Tytuł: Maybe Someday
Tytuł oryginału: Maybe Someday
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: kwiecień 2021
Liczba stron: 384
Tematyka: Literatura obyczajowa, romans
Średnia ocena: 5/10
Zakazane uczucia i trójkąty miłosne to bez
wątpienia jedne z najpopularniejszych motywów w romansach. Colleen Hoover
postanowiła połączyć oba te schematy w powieści „Maybe Someday”, przedstawiając
historię Sydney i Ridge’a. Między bohaterami szybko rodzi się więź, która od
samego początku wystawiona jest na ciężką próbę – Ridge ma już bowiem
dziewczynę. Sydney szybko odkrywa jednak, że relacja między tymi dwoma jest o
wiele bardziej zażyłą, niż mogłoby się początkowo wydawać.
Tym, co najbardziej rzuciło mi się w oczy
podczas lektury, była niemal nieskazitelność głównych bohaterów. Sydney i Ridge
zostali przedstawieni jako osoby niezwykle dojrzałe, wrażliwe i poukładane
emocjonalnie. Mimo młodego wieku wykazują się ogromną odpowiedzialnością za
swoje słowa i czyny. Choć to godne podziwu, chwilami trąciło sztucznością.
Ciężko kupić to, że dwudziestolatkowie mają w sobie aż tyle życiowej mądrości i
empatii. Według mnie ta psychologia postaci sprawdziłaby się o wiele lepiej,
gdyby bohaterowie byli po prostu starsi.
Kolejną wątpliwość wzbudził we mnie muzyczny
talent głównych bohaterów. Zarówno Sydney, jak i Ridge zostali przedstawieni
jako niezwykle utalentowani kompozytorzy. Szczególnie niewiarygodna wydała mi
się jednak historia Ridge’a, który tworzy melodie mimo utraty słuchu. Choć
osoby niesłyszące mogą doświadczać muzyki poprzez rytm czy wibracje, to sposób
przedstawienia tego procesu w książce wydał mi się mocno wyidealizowany. Może i
prawdziwy świat zna takie przypadki, jednak mi bardzo ciężko było uwierzyć, że
podobna historia mogłaby mieć miejsce w prawdziwym świecie.
Pod względem fabularnym „Maybe Someday” okazało
się powieścią dość przewidywalną i momentami płaską. Nie oznacza to jednak, że
lektura była nieudana. Wręcz przeciwnie, podobnie jak inne książki Colleen
Hoover, tę również pochłania się w ekspresowym tempie. Autorka doskonale wie,
jak budować napięcie i przykuć uwagę czytelnika. Dużym atutem tej historii jest
humor. Relacje między współlokatorami Ridge’a wnoszą sporo lekkości, a ich
żarty potrafią szczerze rozbawić, dzięki czemu postacie zyskują na
autentyczności. Na plus zaliczam też sam punkt wyjścia fabuły, mimo
wykorzystania znanych schematów, pomysł ten okazał się całkiem świeży.
Autorka wydała co prawda kontynuację tej
historii pod tytułem „Maybe Now. Maybe Not”, jednak nie planuję po nią sięgnąć
w najbliższej przyszłości. Samej Colleen Hoover dam jednak jeszcze szansę.
Wierzę, że drzemie w niej znacznie większy potencjał, niż pokazała w tej
konkretnej książce.
Tytuł oryginału: Maybe Someday
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte

Szkoda, ze historia była przewidywalna i dość płaska.
OdpowiedzUsuńPóki co nie mam w planach tej książki 😊
OdpowiedzUsuńNie miałam okazji czytać tej książki.
OdpowiedzUsuńMam trochę mieszane uczucia po tej recenzji i chyba jeszcze bardziej po samej książce. Z jednej strony rozumiem, że Hoover ma lekki, wciągający styl i człowiek to łyka szybko, ale z drugiej te „idealne” postacie i ich emocjonalna dojrzałość brzmią trochę jak z innej planety. Serio, dwudziestolatkowie bez większych pęknięć psychicznych i jeszcze taki poziom empatii, ktoś z Was w ogóle spotkał takich ludzi w realu?
OdpowiedzUsuńTen wątek z muzyką i utratą słuchu też mnie trochę wybija – nie mówię, że to niemożliwe, ale mam wrażenie, że książka bardziej chce wzruszać niż pokazać coś naprawdę wiarygodnego. I teraz pytanie: czy w romansach w ogóle oczekujemy realizmu, czy to ma po prostu „działać emocjonalnie” i reszta nie ma znaczenia?
No i ciekawi mnie jeszcze jedno: czy tylko ja mam wrażenie, że Hoover często jedzie na tych samych schematach, tylko w trochę innym opakowaniu, czy jednak każda jej książka faktycznie czymś się wyróżnia?
Skoro widzisz potencjał w twórczości tej pisarki, warto będzie przeczytać coś jeszcze ;) Aż z ciekawości sprawdzę czy jest dostępne coś od tej autorki w mojej bibliotece. Dzięku za polecajkę! :)
OdpowiedzUsuńPo Twojej recenzji mam mieszane uczucia, co do tego czy chcę poznać tą historię... póki lista książek do przeczytania jest tak długa, że póki co odpuszczam, ale będę mieć na uwadze 😁
OdpowiedzUsuńUdanego weekendu 🥰
To wygląda na historię pełną emocji, trudnych wyborów i relacji, które nie dają o sobie zapomnieć
OdpowiedzUsuńA ja bardzo lubię książki tej autorki i chętnie przeczytam i tę
OdpowiedzUsuńOceną widzę średnia. Mam w planach sięgnąć po jakąś książkę tej autorki, ale chyba wybiorę inny tytuł
OdpowiedzUsuńJak będzie w bibliotece, to może kiedyś wypożyczę. Książki tej autorki nie są wysokich lotów, ale właśnie szybko się je czyta.
OdpowiedzUsuńNie znam jeszcze tej autorki, ale nie wiem czy przeczytam
OdpowiedzUsuńPozdrawiam czerwcowo
Nie znam autorki. I jakoś nie mam chęci, by to zmienić :)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam 'It ends with us' jej autorstwa. Przymierzam się do 'It starts with us', która jest kontynuacją pierwszej i na razie chyba skończę 'przygodę' z tą pisarką.
OdpowiedzUsuńZnam autorkę. Jej powieści są popularne w Stanach, ale odnoszę wrażenie, że nie jest to literatura wysokich lotów.
OdpowiedzUsuńPierwszy raz czytałam tę powieść jako nastolatka. Bardzo mi się spodobała i wracam do niej jakiś czas.
OdpowiedzUsuń