niego wręcz przyjacielski stosunek i bez najmniejszych oporów nie tylko prowadzi z nim dialog, ale też w niektórych przypadkach zaprasza go do swojego domu. Totalnym hitem była dla mnie jednak próba pozyskania nowych wiernych do kościoła poprzez oferowanie im darmowego piwa. Czy naprawdę ktoś dał się nabrać na to, że takie zdarzenia są choć trochę prawdopodobne w normalnym życiu?

Zakończenie książki też nie miało większego sensu. Niby Marcus Zusak próbował całą akcję ze sobą spoić, sprawdzić żeby złożyła się w logiczną całość z ciekawym finiszem, jednak według mnie nie bardzo mu się to udało. Gdybym nie wiedziała, kto napisał tę książkę, a po jej lekturze powiedziano by mi, że „Posłaniec” wyszedł spod pióra tego samego autora co bestsellerowa „Złodziejka książek” nie uwierzyłabym. Przepaść pomiędzy tymi utworami jest przeogromna. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że ta książka była pierwszą powieścią autora jestem jedynie w stanie wywnioskować, że Marcus Zusak wyciągnął potrzebną lekcję i swój kunszt literacki ulepszył. 

22:15

"Złodziejka książek" - Markus Zusak

Tytuł: Złodziejka książek
Tytuł oryginału: The book thief
Autor: Markus Zusak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: styczeń 2008
Liczba stron: 496
Tematyka: Literatura piękna, młodzieżowa, dziecięca
Ocena: 8/10

Śmierć ma zawsze ręce pełne pracy. Codziennie na świecie umierają setki ludzi, część z nich kończy życie w sposób naturalny, część sama decyduje się na wieczny sen, jeszcze inni giną w nieszczęśliwych wypadkach. Czas II wojny światowej to dla kostuchy okres niezwykle trudny, ilość zmarłych dusz nie pozwala jej nawet na chwilę odpoczynku. Zbiera ona swe żniwo na polach bitewnych, w zbombardowanych miastach, a przede wszystkim w obozach masowej zagłady. A jednak pomimo zapracowania, znajduje czas, ażeby opisać nam historię młodej Niemki - Liesel Meminger.
Dziesięcioletnią dziewczynkę poznajemy w trakcie podróży pociągiem, jedzie ona wraz ze swoim młodszym bratem do rodziny zastępczej. Ich prawdziwa matka została uznana za komunistkę i nie może dłużej wychowywać swoich pociech, główną przyczyną są niewystarczające środki finansowe na utrzymanie dwójki dzieci. Nieszczęśliwym trafem do celu podróży dociera jedynie Liesel, jej młodszy braciszek niespodziewanie żegna się z życiem. Podczas nadzwyczaj skromnego pogrzebu, dziewczynka znajduje pozostawioną w śniegu książkę - „Podręcznik grabarza”. Jest to pierwsza z wielu powieści, jaką uda jej się zdobyć w dość nieuczciwy sposób.
W Mochling, małym miasteczku w pobliżu Monachium Liesel zaznajamia się ze swoimi nowymi rodzicami. Rosa i Hans Hubermannowie to dość nietypowa para. Ona, niezwykle krzykliwa i nadużywająca przekleństw jest zupełnym przeciwieństwem spokojnego, cichego akordeonisty. To właśnie z papą dziewczynka nawiązuje silną wieź. Mężczyzna od samego początku czuwa przy niej w czasie, gdy dręczą ją senne koszmary. Noc jest dla nich porą wspólnej nauki czytania i zagłębiania się w lekturze „Podręcznika...”.
Dzieciństwo Liesel nie jest beztroskie, wojna odbija się na każdym, nawet najmniejszym obywatelu III Rzeszy. Wbrew pozorom naród niemiecki nie był jakkolwiek „faworyzowany”. Tamtejsi ludzie również cierpieli głód, prześladowania i żyli w ciągłym strachu. Co ciekawe w „Złodziejce książek” ówczesny konflikt zbrojny stanowi jedynie tło dla toczącej się akcji. Fabuła skupia się na losach Liesel i osób z jej sąsiadującego otoczenia. Wraz z kolejnymi kartami powieści obserwujemy jak w dziewczynce zachodzą kolejne zmiany, staje się mądrzejsza i dojrzalsza. Widzimy jej niesamowitą, wciąż rosnącą pasję i zamiłowanie do słowa pisanego.
Bez wątpienia każdy z bohaterów opisanych w utworze jest wyjątkowy. Każdy posiada inny tok rozumowania, inny charakter i inaczej reaguje na dziejące się wydarzenia. Osobowości nie są mdłe ani monotonne. Zbudzają sympatię czytelnika i budzą chęć ich bliższego poznania. Bardzo trudno byłoby mi wybrać ulubioną postać, ponieważ każda wywoływała u mnie odmienne odczucia.
Książka otwiera nam oczy na moc jaką posiada słowo. Każdy zapalony czytelnik zna magię i potęgę wyrazów, jednak czy zwyczajny człowiek zdaje sobie sprawę, jak ogromną rolę miało słowo w dziejach ludzkości? To właśnie dzięki niemu Adolf Hitler i inni dyktatorzy zjednali i przekonali do siebie całe narody. To ono było przyczyną zarówno klęski jak i triumfu.
Do powieści Markusa Zusaka żywiłam ogromne oczekiwania, ilość pozytywnych opinii z jakimi zetknęłam się przed lekturą sprawiła, że spodziewałam się czegoś naprawdę wyjątkowego. Czy się zawiodłam? Troszeczkę. „Złodziejka książek” jest bardzo dobrym utworem, jednak arcydziełem bym jej nie nazwała, także wygórowanych zachwytów podzielać nie będę. Mam również kilka dość poważnych zastrzeżeń tyczących się formatu książki i prowadzonej narracji. Jeśli ktokolwiek miał okazję zetknąć się z ową powieścią „na żywo”, na pewno nie uszedł jego uwadze jej rozmiar. Zdecydowanie powinna być ona wydrukowana mniejszą czcionką. Zajmowałaby dużo mniej miejsca, co ułatwiłoby czytanie takim osobom jak ja, czyli lubiącym zagłębiać się w lekturze nie tylko w domu, ale też w innych miejscach. Przejdźmy wreszcie do narracji. Śmierć jako osoba opowiadająca to bardzo ciekawy wybór. Zwraca się ona do czytelnika w sposób bezpośredni, próbuje nawiązać z nim pewien dialog. Szkoda tylko, że w swoich wypowiedziach zdradza ona wiele faktów, które mają mieć miejsce dopiero za kilka rozdziałów.
„Złodziejka książek” została zakwalifikowana do lektury dziecięco-młodzieżowej, bardzo mnie ten fakt dziwi, ponieważ wiele wątków z owej powieści może być szokujących i niezrozumiałych dla tak młodych czytelników. Starsi mogą jednak bez żadnych przeszkód cieszyć się jej lekturą. Jestem przekonana, że na przeważającej liczbie osób utwór wywoła większe wrażenie niż na mnie.
Copyright © 2014 . . . Public - Reading . . . , Blogger