Autor: Katarzyna Zyskowska
09:38
"Mrok jest po naszej stronie" - Katarzyna Zyskowska
Autor: Katarzyna Zyskowska
14:00
"Sprawa Hoffmanowej" - Katarzyna Zyskowska
Autor: Katarzyna Zyskowska
„Sprawa Hoffmanowej” to powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, które rozegrały się w Tatrach w dwudziestoleciu międzywojennym. Rodzina Kaszniców wybrała się na pieszą wędrówkę przez Dolinę Jaworową i Lodową Przełęcz. Choć szlak nie należał do szczególnie wymagających, okazał się trudny dla mało wysportowanej głowy rodziny, a dodatkowo warunki pogodowe nie sprzyjały wędrówce. W wyniku nie do końca wyjaśnionych zdarzeń z górskiej wyprawy wróciła jedynie Zofia Kasznicowa. Jak sugerują doniesienia, kobieta spędziła wcześniej dwie doby przy ciałach zmarłych. Ta tajemnicza historia stała się dla Katarzyny Zyskowskiej inspiracją do stworzenia powieści i nadania całej sprawie nowego, fabularnego wymiaru.
Akcja książki rozwija się raczej powoli. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością, a czytelnik stopniowo odkrywa kolejne fragmenty życia głównej bohaterki. Trzeba przyznać, że Katarzyna Zyskowska stworzyła niezwykle przekonujący portret psychologiczny tej postaci. Mira Hoffmanowa, znana również jako Mira Mey – tak bowiem brzmiał jej estradowy pseudonim – to kobieta, która jak na swoje czasy uchodziła za symbol wyzwolenia i niezależności. Opinia publiczna oraz osoby z jej otoczenia miały jednak na jej temat dość jednoznaczne zdanie i rzadko dopuszczały do siebie myśl, że zachowanie Miry może mieć głębsze, bardziej złożone przyczyny. Podczas opisów maniakalnych epizodów bohaterki w domu psychiatrycznym w Kamienicy czytelnik ma okazję zajrzeć w głąb jej psychiki i zrozumieć, co tak naprawdę kierowało nią, gdy była jeszcze na wolności. Mira próbuje uciec od traumatycznych doświadczeń z przeszłości, jednak te nieustannie powracają i w dużej mierze determinują jej życie oraz podejmowane decyzje.
Niestety zakończenie powieści nieco mnie zawiodło. Podobnie jak w rzeczywistości – w XX wieku nie udało się jednoznacznie wyjaśnić zagadki śmierci w Tatrach – tak również w książce nie otrzymujemy wielu konkretnych odpowiedzi. Finał pozostaje otwarty i to czytelnik musi sam spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie, co tak naprawdę wydarzyło się na Lodowej Przełęczy oraz kim był dla Miry, a raczej co właściwie jej zrobił, ukochany Juliusz. Zazwyczaj nie mam nic przeciwko otwartym zakończeniom, jednak tym razem wolałabym, gdyby autorka pozostawiła nam nieco więcej wskazówek.
„Sprawa Hoffmanowej” to już trzecia książka Katarzyny Zyskowskiej, którą miałam okazję przeczytać, i muszę przyznać, że jej warsztat literacki jest naprawdę uzależniający. Bardzo podoba mi się mroczna, nieco niepokojąca atmosfera, którą autorka potrafi stworzyć z ogromną lekkością. To właśnie ona sprawia, że czytelnik bez trudu zanurza się w tej historii i chce poznawać ją dalej. Jestem przekonana, że wkrótce ponownie sięgnę po kolejną książkę spod pióra tej znakomitej polskiej pisarki.
14:59
"Cudze oddechy" - Paweł J. Sochacki
Autor: Paweł J. Sochacki
Akcja książki „Cudze oddechy” przenosi nas do roku 1963, czyli okresu, w którym Polska próbuje podnieść się po latach okupacji i wojennych zniszczeń. Mieszkańcy są zobowiązani do pracy i za wszelką cenę – często kosztem zdrowia – starają się temu obowiązkowi sprostać, aby móc utrzymać swoje rodziny. W tych właśnie realiach przyszło dorastać Olimpii, która podczas wakacji podejmuje pracę w państwowym gospodarstwie rolnym. Jej celem jest zdobycie pieniędzy na bilet do Poznania, gdzie planuje rozpocząć studia i szukać pomocy dla chorej matki.
