Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Zyskowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Zyskowska. Pokaż wszystkie posty

09:38

"Mrok jest po naszej stronie" - Katarzyna Zyskowska

Tytuł:
Mrok jest po naszej stronie
Autor: Katarzyna Zyskowska
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: listopad 2025
Liczba stron: 432
Tematyka: Literatura piękna, polska
Średnia ocena: 6/10

Bywają takie młodzieńcze miłości, które mimo upływu lat nigdy nie wygasają. Losy Hanny, aspirującej literatki, oraz Arniego, obiecującego prawnika o skrytych, komunistycznych przekonaniach, splotły się w 1938 roku. Choć życie raz po raz ich rozdzielało, nigdy nie potrafili o sobie zapomnieć, a ich historie, wbrew przeciwnościom, wciąż biegły wspólnym torem.

Akcja książki „Mrok jest po naszej stronie” rozwija się w wyjątkowo nierównym tempie. W pierwszej części utworu fabuła długo stoi w miejscu, skupiając się głównie na wewnętrznych rozterkach mijających się bohaterów. Później natomiast sytuacja zmienia się diametralnie, a wydarzenia rozgrywają się błyskawicznie. Za przykład mogę podać sytuację z życia jednego z głównych bohaterów, który w jednej chwili zostaje skazany i trafia do więzienia, by opuścić je zaledwie kilka stron dalej. Tak gwałtowne przeskoki sprawiają, że trudno w pełni zanurzyć się w historii i zbudować silniejszą więź z postaciami, które ewoluują zbyt szybko.

Powieść nie stroni od brutalnych opisów. Znajdziemy tu nie tylko relację tego, jak bestialsko komunistyczne służby zachowywały się wobec obywateli uznawanych przez państwo za niewygodnych, lecz także opisy przemocy obecnej na ulicach przed- i powojennej Warszawy wśród zwykłych obywateli. Ja sama nie zdawałam sobie wcześniej sprawy, jak przerażające wydarzenia rozgrywały się w więzieniu przy ulicy Rakowieckiej. Myślę, że osoby szczególnie wrażliwe mogą podczas lektury poczuć, że książka momentami narusza ich granice komfortu.

Interesującym zabiegiem jest osadzenie części akcji w Tatrach i wprowadzenie nawiązań do „Sprawy Hoffmanowej”. Czytelnicy znający twórczość autorki z pewnością rozpoznają bohaterów, u których gości główna postać. Jeśli jednak chodzi o kluczowe postacie występujące w tej konkretnej historii, to przyznam, że miałam problem, by naprawdę się z nimi zżyć. Ponadto w powieści pojawia się wiele osób odgrywających istotną rolę, które zostały opisane dość oszczędnie. Dobrym przykładem jest Klara, córka głównej bohaterki.

Myślę, że mogę już oficjalnie nazwać siebie fanką twórczości Katarzyna Zyskowska. Bardzo przemawia do mnie jej styl pisania, sposób budowania napięcia oraz kreowanie nieco mitycznego klimatu. Choć spośród wszystkich książek autorki, które dotąd przeczytałam, ta podobała mi się najmniej, nadal wciągnęła mnie na tyle, że pochłonęłam ją w zaledwie trzy wieczory. Zauważyłam też, że z każdą kolejną lekturą staję się wobec twórczości Zyskowskiej bardziej wymagająca — po wcześniejszych książkach wiem już, na jak wiele ją stać. 

„Mrok jest po naszej stronie” polecam przede wszystkim osobom zainteresowanym twórczością autorki i literaturą osadzoną w trudnych realiach powojennej Polski. Jeśli jednak miałaby to być pierwsza książka Katarzyny Zyskowskiej, nadal niezmiennie polecałabym „Nocą krzyczą sarny”.

