Tytuł: Cień nocy
Tytuł oryginału: Nightshade
Autor: Andrea Cremer
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: styczeń 2011
Liczba stron: 416
Tematyka: Literatura młodzieżowa, fantastyka
Ocena: 6/10
Co mnie zachęciło do zakupu „Cienia nocy”? Po pierwsze ciekawa okładka, niestety nic nie poradzę na to, że jestem wzrokowcem i oprawa graficzna książki jest dla mnie bardzo ważna. Po drugie: promocyjna cena, a po trzecie (i zarazem decydujące): recenzje zawarte z tyłu książki, a konkretnie pozytywna opinia Becki Fitzpatrick – autorki „Szeptem”.
„Cień nocy” rozpoczyna cykl wydawniczy o tym samym tytule. Jest to powieść o dwóch klanach wilkołaków - Strażników, które ma połączyć unia, w tym wypadku ślub pary alfa – Calli i Rena. Ceremonia zaplanowana jest z wieloletnim wyprzedzeniem przez tzw. Opiekunów, żadna z postaci nie może się sprzeciwić ich woli. Świętym obowiązkiem wilczej sfory jest bowiem obrona i działanie dla dobra przełożonych.
Z wypełnieniem przeznaczenia nie byłoby większych kłopotów, gdyby na scenie nie pojawił się nowy uczeń Liceum Górskiego. Tak się „przypadkiem” składa, że owy chłopak – Shay został wcześniej ocalony od śmierci przez główną bohaterkę. Calla, żeby uratować nastolatka musiała nagiąć obowiązujące ją zasady, dlatego w chwili gdy zobaczyła znajomą twarz, ogarnął ją strach, że jej przewinienie może ujrzeć światło dzienne.
Pomimo że Shay jest zwykłym śmiertelnikiem, nie zachowuje się jednak identycznie jak reszta „normalnych” uczniów, nie wykazuje lęku przed wilczą paczką i za wszelką cenę próbuje nawiązać kontakt ze swoją wybawczynią. Jak się wkrótce okazuje chłopak jest siostrzeńcem ważnej osobistości wśród Opiekunów i Calla dostaje za zadanie opiekę nad młodzieńcem, ma go chronić przed Poszukiwaczami - głównym wrogiem jej przełożonych. Para spędza ze sobą sporo czasu i prędko między nastolatkami rodzi się uczucie, z którym główna bohaterka stara się (mało skutecznie) walczyć. Sprawą nadrzędną dla samicy alfa jest bowiem utrzymanie czystości aż do ceremonii zaślubin. Szowinistyczny jest fakt, że jeśli chodzi o samca to ta reguła go nie dotyczy, bo przecież „dla mężczyzn niewierność jest typowa i naturalna”. Ja jako zagorzała feministka kompletnie nie zgadzam się z ową opinią. Zasady powinny być jednakowe dla każdej ze stron!
Co ciekawe pomimo że za złamanie owego zakazu grozi Calli kara śmierci to za każdym razem, gdy zostaje przyłapana na „gorącym uczynku” - przewinienie uchodzi jej płazem. Należy też dodać, że główna bohaterka wydaje się być niewyżyta seksualnie, każdy dotyk wzbudza w niej ogromną falę pożądania. Irytuje mnie fakt, że dziewczyna wciąż mówi o zasadach jakie ją obowiązują, jak boi się ich złamania a mimo wszystko, łamie je wszystkie po kolei.
Wkrótce Shay znajduję w domu, a raczej pałacu swojego wuja tajemniczą księgę, która zawiera historię i proroctwa Opiekunów. Szybko okazuje się, że całe dotychczasowe życie Calli było pełne kłamstw. Dziewczyna wraz z ukochanym decydują się na wspólne odkrywanie prawdy o otaczającym ich świecie.
Akcja jest bardzo przewidywalna, od samego początku wiadome jest, że Calla i Shay pokochają się, tak „wielką miłością”, że już po niecałym miesiącu znajomości powiedzą sobie te magiczne słowa „Kocham Cię”. Uważam że jest to niesamowicie naciągane.
Co jest rzadko spotykane - w książce nie ma ani jednej wzmianki o wampirach, jest to dość zaskakujące, gdyż współczesny czytelnik przywykł do tego, że owe dwa „gatunki” występują ze sobą w pewnej symbiozie.
Z chęcią zapoznam się z kolejną częścią owej serii, nie jest to jednak moim priorytetem.