16:46
"Historia złych uczynków" - Katarzyna Zyskowska
11:21
"Prowadź swój pług przez kości umarłych" - Olga Tokarczuk
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: czerwiec 2022
Liczba stron: 320
Tematyka: Literatura piękna, polska
Średnia ocena: 6/10
W mroźny zimowy wieczór w Kotlinie Kłodzkiej w jednej z leśnych chat w nietypowy sposób umiera jeden z mieszkańców. Niedługo później w jego ślad idą kolejne osoby, których działalność powiązana była z myślistwem. Samotna i podstarzała miłośniczka natury - Janina Duszejko snuje przypuszczenia, że za serią morderstw stać muszą dzikie zwierzęta, które zdecydowały się zbuntować przeciwko kłusownictwu i bezmyślnemu zabijaniu ich pobratymców.
„Prowadź pług swój przez kości umarłych” to utwór, który jest połączeniem kryminału i thilleru z jednoczesnym mocnym wydźwiękiem proekologicznym. Największą zaletą książki jest główna bohaterka. Podobała mi się jej dziwaczność i nietuzinkowość, a zarazem brak oporów przed wypowiadaniem na głos swoich niecodziennych opinii. Spodobało mi się również to, że Janina nadawała osobom ze swojego otoczenia swoje własne imiona, które według niej lepiej odzwierciedlały ich osobowość. Ponadto jej zafascynowanie astrologią tylko dodawało do tajemniczego i mrocznego klimatu książki. Niestety resztę postaci odebrałam jako nijaką. Być może dlatego, że pełniły one drugorzędną rolę w powieści i autorka nie pokusiła się o aż tak barwne opisy ich charakteru.
Początkowo tytuł książki wydawał mi się zanadto wyrafinowany, za długi i mało pasujący do fabuły. Później dopiero dowiedziałam się, że jest to cytat pochodzący z jednego z utworów Williama Blake’a, który był często wspominany w książce pani Olgi Tokarczuk. Mimo wszystko, wydaje mi się, że autorka zbyt mocno próbowała stworzyć książkę z silnym wydźwiękiem ideologicznym i każdy element książki począwszy od tytułu miał to czytelnikowi podkreślać. Samo rozwiązanie zagadki morderstw nie było dla mnie jakoś szczególnie zaskakujące, bo od samego początku miałam swoje przypuszczenia, które na koniec tylko się potwierdziły.
Oczywiście nie można powiedzieć, że Olga Tokarczuk nie potrafi pisać, wręcz przeciwnie. Autorka znakomicie operuje słowem i genialnie potrafi wprowadzić czytelnika w atmosferę książki. Jednak, pomimo dobrego pióra i dosyć niecodziennej fabuły to książka i tak mnie nie wciągnęła. Gdy przerywałam lekturę, nie czułam przemożnej chęci powrócenia do niej i dowiedzenia się, co stało się dalej, wręcz przeciwnie dosyć trudno było mi się zachęcić się do powrotu do lektury. Nie lubię, gdy książka wywołuje we mnie takie emocje, ponieważ często prowadzi to do dłuższych przestojów w moim czytelnictwie.
Jest to pierwsza książka autorstwa Olgi Tokarczuk, jaką przyszło mi czytać. Trudno mi powiedzieć czego się po niej spodziewałam. Na pewno sława autorki i fakt, że otrzymała ona nagrodę Nobla zrobił swoje. W tym przypadku dostałam powieść, która skłania do myślenia i niesie ze sobą głębsze przesłanie. Nie jestem tylko do końca przekonana, czy potencjał książki został w stu procentach wykorzystany. Mimo, że powieść ta nie będzie moją ulubioną to mimo wszystko nie zniechęciłam się do twórczości Olgi Tokarczuk i na pewno dam jej jeszcze szansę.
10:50
"Hałas" - Małgorzata Halber
Wydawnictwo: Cyranka
Data wydania: listopad 2024
Liczba stron: 260
Tematyka: Literatura piękna, polska
Średnia ocena: 8/10
Codzienność współczesnego człowieka przepełniona jest hałasem. Ten przejawia się przez nadmiar informacji, ciągłą potrzebę bycia online, przeświadczenie, że musimy być tak samo dobrzy bądź jeszcze lepsi niż inni i lista ta może iść w nieskończoność, i być modyfikowana na potrzeby indywidualnych przypadków. Jest jednak jeden aspekt, który w tym wszystkim pozostaje niezmienny: brakuje nam czasu dla samych siebie. Jednym słowem z każdej strony atakowani jesteśmy bodźcami, które nie są obojętne dla naszego systemu nerwowego i ogólnego samopoczucia, a my nie mamy chwili, żeby od tego odsapnąć. Czy jednak jesteśmy w stanie nazwać to, co tak nas trapi na co dzień? Małgorzata Halber przychodzi tutaj z pomocą.
