Tytuł: Czarne skrzydła
Tytuł oryginału: The Invention of Wings
Autor: Sue Monk Kidd
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: listopad 2023
Liczba stron: 448
Tematyka: Literatura piękna, zagraniczna
Średnia ocena: 6/10
Niewiele
osób kojarzy historię sióstr Grimké – kobiet, które w XIX-wiecznych Stanach
Zjednoczonych walczyły o zniesienie niewolnictwa oraz o równe prawa dla osób
czarnoskórych. To właśnie ich losy stały się inspiracją dla Sue Monk Kidd do
stworzenia powieści „Czarne skrzydła”. Autorka, opierając się na faktach,
buduje własną, literacką opowieść o zamożnej rodzinie i ich niewolnikach. W
centrum tej historii znajdują się Sara oraz Szelma – dwie bohaterki, których
życia splatają się w sposób nierozerwalny.
„Czarne
skrzydła” to kolejna książka Sue Monk Kidd, która porusza problem nierówności
rasowej na terenach południowych stanów USA. „Sekretne życie pszczół”, z
którymi miałam okazję zapoznać się przed laty również poruszało podobną
tematykę i szczerze powiedziawszy jestem nieco zdziwiona, że autorka
zdecydowała się na poruszenie tego samego zagadnienia ponownie. Owszem, tym
razem cofamy się o ponad sto lat wstecz, ale problematyka pozostaje bardzo
zbliżona. Osobiście lubię, gdy autorzy eksperymentują i wychodzą poza swoje
utarte schematy, dlatego tutaj poczułam lekki niedosyt.
Akcja
książki rozpoczyna się bardzo dynamicznie. Pierwsze strony przynoszą mnóstwo
wydarzeń i skutecznie budują ciekawość czytelnika. Autorka wykreowała wyraziste
postaci, które początkowo imponują uporem i determinacją w walce o swoje cele.
Niestety, z czasem to wrażenie zaciera się wraz z tempem samej opowieści. W
miarę rozwoju fabuły bohaterowie zdają się tracić zapał do obrony własnych
racji, a akcja wyraźnie zwalnia. Momentami lektura dłużyła mi się na tyle, że
poważnie rozważałam jej przerwanie. Sara, którą początkowo darzyłam sporą
sympatią, szybko zaczęła mnie irytować swoimi niezrozumiałymi decyzjami.
Podobnie rzecz miała miejsce w przypadku Szelmy – w pewnym momencie po prostu
poddała się losowi, tracąc wolę walki, która wcześniej była jej znakiem
rozpoznawczym.
Fabuła
i bohaterowie „Czarnych skrzydeł” mieli ogromny potencjał, który niestety nie
został w pełni wykorzystany. Odniosłam wrażenie, że gdyby autorka poprowadziła
niektóre wątki w nieco innym kierunku, cała historia zyskałaby na wyrazistości
i płynności. Choć rozumiem, że sytuacja osób czarnoskórych oraz kobiet w XIX
wieku mocno ograniczała ich pole manewru, to uważam, że z tej opowieści dało
się wycisnąć znacznie więcej.
Mimo
że lektura tej książki nie w pełni mnie zachwyciła, w moich planach
czytelniczych wciąż znajdują się inne powieści spod pióra Sue Monk Kidd – w
szczególności „Księga tęsknot”. Z moich obserwacji wynika, że pozostałe utwory
autorki nie poruszają już tematyki niewolnictwa, dlatego chętnie przekonam się,
jak pisarka radzi sobie z nieco inną problematyką.
Tytuł oryginału: The Invention of Wings

Ciekawa tematyka. Szkoda, że nie do końca zachwyciła.
OdpowiedzUsuńZaciekawiłaś mnie twórczością tej autorki, sprawdzę sobie jej książki :) Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńNa pewno książka porusza ważną tematykę... Może sięgnę po nią
OdpowiedzUsuńBywają sytuacje, w których warto poddać się napierającej fali, żeby nabrać sił. Zaciekawiłaś mnie tą powieścią. W ogóle Twoje wybory są bardzo interesujące, nie mogę przekonać się jedynie do Bridgertonów. 🫣😜
OdpowiedzUsuńZdrownych, pogodnych, rodzinnych Świąt! I pięknej wiosny!🐣🌷🐇🐑🤗🫶
Zgadzam się, że wątki mają ogromny potencjał, który momentami trochę się rozmywa, i fajnie, że to zauważyłaś bez uprzedzeń wobec autorki.
OdpowiedzUsuńSzczególnie ciekawa jest Twoja obserwacja dotycząca powtarzającej się tematyki – wielu czytelników mogłoby tego nie dostrzec, a Ty pokazujesz, że nawet ulubiona pisarka może czasem popaść w schemat.
Podoba mi się też, że kończysz optymistycznie, wspominając o kolejnych książkach Sue Monk Kidd – daje to poczucie, że mimo drobnych zastrzeżeń jesteś otwarta na nowe historie i różne style autorki.
Nie kojarzę takiej historii, ale mimo zmarnowanego potencjału jak wpadnie mi w ręce to przeczytam.
OdpowiedzUsuńBardzo szczera i wyważona recenzja. Szkoda, że bohaterowie z czasem tracą swoją siłę, to zawsze boli w takich opowieściach.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że powieść nosi znamiona niewykorzystanego potencjału. Sama nie czytałam żadnej książki tej autorki, ale też częściej sięgam po inne gatunki po prostu. :)
OdpowiedzUsuńNiech te Święta Wielkanocne przyniosą spokój, nadzieję i chwilę prawdziwego oddechu od codzienności. Życzę Wam dużo ciepła, bliskości i radości z małych rzeczy. Niech ten czas będzie pełen dobrej energii i nowych początków. Wesołych Świąt!
OdpowiedzUsuńAngelika