14:00

"Sprawa Hoffmanowej" - Katarzyna Zyskowska

Tytuł:
Sprawa Hoffmanowej
Autor: Katarzyna Zyskowska
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: Literatura piękna, polska
Liczba stron: 416
Tematyka: lipiec 2025
Średnia ocena: 7/10
 
„Sprawa Hoffmanowej” to powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, które rozegrały się w Tatrach w dwudziestoleciu międzywojennym. Rodzina Kaszniców wybrała się na pieszą wędrówkę przez Dolinę Jaworową i Lodową Przełęcz. Choć szlak nie należał do szczególnie wymagających, okazał się trudny dla mało wysportowanej głowy rodziny, a dodatkowo warunki pogodowe nie sprzyjały wędrówce. W wyniku nie do końca wyjaśnionych zdarzeń z górskiej wyprawy wróciła jedynie Zofia Kasznicowa. Jak sugerują doniesienia, kobieta spędziła wcześniej dwie doby przy ciałach zmarłych. Ta tajemnicza historia stała się dla Katarzyny Zyskowskiej inspiracją do stworzenia powieści i nadania całej sprawie nowego, fabularnego wymiaru.
 
Akcja książki rozwija się raczej powoli. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością, a czytelnik stopniowo odkrywa kolejne fragmenty życia głównej bohaterki. Trzeba przyznać, że Katarzyna Zyskowska stworzyła niezwykle przekonujący portret psychologiczny tej postaci. Mira Hoffmanowa, znana również jako Mira Mey – tak bowiem brzmiał jej estradowy pseudonim – to kobieta, która jak na swoje czasy uchodziła za symbol wyzwolenia i niezależności. Opinia publiczna oraz osoby z jej otoczenia miały jednak na jej temat dość jednoznaczne zdanie i rzadko dopuszczały do siebie myśl, że zachowanie Miry może mieć głębsze, bardziej złożone przyczyny. Podczas opisów maniakalnych epizodów bohaterki w domu psychiatrycznym w Kamienicy czytelnik ma okazję zajrzeć w głąb jej psychiki i zrozumieć, co tak naprawdę kierowało nią, gdy była jeszcze na wolności. Mira próbuje uciec od traumatycznych doświadczeń z przeszłości, jednak te nieustannie powracają i w dużej mierze determinują jej życie oraz podejmowane decyzje.
 
Niestety zakończenie powieści nieco mnie zawiodło. Podobnie jak w rzeczywistości – w XX wieku nie udało się jednoznacznie wyjaśnić zagadki śmierci w Tatrach – tak również w książce nie otrzymujemy wielu konkretnych odpowiedzi. Finał pozostaje otwarty i to czytelnik musi sam spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie, co tak naprawdę wydarzyło się na Lodowej Przełęczy oraz kim był dla Miry, a raczej co właściwie jej zrobił, ukochany Juliusz. Zazwyczaj nie mam nic przeciwko otwartym zakończeniom, jednak tym razem wolałabym, gdyby autorka pozostawiła nam nieco więcej wskazówek.
 
„Sprawa Hoffmanowej” to już trzecia książka Katarzyny Zyskowskiej, którą miałam okazję przeczytać, i muszę przyznać, że jej warsztat literacki jest naprawdę uzależniający. Bardzo podoba mi się mroczna, nieco niepokojąca atmosfera, którą autorka potrafi stworzyć z ogromną lekkością. To właśnie ona sprawia, że czytelnik bez trudu zanurza się w tej historii i chce poznawać ją dalej. Jestem przekonana, że wkrótce ponownie sięgnę po kolejną książkę spod pióra tej znakomitej polskiej pisarki.