„Hałas” to zbiór przemyśleń autorki na kwestię, które mogą być interpretowane jako hałas. Nie ma tu konkretnych bohaterów, miejsca akcji czy wydarzeń. Jest za to człowiek jak każdy z nas, który buntuje się przeciwko mechanizmom budującym rzeczywistość. Według mnie „Hałas” jest afirmacją sprzeciwu, jaki ludzie czują do obecnego stanu rzeczy i tego w jakim kierunku zmierza społeczeństwo. Jest wyrazem buntu i chęci zmian. Chęci zatrzymania się i powiedzenia „nie” dla wszystkich rzeczy, które są od nas wymagane lub których oczekuję się od nas nie pytając się o naszą zgodę lub choćby opinię.
Małgorzata Halber bardzo trafnie nazywa emocje i uczucia, które towarzyszą na co dzień dzisiejszemu obywatelowi świata. Ja sama o niektórych z nich nawet nie miałam pojęcia, dopóki nie przeczytałam o nich w „Hałasie”. Pewne aspekty współczesności tak się we mnie utarły, że przestałam nawet je kwestionować. Gdyby autorka ich tak adekwatnie nie nazywa i nie podała mi ich wręcz na tacy to pewnie wciąż żyłabym w nieświadomości. Z jednej strony cieszyłam się, że inni współdzielą moje frustracje, ale z drugiej zrobiło mi się z tego powodu bardzo przykro. Uświadomiłam sobie z jak wieloma rzeczami musi mierzyć się współczesny człowiek i jak bardzo zabijają one jego wewnętrzne ja lub po prostu chęci do przeżycia swojego własnego życia po swojemu.
Mniej więcej dwie trzecie „Hałasu” przeczytałam jednym tchem, potem jednak lekturę musiałam nieco męczyć. Podczas gdy początkowo autorka skupiała się głównie na swoich osobistych uczuciach i emocjach, pod koniec zdecydowała się ilustrowanie swoich przemyśleń poprzez powoływanie się na innych autorów lub też uczonych. W tym momencie poczułam się jakbym czytała jakąś książkę naukową lub reportaż. Nie było to tym czego oczekiwałam lub na co się pisałam decydując się na lekturę tej książki. Gdyby nie to utwór ten oceniłabym jeszcze wyżej.
„Hałas” to trzecia książka autorstwa Małgorzaty Halber, którą miałam okazję przeczytać i po raz kolejny się nie zawiodłam. Twórczość owej autorki ma w sobie coś, co powoduje, że czuję się jakby jej utwory były napisana przez moją przyjaciółkę, która nie boi się powiedzieć głośno, tego co myśli i co leży jej na sercu, nawet jeśli ma to zrobić w wulgarny sposób, jak to właśnie robi Pani Małgorzata. Jej najnowszy utwór pisany jest bardzo swobodnym językiem, zawierającym przekleństwa, co tylko podkreśla jej sprzeciw do podkolorowywania rzeczywistości. Z wielką niecierpliwością wyczekuję kolejnej książki spod pióra autorki.
13:54
"Nocami krzyczą sarny" - Katarzyna Zyskowska
Autor: Katarzyna Zyskowska
Wydawnictwo: Znak, Literanova
Data wydania: czerwiec 2023
Liczba stron: 400
Tematyka: Literatura piękna, polska
Średnia ocena: 8/10
Mimo że „Nocami krzyczą sarny” to literatura piękna w utworze znajdziemy wiele wątków historycznych, kryminalnych a nawet paranormalnych. Nie brakuje tu też brutalnych opisów i scen, dlatego bardziej wrażliwi czytelnicy powinni mieć się na baczności. Jakby tego było mało, autorka w swojej książce nawiązuje do pogańskich wierzeń, a przede wszystkim do bogini Mokosz, która była ucieleśnieniem matki Ziemi i płodności. Inkorporacja fragmentów słowiańskiej mitologii dodaje powieści mistycznego, a zarazem tajemniczego klimatu.
15:00
"Światłoczułość" - Jakub Jarno
13:15
"Dymy nad Birkenau" - Seweryna Szmaglewska
Jest jednak jedna, jedyna rzecz, która mi się w książce nie podobała – trzecioosobowa narracja. Sprawiło mi to trudność w całkowitym zanurzeniu się w powieść i poczuciu, że i ja osobiście jestem tam na miejscu i przeżywam te wszystkie koszmarne rzeczy razem z innymi bohaterami. Co najważniejsze podobne zarzuty słyszała już wcześniej sama autorka i nawiązuje do tego w wywiadzie, który znajduje się na samym początku książki. Pani Seweryna wyjaśnia, że początkowo powieść rzeczywiście była pisana przez nią w pierwszej osobie, jednak po zasięgnięciu porad uznała, że bezpieczniejsze dla niej i lepsze dla czytelnika będzie jeśli nie będzie on mógł emocjonalnie związać się z autorką i tym samym będzie mógł obiektywnie spojrzeć na wszystko, co działo się w Auschwitz-Birkenau.
19:27
"Piękni dwudziestoletni" - Marek Hłasko
03:36
"Ezotero. Córka wiatru" - Agnieszka Tomczyszyn
07:41
"Wakacje" - Nina Majewska-Brown
17:56
"Na wietrze diabeł przyjechał - Katarzyna Mlek
17:54
"Bóg, kasa i rock'n'roll" - Szymon Hołownia, Marcin Prokop
18:46
"Mrówki w płonącym ognisku" - Teresa Oleś-Owczarkowa
21:56
"Wyspa z mgły i kamienia" - Magdalena Kawka
19:01
"Trudna miłość" - Gabriela Gargaś
Autor: Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: Damidos
Data wydania: lipiec 2013
Liczba stron: 352
Tematyka: Literatura współczesna, polska
Ocena: 3/10
Nie istnieje miłość prosta ani łatwa. Każde, nawet wydawać by się mogło najwspanialsze i idealne uczucie, przechodzi trudne okresy. Kłótnie, sprzeczki czy nieporozumienia nie omijają żadnej pary. Dodatkowo małżeństwa z długoletnim stażem muszą borykać się ze znudzeniem i stagnacją. W takich momentach często u jednej ze stron pojawia się myśl o zmianie swojego dotychczasowego stylu życia i znalezieniu nowego partnera.
Uczucie między trzydziestodziewięcioletnią Natalią a jej mężem Wiktorem wygasło już jakiś czas temu. Kobieta nie może pogodzić się z rutyną, w jakiej przyszło jej żyć. Nie akceptuje już dłużej swojej etykietki „kury domowej” i postanawia wreszcie zacząć realizować swoje pasje i zaległe marzenia.
„Trudna miłość” to książka na swój sposób wyjątkowa. Pierwsza połowa powieści nawet mnie wciągnęła. Tajemniczy kochanek, który pojawił się nagle w rzeczywistości głównej bohaterki, stanowił ciekawy element fabuły. Chętnie śledziłam coraz to liczniejsze spotkania owej pary. Jednakże w pewnym momencie autorka całkowicie mnie zaskoczyła i drastycznie zakończyła ten wątek. Muszę przyznać, że bardzo się wówczas zawiodłam, ponieważ odniosłam wrażenie jakoby ten fragment utworu został napisany całkowicie na marne. Co więcej druga część książki nie była już tak bardzo absorbująca.
Nieustanny element zdumienia jest tym, co charakteryzuje powieść Gabrieli Gargaś. Pisarka wielokrotnie wprowadza do fabuły nowe, zaskakujące wątki, które mają znaczący wpływ na bieg zdarzeń w utworze. Bardzo podobał mi się ten zabieg, ponieważ zazwyczaj bywa tak, że autor zasypuje czytelnika licznymi sytuacjami, które tak naprawdę nie odgrywają żadnej roli w akcji. Jednak na tym plusy „Trudnej miłości” się kończą. Inne elementy powieści pozostawiają wiele do życzenia. Największą wadą utworu jest jego zwyczajność i banalność. Książka nie porusza absolutnie żadnych nowych motywów, nie skłania do przemyśleń czy refleksji, a ponadto jest pisana prostym, oklepanym językiem.
Szczerze przyznam, że niespecjalnie zżyłam się z główną bohaterką powieści. Prawdopodobnie wynika to z dwudziestoletniej różnicy wieku, jaka istnieje między Natalią a mną, bądź też przyczyną naszej nie sympatii jest różnica charakterów. Nie da się ukryć, że pomimo tego, że rozumiałam pewne jej zachowania czy nastroje to zazwyczaj jej postępowanie pozostawało dla mnie wielką niewiadomą. Początkowo myślałam, że być może inne postacie, pojawiające się na łamach utworu, zniwelują złe wrażenie, które pozostawiła po sobie Natalia, jednak na moje nieszczęście inni bohaterowie okazali się tak samo bezwyrazowi i po prostu zwyczajni.
Czy poleciłabym komuś „Trudną miłość”? Wydaje mi się, że nie. Prócz długoletnich, znudzonych monotonią mężatek raczej nikt inny nie znajdzie w tej książce nic ciekawego czy nadzwyczajnego. Po lekturze tej książki już wiem, że dam sobie spokój z dalszym poznawaniem twórczości pani Gargaś.
