16:46

"Historia złych uczynków" - Katarzyna Zyskowska

Tytuł:
Historia złych uczynków
Autor: Katarzyna Zyskowska
Wydawnictwo: Literanova
Data wydania: lipiec 2023
Liczba stron: 512
Tematyka: Literatura piękna, polska
Średnia ocena: 8/10

Według pewnych słowiańskich wierzeń sowy są nie tylko symbolem mądrości, ale także personifikacją zła, które potrafi czaić się bardzo głęboko i często ukrywa się pod pozorami dobra. To właśnie huk sowy i jej wielkie, żółte ślepia będą prześladować kolejne pokolenia osób wywodzących się od Bronisława Libermana i Felicji Hryniewicz, których los połączy w pewne upalne lato niedługo przed rozpoczęciem II Wojny Światowej. Przeznaczenie nie pozwoli by winni pozostali bez kary, nawet jeśli ubiegać się będzie o to przez dziesiątki lat i przez kolejnych potomków rodu.

Akcja książki rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. W tym samym czasie poznajemy historię widzianą oczami Niny Chojnackiej, która świeżo po maturze przyjeżdża do Warszawy, żeby w Polsce, która dopiero co weszła do Unii Europejskiej, rozwijać swoją pasję i studiować informatykę, jak i Felicji Hryniewicz, która zapomniana przez matkę i ojczyma, mieszka w podwarszawskim Aninie, gdzie wychowuje ją ciotka. Kobiety te z pozoru całkowicie różne łączy wielka tajemnica, a ich losy są nierozerwalnie splecione. Na przestrzeni książki poznajemy również historię przedstawioną oczami wielorakich innych bohaterów, jednak to losy Niny i Felicji grają tu pierwsze skrzypce.

To co w stylu Katarzyny Zyskowskiej urzeka mnie najbardziej to jej niezwykła lekkość w łączeniu mistycyzmu z realizmem a do tego jeszcze z thrillerem czy nawet kryminałem. W jednej chwili myślimy, że czytamy historię słodkiej nastoletniej miłości, podczas gdy chwilę później maluje się przed nami fabuła pełna przemocy, intrygi, a także słowiańskich wierzeń. Co ciekawe wszystko to idealnie ze sobą współgra i nawet przez chwilę czytelnik nie ma wrażenia, że coś tutaj może być nie na miejscu. Ponadto autorka nie boi się w trakcie trwania akcji, delikatnie zdradzać tego, czego można się spodziewać od przyszłych wydarzeń. Jednak pomimo że to robi to i tak, gdy przychodzi co do czego nie ma mowy, żeby czytelnik się domyślił, że sprawy potoczą się właśnie takim torem.

Zarówno „Historia złych uczynków” jak i inna książka autorstwa Katarzyny Zyskowskiej, którą dane mi było czytać w tym roku – „Nocami krzyczą sarny” zrobiły na mnie bardzo duże wrażenie. Nie mogę jednak przymknąć oczu na podobieństwa między tymi dwoma powieściami. Obie poruszają wątki drugiej wojny światowej na terenach obecnej Polski, wcześniej jednak należących do Niemiec, obie nawiązują do Gór Sowich, a także obie starają się wyjaśnić zagadkę, która rozpoczęła się dawno temu, a jej konsekwencje odczuwane są po dziś dzień. Nie wiem czy inne książki autorki również podążają podobnym schematem, jednak mam pewne przeczucie, że niestety tak. Widać, że pani Katarzyna dobrze czuje się zarówno w takim stylu jak i takiej tematyce i nie mogę ukryć, ze idzie jej to znakomicie, jednak ja ze swojej strony oczekuję od autora pewnego rozwoju, podjęcia się czegoś nowego, a nie trzymania się tylko tych utartych schematów, które dobrze się sprzedają lub w których ma się wprawę. To jest jednak jedyny minus, jaki udało mi się dostrzec w przypadku tej książki.

„Historia złych uczynków” to genialna powieść, która nie tylko wywołała we mnie mnóstwo emocji, zapełnia świetną rozrywkę w długie jesienne wieczory, ale i na pewno przekonała mnie do sięgnięcia po inne książki autorstwa Katarzyny Zyskowskiej, szczególnie w świetle szykującej się premiery „Mrok jest po naszej stronie”, która na rynku pojawi się pod koniec listopada. 

13:54

"Nocami krzyczą sarny" - Katarzyna Zyskowska

Tytuł: Nocami krzyczą sarny
Autor: Katarzyna Zyskowska
Wydawnictwo: Znak, Literanova
Data wydania: czerwiec 2023
Liczba stron: 400
Tematyka: Literatura piękna, polska
Średnia ocena: 8/10

„Nocami krzyczą sarny” to powieść pisywana z perspektywy trzech różnych kobiet  - Marii/Mani, Mereike i Marianny. Maria jest dorosłą wersją Mani, która stara się przypomnieć sobie, co zdarzyło się latem 1998 na wakacjach w Górach Sowich. Kobieta wie, że dwadzieścia lat wcześniej doszło do czegoś strasznego, jednak nie jest w stanie odtworzyć w pamięci żadnych szczegółów od momentu imprezy z resztą znajomych do czasu, gdy trzy dni później została znaleziona przez policję w poniemieckiej piwnicy. Powieść to nie tylko próba rozwikłania zagadki tajemniczego zniknięcia Manii, ale także pokoleniowa historia rodziny i domu, w którym mieszka babka dziewczyny.

Ze wszystkich narratorek najmniej przyjemnie czytało mi się fragmenty przedstawione oczami Marii. Według mnie dorosła Mania jest niezwykle irytująca i strasznie użala się na swoim losem, którego nawet nie zna. Dopisuje sobie różne wątki do swojej przeszłości, nie weryfikując wcześniej ich wiarygodności. Jest ona odzwierciedleniem dojrzałej kobiety, którą trzeba wszędzie prowadzić za rączkę, bo inaczej grunt się pod nią zwali. Rozumiem, że trauma ciągnie się za nią aż do teraz i nie jest jej łatwo stawić czoła demonom z przeszłości, momentami jednak miałam wrażenie, że Maria robi z siebie po prostu ofiarę losu.

Na szczęście akcja, którą poznajemy dzięki reszcie bohaterek jest niezwykle wciągająca. Bardzo podobało mi się, że akcja sięga wstecz aż do czasów II Wojny Światowej i pokazuje jak wydarzenia sprzed tylu lat wpływają na zachowanie i teraźniejszość obecnie żyjących ludzi. Mimo że zdarzenia przedstawione w książce są fikcyjne to wydaje mi się, że Katarzynie Zyskowskiej bardzo adekwatnie udało się oddać realia rządzące terenami Dolnego Śląska w czasach hitlerowskich.  Podobało mi się, że autorka nie starała się żadnej ze stron konfliktu wybielić lub też dodatkowo obwinić. Tak jak w prawdziwym życiu poznamy tutaj zarówno dobrych i jak i złych Niemców, a także Polaków.

Mimo że  „Nocami krzyczą sarny” to literatura piękna w utworze znajdziemy wiele wątków historycznych, kryminalnych a nawet paranormalnych. Nie brakuje tu też brutalnych opisów i scen, dlatego bardziej wrażliwi czytelnicy powinni mieć się na baczności.  Jakby tego było mało, autorka w swojej książce nawiązuje do pogańskich wierzeń, a przede wszystkim do bogini Mokosz, która była ucieleśnieniem matki Ziemi i płodności. Inkorporacja fragmentów słowiańskiej mitologii dodaje powieści mistycznego, a zarazem tajemniczego klimatu.  


Wcześniej słyszałam o paru powieściach spod pióra pani Katarzyny Zyskowskiej, nigdy jednak nie miałam okazji ani też nadmiernej ochoty sięgnąć po żadną z nich. Teraz jednak jestem przekonana, że szybko się to zmieni.  W „Nocami krzyczą sarny” autorka zachwyciła mnie nie tylko znakomitym pomysłem na fabułę, czy stylem pisania, ale także uwiodła mnie niesamowitą atmosferą i wielowarstwowością fabuły. Jeśli inne książki są tak samo dobre jak ta, to ja wchodzę w to w ciemno!
Copyright © 2014 . . . Public - Reading . . . , Blogger